W niedzielny wieczór w Crypto.com Arena tradycyjna rywalizacja pomiędzy Boston Celtics a Los Angeles Lakers zyskała nowy, głęboko osobisty wymiar. W centrum wydarzeń stanął Jaylen Brown, który nie tylko poprowadził swoją drużynę do przekonującego zwycięstwa 111:89, ale również zmusił świat koszykówki do ponownego zdefiniowania jego miejsca w hierarchii ligi. Zdobywając 32 punkty, osiem zbiórek i siedem asyst, lider ekipy z Massachusetts udowodnił, że pod nieobecność kontuzjowanego Jaysona Tatuma, jest w stanie samodzielnie dźwigać ciężar oczekiwań najbardziej utytułowanej organizacji w NBA.



Przed rozpoczęciem sezonu wielu ekspertów skazywało Boston Celtics na tak zwany „gap year” – rok przejściowy, wynikający z poważnej kontuzji ścięgna Achillesa Jaysona Tatuma oraz głębokiej przebudowy składu, z którego odeszli tacy gracze jak Jrue Holiday, Kristaps Porzingis czy Al Horford. Tymczasem Jaylen Brown przekuł te opinie w paliwo do najlepszej kampanii w swojej dotychczasowej karierze, a starcie z Los Angeles Lakers może być kolejnym potwierdzeniem tej tezy.

– Myślę, że po prostu wykorzystał motywację płynącą z tego, że wielu ludzi spodziewało się, że obecny sezon będzie słabszy w ich wykonaniu – zauważył już po meczu gwiazdor przegranej drużyny, LeBron James, dodając przy tym, że dzięki swojej niesamowitej grze Brown utrzymuje zespół na powierzchni.

Czterokrotny zdobywca tytułu MVP publicznie zakwestionował również brak lidera niedzielnych przeciwników w ścisłej debacie o miano najbardziej wartościowego gracza sezonu. Przyznał, że średnia punktowa JB, oscylująca wokół 30 oczek na mecz, przy jednoczesnym utrzymaniu przez Celtics drugiego miejsca w Konferencji Wschodniej, zasługuje na najwyższe uznanie.

– Jeśli chodzi o całą dyskusję o MVP… nie rozumiem, dlaczego jego nazwisko nie pojawia się częściej. Czasami mam wrażenie, że to po prostu konkurs popularności — mówię wam – powiedział 41-latek.

Relacja między oboma koszykarzami ma swoje korzenie w 2016 roku, kiedy to Jaylen, będący wówczas debiutantem, rozegrał swój pierwszy mecz w pierwszej piątce właśnie przeciwko Cleveland Cavaliers LeBrona. Już wtedy James dostrzegł w nim coś wyjątkowego. Brown wspomniał niedawno, że po tamtym spotkaniu starszy kolega po fachu szepnął mu do ucha: – Pewnego dnia będziesz All-Starem, będziesz wielkim graczem.

Dziesięć lat później, podczas ostatniego Meczu Gwiazd, obaj zawodnicy wrócili do tej rozmowy. James przyznał, że nic z tego, co Brown osiąga dzisiaj, nie jest dla niego zaskoczeniem. Jak miał mu poradzić: – Po prostu dalej udowadniaj sceptykom, że się mylą. Rób to, co musisz, prowadź swoją drużynę, a ludzie to zauważą.

– To zaszczyt, gdy LeBron, który jest prawdopodobnie najlepszym graczem w historii, tak wysoko mnie ocenia. Jestem wdzięczny i pełen pokory – skomentował powyższe słowa JB, nie kryjąc dumy z otrzymanej pochwały.

Mimo wzajemnego szacunku między obiema gwiazdami pojawiło się pewne napięcie, do którego James nie omieszkał nawiązać przed kamerami. Chodzi o sytuację z Ligi Letniej 2024, gdy kamery uchwyciły Browna mówiącego, że nie uważa syna LeBrona, Bronny’ego Jamesa, za zawodnika na poziomie profesjonalnym. Gracz Celtics później próbował złagodzić wydźwięk swojej wypowiedzi w mediach społecznościowych, sugerując, że wspólna gra ojca z synem jest raczej symbolem wyjątkowej pozycji weterana niż oceną sportowego poziomu. LBJ najwyraźniej jednak zapamiętał te słowa.

– Nasze relacje są pełne szacunku… może z wyjątkiem tego, co powiedział o Bronnym podczas Ligi Letniej. Ale poza tym wszystko jest w porządku – przyznał 41-latek, dając do zrozumienia, że mimo pewnego niesmaku wciąż jest pod wrażeniem sportowej klasy rywala. Po chwili dodał pojednawczo: – Bronny ma przed sobą długą drogę, ale to już inna historia. Jednak ten dzieciak, JB, gra świetną koszykówkę.

Jaylen Brown nie ogranicza się jednak tylko do przyjmowania komplementów. Sam stawia poprzeczkę niezwykle wysoko, definiując swoją rolę w nowoczesnej koszykówce.

– Czuję, że jestem najlepszym zawodnikiem typu „two-way” na świecie – zadeklarował swego czasu, odnosząc się do swojej zdolności dominowania po obu stronach boiska. Jego defensywna wszechstronność została doceniona również przez Nikolę Jokicia, który zauważył, że Brown potrafi narzucać warunki w ataku, nie tracąc przy tym nic ze swojej jakości w obronie.

Dla 30-latka z Bostonu ten sezon to nie tylko walka o statystyki czy nagrody indywidualne, ale nieustanna misja samodoskonalenia. Jak zauważył trener Celtics, Joe Mazzulla, jego podopieczny jest typem gracza, który delektuje się możliwością stawania się o „1% lepszym” każdego dnia. W świecie zdominowanym przez popularność i rankingi, JB wybiera drogę lidera, który swoją wartość udowadnia tam, gdzie liczy się to najbardziej – na parkiecie, rzucając wyzwanie legendom i uciszając sceptyków.


Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.


  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    0 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments