Isiah Thomas, legenda Detroit Pistons uważa, że Tłoki awansują do finału Konferencji Wschodniej, gdzie zmierzą się z New York Knicks. W przypadku Zachodu dużo trudniej wskazać mu faworyta — głównie ze względu na ogromne wyrównanie stawki. Były gwiazdor NBA chwali też LeBrona Jamesa za poziom gry w wieku 41 lat i ocenia, że Lakers mogą zajść daleko w play-offach nawet przy jego mniejszej roli punktowej.
Thomas jest przekonany, że jego były zespół może zrobić w tym sezonie naprawdę duże zamieszanie w play-offach. Pistons są w końcu najlepszą obecnie drużyną w NBA. Mają bilans 40-13, drudzy są Thunder 42-14, a na 3. miejscu znajdują Spurs (38-16).
Jego zdaniem układ sił dodatkowo zmieniło okienko transferowe. Cleveland Cavaliers wykonali duży ruch pozyskując byłego MVP Jamesa Hardena, a Boston Celtics oddali Anfernee Simonsa i pozyskali dwukrotnego uczestnika Meczu Gwiazd, podkoszowego Nikolę Vucevicia. Mimo tych zmian Thomas typuje finał Wschodu właśnie między Pistons a New York Knicks.
Co ciekawe Thomas jest mocno związany z obiema organizacjami. Grał w Pistons przez wiele lat, z nimi zdobywał mistrzostwo i jako rozgrywający Pistons trafił do Galerii Sław. Po zakończeniu kariery pełnił natomiast w Knicks funkcje trenersko-menedżerskie.
– To trudny wybór. W finale Konferencji Wschodniej stawiam na Pistons i Knicks. Nie wiem, kto wygra, bo dziś te zespoły są bardzo równe – powiedział Thomas.
Warto dodać, że pierwszy mecz po Weekendzie Gwiazd te drużyny zagrają właśnie między sobą. W nocy z czwartku na piątek o godz. 1:30 Knicks podejmą Pistons w Madison Square Garden. Spotkanie transmitować będzie TVP Sport. Możliwe, że w tym meczu zadebiutuje w barwach Knicks Jeremy Sochan (będzie to zależeć od sztabu trenerskiego).
Zachód bez faworyta?
W Konferencji Zachodniej Thomas ma jeszcze większy problem z postawieniem na jedną drużynę. Wymienia broniących tytułu Oklahoma City Thunder, San Antonio Spurs, Denver Nuggets, Houston Rockets i Phoenix Suns.
Początkowo wskazuje Thunder, głównie za to, co drużyna pokazała w poprzednim sezonie. Ostatecznie podkreśla jednak, że dziś nie da się z pełnym przekonaniem wybrać jednego kandydata.
– Musiałbym powiedzieć OKC, patrząc na to, co zrobili rok temu. Ale z drugiej strony mamy to, co dzieje się w San Antonio, rozmawialiśmy o Lakers, jest Durant i Houston, nie można też lekceważyć Phoenix. Kiedy Suns są zdrowi, potrafią wygrać z każdym. Zachód jest dla mnie dużą zagadką. Dziś nie potrafię wskazać jednej drużyny — stwierdził Thomas.
Gdy padł temat bilansu Spurs przeciwko Thunder (cztery zwycięstwa San Antonio w pięciu meczach sezonu), Thomas był bardzo stanowczy: jeśli Victor Wembanyama jest zdrowy, Spurs mają przewagę nad wszystkimi.
Thomas o LeBronie
W dalszej części rozmowy Thomas odniósł się do LeBrona Jamesa. Przyznał, że nie wie, czy czterokrotny MVP zagra jeszcze jeden sezon, ale podkreślił, że obecny poziom 41-latka to coś absolutnie wyjątkowego.
– Nie wiem, czy zagra kolejny rok, ale to, co robi teraz w wieku 41 lat, jest niewiarygodne – powiedział Thomas.
Przywołał też własne doświadczenia z gry przeciwko Kareemowi Abdul-Jabbarowi pod koniec jego kariery, zaznaczając, że nawet wtedy był to zupełnie inny etap fizyczny i sportowy. Jego zdaniem statystyki Jamesa (około 22 punktów, 7 asyst i 6 zbiórek) na tym etapie kariery wykraczają poza wszystko, co dotąd widziano w NBA.
Czy Lakers mogą zajść daleko?
Lakers mają obecnie bilans 33–21 i zajmują piąte miejsce na Zachodzie. Według ostatnich plotek LeBron ma pozostać w Los Angeles do końca sezonu 2025/26, natomiast jego dalsza przyszłość pozostaje niejasna. W tle pojawiają się spekulacje o potencjalnym powrocie do Cleveland Cavaliers na finiszu kariery.
W kontekście walki o play-offy Thomas uważa, że Lakers mogą być bardzo groźni nawet wtedy, gdy James nie jest pierwszą czy drugą opcją w ataku. Obecnie większy ciężar zdobywania punktów spoczywa na Luce Donciciu i Austinie Reavesie, a LeBron i tak notuje 22 punkty na mecz (najmniej od debiutanckiego sezonu w Cavaliers).
– Absolutnie to może działać. Luka jest tak dobry ofensywnie, że potrafi wygrać mecz na wyjeździe praktycznie sam. Potrafi wejść do hali rywala i rzucić 40–50 punktów. Jeśli Lakers będą zdrowi, w play-offach będą bardzo trudnym rywalem – ocenił Thomas.
Na dziś jego wniosek jest prosty: na Wschodzie najbliżej szczytu są według niego Pistons i Knicks, a na Zachodzie trwa wyścig, w którym różnice między kandydatami do finału mogą być minimalne.
A Wy jakie finały Wschodu i Zachodu typujecie?
źródło: SportsBoom
O tym kto jest faworytem na Wschodzie i Zachodzie mogą powiedzieć kursy bukmacherów. Według ekspertów Superbet największe szanse na zwycięstwo Wschodu mają Cleveland Cavaliers. Pistons są dopiero na 3. miejscu, ale jak widzimy różnica w kursach jest minimalna.
Na Zachodzie Superbet wciąż trzyma mocno Thunder, a na pozostałe drużyny jest zdecydowanie niższe kursy.












