W ostatnich tygodniach temat „tankowania” – celowego przegrywania meczów, by poprawić swoje notowania w loterii draftu – wrócił do NBA ze zdwojoną siłą. To realny problem, który komisarz Adam Silver musi jakoś rozwiązać. Trudno bowiem spodziewać się, że kary finansowe – ostatnio nałożone m.in. na Utah Jazz – miały tutaj jakkolwiek pomóc. Dość ciekawy pomysł przedstawił Stan Van Gundy. Były szkoleniowiec… pozbyłby się w ogóle draftu.
NBA ma problem. Chodzi o zespoły, które specjalnie przegrywają, by poprawić swoje notowania w loterii draftu. Temat jest znany od lat i liga już parę razy zmieniła zasady. W tej chwili już nie jedna najgorsza, a trzy najgorsze ekipy w lidze mają w zasadzie tyle samo szans na wylosowanie „jedynki”. Wciąż jednak problem jest obecny. To nie rozwiązało kwestii specjalnego przegrywania.
Ostatnio liga ukarała m.in. Utah Jazz, którzy otrzymali grzywnę w wysokości pół miliona dolarów. Powód? Wycofywanie z gry zdrowych zawodników. Nic więc dziwnego, że NBA zareagowała, ale też jasne jest, że kary finansowe niewiele tutaj tak naprawdę zmienią.
O pomysłach w walce z „tankowaniem” jest ostatnio coraz głośniej. Spływają coraz to nowsze propozycje. Głos w tej sprawie zabrał też Stan Van Gundy. Były trener proponuje, żeby całkowicie pozbyć się draftu.
– Musimy pozbyć się każdej rzeczy, która zachęca do przegrywania. W tej chwili każdy robi to, co jest najlepsze dla klubu. Jeśli jesteś takim zespołem jak Utah Jazz czy Sacramento Kings, to jaką masz drogę do pozyskania świetnego zawodnika? Dla nich ta droga to draft, więc chcą zwiększyć swoje szanse. Nawet jeśli nie podoba nam się tankowanie, to trudno jest winić drużyny – zaczął Van Gundy.
– Pozbyłbym się więc draftu. Nie ma w ogóle draftu. Cały czas w lidze obowiązuje jednak pułap płac. Jeśli chcesz, to daj 45 milionów rocznie komuś takiemu jak Cooper Flagg zaraz po grze na uniwerku. Zrób to. Jest wolnym zawodnikiem. Wszyscy wchodzący do ligi gracze są wolnymi zawodnikami. Bez draftu nie ma zachęty do przegrywania – wytłumaczył były trener.
Z jednej strony takie rozwiązanie wydaje się ciekawe. Może rzeczywiście koniec draftu oznaczałby koniec „tankowania”? Z drugiej jednak strony, pojawiają się poważne wątpliwości. Taki system sprawiłby bowiem, że drużyny z mniejszych rynków miałyby jeszcze większe problemy z nawiązaniem rywalizacji z tymi największymi zespołami. Dodatkowo liga raczej nie chciałaby pozbyć się draftu, który urósł do rangi jednego z ważniejszych corocznych wydarzeń w lidze.
Rozwiązanie Van Gundy’ego raczej się więc nie ziści, choć liga z pewnością musi poważnie się zastanowić i rozważyć tak naprawdę każdy pomysł. Potrzebna jest reakcja władz NBA, które mają już zresztą rozważać pewne rozwiązania, o czym pisaliśmy kilka dni temu.
CZYTAJ WIĘCEJ W TYM TEMACIE:










