Kolejne znaki dobitnie przypominają nam, że koniec kariery LeBrona Jamesa zbliża się wielkimi krokami. Minionej nocy 41-latek stracił ostatnią szansę na poprawienie własnego rekordu kolejnych nominacji do zespołów All-NBA. Na przeszkodzie po raz pierwszy od 21 lat stanęły mu kontuzje.
Nieco ponad dwa miesiące temu końca dobiegła niesamowita seria aż 1297 kolejnych spotkań sezonu zasadniczego LeBrona Jamesa z dorobkiem co najmniej 10 punktów. Przed niechlubnym spotkaniem z Toronto Raptors, które zakończyło się zwycięstwem Los Angeles Lakers po game-winnerze Ruiego Hachimury i asyście LBJ’a, ostatni występ z jednocyfrową zdobyczą miał miejsce w 2007 roku.
Minionej nocy oficjalnie końca dobiegła inna, równie imponująca seria. James, podobnie zresztą jak Luka Doncić, Austin Reaves, Marucs Smart oraz Deandre Ayton, opuścił starcie z San Antonio Spurs, które Ostrogi wygrały bez większych problemów. To oznacza, że 41-latek nie będzie w stanie rozegrać 65 spotkań w tegorocznych rozgrywkach.
Taka kolej rzeczy wyklucza LeBrona z nominacji do nagród za cały sezon 2025/26. To oznacza, że zabraknie go również w zespołach All-NBA, w których znajdował się bez przerwy przez 21 lat.
- Pierwszy zespół All-NBA: 2006, 2008-2018, 2020
- Drugi zespół All-NBA: 2005, 2007, 2021, 2025
- Trzeci zespół All-NBA: 2019, 2022-2024
Obecne liczby LeBrona nie powalają, choć biorąc pod uwagę jego zaawansowany jak na koszykarza wiek, to z pewnością są czymś wyjątkowym. Jeżeli jednak Jeziorowcy zdołaliby wywalczyć miejsce w czołowej piątce, a może nawet trójce czy czwórce Konferencji Zachodniej, to być może znalazłoby się dla Jamesa miejsce w jednym z zespołów All-NBA.
W bieżących rozgrywkach James notuje średnio 21,8 punktu, 6,9 asysty oraz 5,7 zbiórki na mecz, trafiając przy tym 50,2% wszystkich rzutów z gry. W każdej z tych statystyk zaliczył drobny regres względem ostatnich lat. Na przeszkodzie stanęły mu jednak przede wszystkim kontuzje, które najpierw wykluczyły go z pierwszych 14 spotkań, a potem zmusiły go do kilku pojedynczych przerw.
Wygląda na to, że razem z seriami końca dobiega również przygoda Jamesa w Los Angeles Lakers. Nic nie wskazuje na to, by w kolejnych rozgrywkach, już po wygaśnięciu bieżącej umowy, 41-latek miał ponownie związać się z Jeziorowcami, niezależnie od oczekiwań finansowych.
Znakomita większość karier w NBA nie trwa nawet 21 lat, więc trudno oczekiwać, by rekord Jamesa został w najbliższej przyszłości pobity. Drugą najdłuższą tego typu serią spośród aktywnych zawodników może pochwalić się Giannis Antetokounmpo z dziewięcioma nominacjami. Za jego plecami znajduje się Nikola Jokić i jego siedem wyróżnień All-NBA z rzędu.










