Zakończony niedawno Weekend Gwiazd NBA wbrew pozorom dostarczył kibicom dokładnie tego, czego oczekiwali: wysokiej intensywności, nowego formatu rozgrywek i popisów największych talentów globu. Chociaż statuetka MVP trafiła w ręce Anthony’ego Edwardsa, a parkietem rządzili również fenomenalny Victor Wembanyama i niezwykle skuteczny Kawhi Leonard, to nie sportowe popisy zdominowały nagłówki sportowych serwisów. Prawdziwe trzęsienie ziemi wywołało nagranie zza kulis, na którym zarejestrowano krótką, lecz brzemienną w skutkach wymianę zdań między liderem Minnesota Timberwolves a Jalenem Johnsonem z Atlanta Hawks.
W mediach społecznościowych zawrzało po opublikowaniu fragmentu rozmowy, w której Anthony Edwards, pochodzący z Atlanty w stanie Georgia, zwrócił się bezpośrednio do Jalena Johnsona. Słowa gwiazdora na pierwszy rzut oka wydawały się być jednoznaczne i potencjalnie rzuciły nowe światło na jego przyszłość w lidze.
– Nie mogę się doczekać powrotu do domu… Macie tam tylu skrzydłowych – powiedział gwiazdor Minnesota Timberwolves, wymieniając przy tym nazwisko nowego nabytku Atlanta Hawks, Jonathana Kumingi.
Co prawda część internautów żartobliwie sugerowała, że zawodnik mógł mieć na myśli słynne w Atlancie skrzydełka z kurczaka (po angielsku – „wings”, a właśnie takiego słowa użył Ant), kontekst rozmowy o składzie ekipy z Georgii nie pozostawia większych złudzeń. Mimo statusu supergwiazdy w Minnesocie, Edwards wyraźnie zasygnalizował chęć gry w swoim rodzinnym mieście, co natychmiast uruchomiło lawinę spekulacji transferowych. Inna sprawa, że nie można wykluczyć scenariusza, w którym jego słowa były wypowiedziane specjalnie, ze względu na obecność kamer, a z prawdą nie mają wiele wspólnego.
Gdyby jednak było inaczej, Hawks z pewnością chętnie by przyjęli do siebie tak klasowego zawodnika, zwłaszcza że drużyna znajduje się obecnie w kluczowym momencie transformacji. Po oddaniu Trae Younga i Kristapsa Porzingisa, klub z Georgii zdecydował się na całkowitą przebudowę, czyniąc przywoływanego już Johnsona centralną postacią projektu. Dodanie do tego składu gracza formatu Edwardsa, który w tym sezonie notuje średnio 29,3 punktu na mecz, mogłoby błyskawicznie przywrócić Jastrzębie do grona pretendentów do tytułu.
Nie byłby to pierwszy przypadek, gdy gwiazda ligi publicznie rozważa powrót w rodzinne strony. Wcześniej podobne sygnały wysyłał Jaylen Brown z Boston Celtics. Jednak w przypadku Edwardsa, jego entuzjazm wobec młodych talentów Atlanty, takich jak Johnson czy Kuminga, wydaje się być wyjątkowo silny i autentyczny. Sam Johnson, zapytany o swojego rówieśnika z Minneapolis, nie krył sympatii, mówiąc: – Jestem wielkim fanem Anta — za to, co pokazuje na parkiecie i poza nim. Ma moje wsparcie i przyjaźń na całe życie.
Mimo że marzenie o powrocie „syna marnotrawnego” do Georgii nabiera realnych kształtów w wyobraźni kibiców, realizacja takiej transakcji będzie niezwykle trudnym zadaniem dla zarządu Hawks. Pozyskanie Edwardsa wiązałoby się z gigantycznym obciążeniem listy płac – jego kontrakt w przyszłym sezonie opiewa na blisko 49 milionów dolarów.
Teoretycznie w Atlancie dysponują odpowiednimi zasobami finansowymi, w tym wygasającymi kontraktami o wartości ponad 46 milionów dolarów, co pozwoliłoby na przejęcie pensji gwiazdora. Spekuluje się o pakiecie zawierającym takich graczy jak Onyeka Okongwu czy Zaccharie Risacher, jednak kluczem do porozumienia z Minnesotą będą wybory w pierwszej rundzie draftu, których Hawks obecnie nie posiadają w nadmiarze.
Chociaż Mecz Gwiazd oficjalnie należał do zespołu USA Stars, a na parkiecie błyszczeli również Kawhi Leonard i Victor Wembanyama, to właśnie szeptana rozmowa Edwardsa może okazać się najważniejszym wydarzeniem całego sezonu. Jeśli słowa o „powrocie do domu” znajdą odzwierciedlenie w letnich negocjacjach, rozkład sił w NBA może ulec całkowitej zmianie. Na ten moment Anthony Edwards pozostaje Leśnym Wilkiem, ale niewykluczone, że jego serce, jak sam przyznał, coraz mocniej bije dla Atlanty.










