13 miesięcy bez kilku dni – tyle trwała przerwa Dejounte Murraya po jednym z najtrudniejszych urazów w koszykówce, czyli zerwaniu ścięgna Achillesa. Rozgrywający New Orleans Pelicans wreszcie wrócił na parkiet i od razu miał swój udział w zwycięstwie 113:109 nad Golden State Warriors.
Murray zerwał prawe ścięgno Achillesa 31 stycznia 2025 roku w meczu z Boston Celtics. Tego typu kontuzje zwykle oznaczają długą rehabilitację, walkę o powrót do dawnej dynamiki i niepewność, jak organizm zareaguje na pełne obciążenia meczowe. Pelicans cierpliwie czekali, aż wreszcie nadszedł dzień, w którym mógł znów zagrać w oficjalnym spotkaniu NBA.
W starciu z Warriors Murray zagrał 25 minut, zdobył 13 punktów, dołożył 3 asysty, 2 zbiórki i 1 przechwyt. Najważniejszy był jednak moment w końcówce. Na 1:04 przed końcem trafił wjazd pod kosz, podnosząc wynik na 109:104, co w praktyce ustawiło Pelicans na właściwych torach do dowiezienia wygranej.
Jednocześnie było widać, że to dopiero początek drogi. Murray popełnił pięć strat, co często się zdarza po tak długiej przerwie. Spóźnione decyzje, brak wyczucia kontaktu, minimalnie gorszy timing w podaniach. To nie są rzeczy, które muszą martwić Pelicans. Ważniejsze jest, że był w stanie grać także w najbardziej stresujących fragmentach.
New Orleans w tym meczu wygrali 113:109, a jego powrót od razu poszerza im rotację na obwodzie. Jeśli Murray z tygodnia na tydzień będzie łapał rytm, Pelicans dostają zawodnika, który potrafi przejąć prowadzenie piłki, odciążyć innych kreatorów i podkręcić intensywność w defensywie, czyli dokładnie te elementy, których im brakowało.
Na razie to dopiero pierwszy krok i pierwszy sprawdzian, ale wejście Murraya było obiecujące. Ważny kosz w końcówce, przyzwoite minuty i sygnał, że po 13 miesiącach rehabilitacji wraca gracz, który może realnie pomóc drużynie. Pelicans na pewno będą go wprowadzać ostrożnie, ale sam fakt, że wrócił i od razu dołożył cegiełkę do zwycięstwa, to dla nich jedna z najlepszych wiadomości ostatnich tygodni.
– Czułem się dobrze, zwłaszcza przy ruchach bocznych i bieganiu w tę i z powrotem, moja kondycja była dobra. To zasługa mojej ciężkiej pracy i poświęcenia. Chcę, żeby fani wiedzieli, że jestem głodny gry. Nie wychodzę na parkiet dla siebie, robię to dla tej organizacji, moich braci i kibiców. Chcemy zbudować coś pozytywnego przed przerwą międzysezonową i kolejnym rokiem. Umówiłem się z moją rodziną, że przychodzę tutaj i każdy mecz jest dla mnie jak mecz o mistrzostwo. Chcę zaszczepić to podejście w kolegach z drużyny – powiedział Murray po meczu z Warriors.
Murraya zdobył też pierwsze punkty w tym meczu, tak wyglądał jego występ:










