Jalen Green dostał piłkę w rogu boiska, na zegarze pozostawała sekunda do końca. Bez zastanowienia rzucił za trzy, zapewniając Phoenix Suns wygraną nad Orlando Magic w drugiej dogrywce. Kibice w Madison Square Garden nie mogli narzekać na brak emocji — New York Knicks odrobili dużą stratę i ostatecznie ograli Houston Rockets. Jeremy Sochan spędził na parkiecie cztery minuty. Victor Wembanyama miał 28 punktów, 15 zbiórek i cztery bloki, a jego San Antonio Spurs pewnie ograli Sacramento Kings. New Orleans Pelicans, dość niespodziewanie, pokonali Philadelphia 76ers, a Detroit Pistons nie dali większych szans Chicago Bulls. Miami Heat pewnie ograli Memphis Grizzlies.
Phoenix Suns — Orlando Magic 113:110
- Jalen Green trafił rzut za trzy z prawego rogu boiska wraz z końcową syreną, dając Phoenix Suns zwycięstwo 113:110 po dwóch dogrywkach. Po tym, jak Jalen Carter doprowadził do remisu dla Orlando rzutem za trzy na 1,1 sekundy przed końcem, Green odpowiedział trafieniem z rogu równo z syreną. Zwycięski rzut był dopiero jego drugim trafionym z dystansu przy 11 próbach.
- Grayson Allen był najlepszym strzelcem Phoenix z 27 punktami po tym, jak opuścił cztery mecze z powodu skręcenia prawej kostki. W pierwszej dogrywce zdobył wszystkie siedem punktów Suns. Collin Gillespie dołożył 19 punktów. Desmond Bane zdobył 34 punkty dla Orlando, trafiając 12 z 18 rzutów, zanim opuścił parkiet po przewinieniach już w pierwszej minucie dogrywki.
- Paolo Banchero dołożył 26 punktów i 14 zbiórek. Suns grali bez Devin Booker, który pauzuje co najmniej tydzień z powodu naciągnięcia mięśnia biodra. Dillon Brooks zagrał tylko siedem minut, po czym opuścił parkiet z kontuzją lewej dłoni — taką informację przekazał klub. Według ESPN, powołującego się na źródła, ręka Brooksa jest złamana i skrzydłowego czeka dłuższa przerwa.
Autor: Michał Kajzerek
New Orleans Pelicans — Philadelphia 76ers 126:111
- Jordan Poole miał 23 punkty, pięć asyst i trzy zbiórki, Zion Williamson dołożył 21 punktów, osiem asyst i sześć zbiórek, a Saddiq Bey 20 punktów i cztery zbiórki. Pelicans przerwali serię dwóch porażek, dzięki znakomitej drugiej połowie – ostatnie 21 minut wygrali różnicą 25 punktów (60:35).
- Bardzo dobry występ zaliczył DeAndre Jordan, który miał sześć punktów, 15 zbiórek i cztery bloki. Dla byłego gracza m.in. Los Angeles Clippers to 17. rok na zawodowych parkietach. Uspokajał też zawodników obu drużyn, gdy w drugiej kwarcie, po chamskim odepchnięciu Derika Queena przez Andre Drummonda, atmosfera zrobiła się nieco gorętsza. Dla niego to pierwszy występ od końcówki października.
- Dla Sixers 27 punktów, siedem asyst i trzy zbiórki zanotował Tyrese Maxey, Kelly Oubre Jr. dołożył 25 punktów i pięć zbiórek. Nie uchroniło to jednak drużyny przed czwartą porażką z rzędu. Wciąż zajmują 6. miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej, ale mają minimalną przewagę nad Miami Heat.
- Sixers prowadzili od końcówki pierwszej kwarty do ostatnich dwóch minut trzeciej. W pewnym momencie mieli nawet 11 punktów zapasu. Pelicans jednak nie odpuścili. W trzeciej kwarcie zdobyli aż 40 punktów, pozwalając rywalom na rzucenie zaledwie 26. Czwartą kwartę otworzyli serię 23:8, dzięki której wyszli na komfortowe prowadzenie.
Chicago Bulls — Detroit Pistons 110:126
- Jalen Duren miał 26 punktów, 13 zbiórek i dwie asysty, Cade Cunningham dołożył 18 punktów, 13 asyst i dziewięć zbiórek, a Tobias Harris miał 18 punktów i sześć zbiórek. Pistons wygrali piąty mecz z rzędu i umocnili się na pozycji lidera Konferencji Wschodniej. Duncan Robinson dorzucił 17 punktów.
- O wyniku spotkania zadecydowała trzecia kwarta, którą goście wygrali różnicą 18 punktów (44:26). Jeszcze w pierwszej połowie Bulls stawiali opór. Pistons zdominowali pomalowane, w którym zdobyli 68 punktów, podczas gdy Bulls zaledwie 38. Liderzy Wschodu mieli też 26 punktów drugiej szansy.
- Dla Bulls 27 punktów, sześć zbiórek i trzy asysty zanotował Josh Giddey, po 15 punktów rzucili Matas Buzelis (sześć zbiórek, trzy asysty i sześć bloków), Isaac Okoro (trzy zbiórki i trzy asysty) i Jalen Smith (siedem zbiórek i dwie asysty). Guerschon Yabusele miał 12 punktów, dziewięć zbiórek i osiem asyst.
Miami Heat — Memphis Grizzlies 136:120
- Andrew Wiggins zdobył 28 punktów, trafiając 9 z 10 rzutów z gry, Norman Powell dołożył 25, a Miami Heat pokonali Memphis Grizzlies. Powell zrehabilitował się za skuteczność 2/7 z linii rzutów wolnych, trafiając 10 z 16 rzutów z gry, w tym 3 z 8 za trzy.
- Gdy wynik meczu był już praktycznie rozstrzygnięty, na 1:19 przed końcem czwartej kwarty Scotty Pippen Jr z Memphis ruszył na Myrona Gardnera z Miami i odepchnął go zaraz obok pierwszego rzędu trybun. Obaj upadli na parkiet i przez chwilę się szarpali, zanim zostali rozdzieleni i wyrzuceni.
- Po prowadzeniu pięcioma punktami do przerwy Heat odskoczyli rywalom, wygrywając trzecią kwartę 39:26. Powell i Matas Jakucionis zdobyli w niej po dziewięć punktów. Rzut od tablicy Jaime Jaquez Jr na 1:19 przed końcem tej części gry dał Miami pierwsze 20-punktowe prowadzenie — 109:89.
- GG Jackson zdobył rekordowe w tym sezonie 28 punktów, a Jaylen Wells dorzucił 25. Grizzlies ponownie musieli radzić sobie bez swojej gwiazdy Ja Morant (skręcenie lewego łokcia), który opuścił już 13. mecz z rzędu.
Autor: Michał Kajzerek
San Antonio Spurs — Sacramento Kings 139:122
- Victor Wembanyama zanotował 28 punktów, 15 zbiórek, sześć asyst i cztery bloki, Stephon Castle miał 18 punktów, osiem zbiórek i trzy asysty. Niektóre z punktów zdobywane przez Wemby’ego były niezwykle efektowne. — Pewnego dnia będę w Konkursie Wsadów — oświadczył Wemby po meczu. Dla Spurs była to ósma wygrana z rzędu, która umacnia ich na pozycji wicelidera Konferencji Zachodniej.
- Dla Kings z kolei to już 16. porażka z rzędu, co jest dla klubu rekordowo słabym wynikiem. Drużyna jest już jednak w składzie rozkładu od długiego czasu, a ostatnio do końca sezonu wypadli też Domantas Sabonis i Zach LaVine. Po 20 punktów rzucili Keegan Murray i DeMar DeRozan. Malik Monk miał 19 punktów, a Maxime Raynaoud 16 punktów i 12 zbiórek.
- Russell Westbrook miał siedem punktów, trzy zbiórki i dwie asysty. Zaliczył też przewinienie techniczne za odepchnięcie De’Aarona Foxa.
- Jeszcze na piec minut przed końcem trzeciej kwarty Kings przegrywali tylko różnicą jednego punktu. To jednak nie wystarczyło na Wemby’ego i Spurs. Jeszcze przed ostatnią ćwiartką ich przewaga wzrosła do 11 punktów. Niedługo później Spurs mieli już 28 punktów zapasu.
New York Knicks — Houston Rockets 108:106
- Karl-Anthony Towns miał 25 punktów i siedem zbiórek, OG Anunoby dołożył 20 punktów i cztery przechwyty, a Jalen Brunson 20 punktów, sześć asyst i trzy zbiórki. Knicks przegrywali 18 punktami przed startem ostatniej kwarty, ale znakomita gra w ostatnich 12 minutach pozwoliła im na odniesienie zwycięstwa po niezwykle emocjonującej końcówce. Gospodarze powetowali sobie tym samym ostatnią sromotną porażkę z Detroit Pistons.
- Jeszcze na dwie minuty przed końcem Rockets prowadzili czterema punktami. Wówczas piłkę stracił Kevin Durant, a Jose Alvarado zdobył punkty w kontrze. W kolejnym posiadaniu piłkę zgubił Alperen Sengun, a Brunson wyrównał stan rywalizacji. W Madison Square Garden zrobiło się niezwykle głośno, a Rockets stracili piłkę w trzecim posiadaniu z rzędu, tym razem ponownie Durant.
- Kolejną akcję Rockets udało się wybronić, byli w stanie nawet wyprowadzić kontrę. Jednak Durant wbiegł w dobrze ustawionego Brunsona, a sędziowie odgwizdali przewinienie w ataku. Piłka trafiła w ręce Brunsona, który na 30 sekund przed końcem dał Knicks prowadzenie. Następnie Durant i Jabari Smith Jr. nie byli w stanie odpowiedzieć.
- Dla Rockets 30 punktów, sześć zbiórek i trzy asysty miał Durant. Popełnił on jednak kluczowe straty w końcówce. Smith dołożył 21 punktów i cztery zbiórki, Sengun miał 16 punktów, sześć zbiórek, sześć asyst, ale też sześć strat. Amen Thompson skończył mecz z 12 punktami, 10 zbiórkami i siedmioma asystami.
- Jeremy Sochan spędził na parkiecie nieco ponad cztery minuty, w których nie zapisał na swoim koncie żadnego punktu, zbiórki czy asysty. Pierwszy raz pojawił się na parkiecie na pięć minut przed końcem pierwszej kwarty w miejsce Josha Harta. 20 sekund później oddawał rzut z trudnej pozycji przy kończącym się czasie, a jego próba nie doleciała nawet do obręczy. Minutę później oddał rzut za trzy z czystej pozycji, ale nie trafił. Piłkę zebrał Mitchell Robinson i zdobył dwa punkty. Na dwie minuty i 47 sekund przed końcem pierwszej kwarty popełnił faul, po którym zszedł z parkietu.
- Drugi raz na boisku Sochan pojawił się na pięć sekund przed końcem pierwszej kwarty — dostał za zadanie krycie Thompsona. Ten oddał rzut, ale Sochan był stosunkowo blisko i skutecznie utrudnił mu życie. Na dwie sekund przed końcem drugiej kwarty Sochan znów wszedł na parkiet z zadaniami defensywnymi.
- Kolejny raz Sochan dostał szansę na pięć minut przed końcem trzeciej kwarty — pojawił się na 90 sekund, w trakcie których m.in. zajmował się kryciem Duranta. Ostatni raz Sochan pojawił się na parkiecie na nieco ponad sekund przed końcem meczu — wszedł za Brunsona i znów miał zadania defensywne.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!










