Kiedy w czwartek na lotnisku w Manili wylądował mierzący 221 centymetrów Bol Bol, filipińscy kibice i media zareagowali z entuzjazmem godnym największych gwiazd światowego formatu. Syn legendarnego Manute Bola, niegdyś jedna z najbardziej intrygujących zagadek NBA, oficjalnie dołączył do drużyny TNT Tropang 5G, aby wystąpić w prestiżowym turnieju PBA Commissioner’s Cup. Ta przeprowadzka to jednak coś więcej niż tylko lukratywny kontrakt w egzotycznej lidze; to bolesne potwierdzenie, że projekt pod tytułem „Bol Bol w NBA” – przynajmniej na razie – dobiegł końca.



Właściwie od momentu, gdy pojawił się w orbicie zainteresowań skautów, Bol Bol musiał mierzyć się z oczekiwaniami, które przerosłyby niemal każdego sportowca. Jako syn Manute Bola, jednego z najwyższych i najbardziej charakterystycznych graczy w historii NBA, był skazany na porównania. Oczekiwano, że przejmie po ojcu instynkt do blokowania rzutów, ale dzięki nowoczesnemu wyszkoleniu doda do tego umiejętności obwodowe, stając się mitycznym „unicornem”.

Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej skomplikowana. Wybrany dopiero z 44. numerem w drafcie 2019, były podkoszowy Oregon Ducks spędził sześć sezonów w Denver Nuggets, Orlando Magic i Phoenix Suns, ale w żadnym z tych miejsc nie potrafił wywalczyć sobie stałej pozycji w rotacji. Chociaż jego statystyki w przeliczeniu na minutę gry często budziły podziw, to brak zaufania kolejnych trenerów był uderzający. W najlepszej koszykarskiej lidze świata rozegrał łącznie 202 spotkania, zdobywając średnio 6,2 punktu oraz 3,5 zbiórki, jednak, jak zauważają eksperci, jego karierę definiowały raczej „chwilowe przebłyski talentu niż dopasowanie do systemu”.

Spadek rynkowej wartości Bola stał się szczególnie widoczny w ubiegłym sezonie, gdy reprezentował jeszcze barwy Suns. Mimo że w 10 meczach, które rozpoczął w pierwszej piątce, notował solidne 12,5 punktu i 5,7 zbiórki, klub nie zdecydował się na przedłużenie z nim współpracy. Decyzja ta wynikała z głębszej zmiany filozofii zespołu pod wodzą nowego trenera, Jordana Otta, który postawił na defensywną wszechstronność, fizyczność i niezawodność – cechy, których synowi Manute’a, mimo jego ogromnego zasięgu ramion, chronicznie brakowało.

W kuluarach ligi od lat powracał również wątek mentalności Bola. Część obserwatorów kwestionowała jego etykę pracy i koncentrację, wskazując, że zawodnik o tak unikalnych warunkach fizycznych powinien rozwijać się szybciej. Na przykład słynny Shaquille O’Neal, porównując swego czasu 26-latka do Victora Wembanyamy, zasugerował, że ten „ma umiejętności, ale jest leniwy” i że Francuz „chce tego bardziej”. Zresztą i sam zainteresowany w późniejszych wypowiedziach przyznawał, że na początku kariery nie zawsze podchodził do przygotowania z odpowiednią dojrzałością.

Trudno jednak sprowadzać jego historię wyłącznie do kwestii zaangażowania. Współczesna NBA coraz mniej wybacza graczom o wątłej budowie ciała, którzy mają trudności z defensywną mobilnością i utrzymaniem pozycji pod koszem. Rynek dla zawodników drugoplanowych o tak specyficznym profilu błyskawicznie wyparował. Po wygaśnięciu kontraktu w Phoenix, żadna inna drużyna nie zaoferowała mu gwarantowanej umowy na sezon 2025–26. Bol Bol stanął więc przed wyborem: czekać na kolejną szansę na ligowym marginesie lub poszukać miejsca, gdzie jego unikalne warunki fizyczne zostaną w pełni wykorzystane.

Wybór padł na Filipiny, gdzie zastąpi kontuzjowanego innego gracza z przeszłością w NBA, Rondae Hollisa-Jeffersona. Finanse również odegrały kluczową rolę – kontrakt w PBA, opiewający na 50–60 tysięcy dolarów miesięcznie, jest znacznie bardziej opłacalny niż gra w G League, gdzie zarobki są niemal o połowę niższe. Co ciekawe, wraz z urodzonym w Chartumie 26-latkiem do „Perły Orientu” przeniesie się także Kylor Kelley, który w sezonie 2024-25 rozegrał w sumie 11 spotkań dla Dallas Mavericks i New Orleans Pelicans. 28-letni środkowy zasili drużynę Converge FiberXers.

Na Filipinach nowy gracz TNT Tropang 5G nie będzie już tylko ciekawostką z końca ławki rezerwowych. Wręcz przeciwnie – łatwo wyobrazić sobie scenariusz, w którym staje się największą gwiazdą ligi, a jego przewaga wzrostu budzi u rywali autentyczny lęk. Weteran filipińskiej myśli szkoleniowej, trener Yeng Guiao, w dosadnych słowach ocenił przyjazd Amerykanina południowosudańskiego pochodzenia, stwierdzając, że jego obecność w lidze to jak „zabieranie karabinu maszynowego na pojedynek na noże”.

Dla Bola to dobrze znany punkt zwrotny — miejsce, w którym wcześniej znalazło się wielu koszykarzy próbujących odbudować swoją pozycję poza Stanami Zjednoczonymi. Jeśli zdominuje rozgrywki w Azji, niewykluczone, że drzwi do NBA ponownie się przed nim uchylą. Na razie jednak jego droga z powrotem na szczyt prowadzi przez Manilę, a nie amerykańskie parkiety.


Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.


  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    0 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments