Charlotte Hornets wygrali już dziewięć meczów z rzędu. Nie jest to sytuacja, do której przywykli kibice – nawet ci z najlepszą pamięcią. Dziewięć wygranych z rzędu to druga najdłuższa seria w całej historii klubu. Najdłuższa seria zwycięstw miała miejsce w 1998 roku i wyniosła… 10 meczów. Za chwilę zobaczymy więc historycznie najlepszy moment sezonu regularnego w całej historii tej organizacji. Co się dzieje w Charlotte?



Charlotte Hornets wrócili do nas już 11 lat temu. Od kiedy w 2014 roku przemianowali nazwę z Bobacts na klasycznych, kochanych w latach 90′ Szerszeni, ich historia daleka jest od bycia pasmem sukcesów. Pod nową/starą nazwą tylko raz pojawili się w playoffach, kiedy w 2016 roku wprowadził ich tam Kemba Walker. Odpadli w pierwszej rundzie po wyrównanym starciu z Miami Heat. Później już tylko raz przyszedł sezon, w którym wygrali przynajmniej 40 spotkań. Od lat są w NBA jednym z synonimów porażki, słabego zarządzania i wiecznego tankowania. Początek 2026 roku pokazuje jednak, że coś w tym panującym od dekady marazmie wyraźnie drgnęło.

Charlotte Hornets w kalendarzowym roku 2026 są najlepszą drużyną NBA.

No, prawie że najlepszą, Od pierwszego stycznia Hornets notują bilans 14-6 i procentowo odrobine lepiej wypadają Detroit Pistons oraz Cleveland Cavaliers z wynikami 13-5. To jednak Szerszenie notują w tym czasie najlepszy w lidze NetRating na poziomie +11 i zdobywają w zdecydowanie najlepsze w lidze 120,4 punktu na 100 posiadań. To był miesiąc Hornets.

Naturalnie więc pojawiają się pytania: Czy to jest rok, w którym Charlotte po dekadzie wracają do rywalizacji playoffowej?

W tej chwili z bilansem 25-28 zajmują oni dopiero 10. miejsce w konferencji wschodniej. Przed nimi solidni na papierze rywale, jak Heat, Magic, czy Hawks. Za plecami Milwaukee Bucks, którzy będą przecież walczyć o lepszą pozycję, kiedy Giannis wróci. Tabela jest ciasna, ale jeśli Hornets dalej będą tak grać, to powinni przynajmniej zagwarantować sobie pewny udział w turnieju play-in.

„Tak” grać, to znaczy jak grać?

Kluczem do sukcesu jak zwykle obrona

Ta grupa wciąż się rozwija i to na wiele różnych sposobów. Widać też ciągłe zaangażowanie w obronie. Nie zawsze wychodzi idealnie, ale zawsze jest zaangażowanie – tłumaczy dobra postawę zespołu trener Charles Lee.

Jeśli Charlotte Hornets do tej pory nie kojarzyli się z którymś elementem gry, to była to defensywa. LaMelo Ball nigdy przesadnie nie przykładał się do obrony, Brandon Miller i Kon Knueppel to młodzi gracze, których styl gry nigdy nie opierał się na atletyzmie, a pod koszem klub od lat miał problem ze znalezieniem startera, który dźwignąłby obronę obręczy. Jakże dziwna jest więc statystyka, która pokazuje, że od początku stycznia Hornets są czwartą defensywą ligi, tylko za Pistons, Spurs i Thunder:

okres sezonu:Hornets 2025Hornets 2026
rating defensywny:118,1109,3
miejsce w lidze:26.4.

Naprawdę widać, że przykładamy się do obrony. Oczywiście, nasi trzej główni gracze trafiają rzuty, czyli LaMelo, Brandon i Kon, a Moose [Mousa Diabate – przyp. red.] jest potworem na zbiórkach. Myślę jednak, że obecnie wszystko sprowadza się u nas do obrony – chwali kolegów Miles Bridges.

Gracze Hornets błyszczą w defensywie – także ci, którzy nie są urodzonymi defensorami. Największą niespodzianką jest to, jak rewelacyjnie w defensywie sprawdza się tegoroczny debiutant, Kon Knueppel. 20-letni strzelec z Duke University miał przede wszystkim wspomóc zespół z Charlotte rzutem z dystansu. To on jednak jest zawodnikiem, który najczęściej w całej drużynie kontestuje rzuty rywali: aż 13,5 na mecz. Jego bezpośredni rywale trafiają przy tym tylko 43,8% rzutów z gry. Bez wyskakującego z ekranu atletyzmu, młody Knueppel potrafi realnie ograniczać rywali:

W defensywie naprawdę widać jego inteligencję. Bardzo dobrze rozumie zachowania poszczególnych rywali. Naprawdę potrafi zrozumieć jak odciąć rywala, jakie obierać kąty […]. Robi też bardzo dobrą robotę przy kontestowaniu rzutów bez popełniania fauli. Większość graczy się dekoncentruje. Nawet jeśli jego gracz nie atakuje zbiórki, to Kon szuka, kogo może zastawić po rzucie – tłumaczy grę swojego debiutanta trener Lee.

Przypadkiem nie jest też fakt, że dobra seria Hornets zbiegła się w czasie z powrotem do gry Granta Williamsa. Choć skrzydłowy spędza na parkiecie w granicach 20 minut na mecz, robi z ławki niesamowitą różnicę. Krycie przez niego rywale trafiają zaledwie 34,1% (!) rzutów. To jest statystyka szalona.

Stabilna rotacja z pewnym centrem

Charlotte Hornets od początku sezonu dobrze zbierali piłkę, ale dopiero od początku stycznia są najlepiej zbierającą drużyną ligi. W 2026 roku Szerszenie zbierają aż 56,1% wszystkich piłek, zostawiając wyraźnie w tyle Houston Rockets i Boston Celtics (53,2%). Wszystko to z centrem mierzącym zaledwie 208 cm wzrostu, którego w ferworze walki łatwo pomylić ze skrzydłowym. Moussa Diabate jednak – bo to on jest wyjściowym centrem Hornets od jakiegoś czasu – ma aż 220 cm zasięgu ramion, z czego skrzętnie korzysta. Od kiedy wskoczył na dobre do pierwszej piątki, Diabate zbiera średnio po cztery piłki w ataku na mecz.

Diabate jednak nie od początku sezonu był podstawowym centrem Hornets. To właśnie na tej pozycji drużyna miała największy kłopot. W tym sezonie trener Lee wystawił aż 17 różnych pierwszych piątek, testując na centrze debiutanta Ryana Kalkbrennera, nieśmiertelnego Masona Plumlee, czy ściągniętego z G-League PJ’a Halla. Od dziewięciu meczów jednak – czyli od kiedy zaczęła się seria zwycięstw Hornets – wyjściowa piątka się nie zmienia i… Tak, jest to statystycznie najlepsza piątka ligi.

Skład z LaMelo Ballem, Brandonem Millerem, Konem Knueppelem, Milesem Bridgesem i Moussą Diabate rozegrał wspólnie już 230 minut, w międzyczasie będąc od rywali lepszym aż o +27,7 punktu na 100 posiadań.

Znalezienie optymalnego centra, powrót Granta Williamsa, ustabilizowanie rotacji… Wniosek zdaje się nasuwać sam. Kluczowy dla świetnej serii Hornets jest fakt, że są oni zdrowi. Na tym etapie sezonu jest to luksus, którego wiele ekip nie doświadcza. Nie umniejsza to jednak w żadnym stopniu świetnej robocie, jaką wykonują młodzi gracze pod wodzą młodego trenera Charlesa Lee (tylko 41 lat!).

Młody trener i młode gorące głowy

Trener Charles Lee musi zapanować nad szatnią, która przecież jak on sam, też jest bardzo młoda. Najstarszym obecnie graczem w składzie jest 27-letni Miles Bridges. Trzon zespołu stanowią chłopaki mające po 25 lat i mniej. Nie zawsze jest to łatwe środowisko pracy dla trenera. Zwłaszcza, kiedy gwiazdą jest LaMelo Ball – człowiek, delikatnie mówiąc, nie kojarzony z dojrzałego i pokornego podejścia.

O nienajlepszych relacjach trenera Lee z LaMelo Ballem mówi się zakulisowo od dłuższego czasu. Nie tak dawno Kendrick Perkins z ESPN raportował, że zdjęty z boiska Ball miał sfrustrowany krzyczeć w tunelu „j**ać tego sk*****na!”. Na doniesienia Perkinsa można brać pewną poprawkę, jednak trenerowi Lee oddać trzeba, że nie nie boi się „podpaść” swoim gwiazdom.

Ostatnią porażką przed obecną serią dziewięciu zwycięstw, był mecz z Cleveland Cavaliers. Mecz, w którym Lee zdjął LaMelo z boiska po zaledwie 20 minutach gry:

W drugiej kwarcie za dużo było grania izolacji, a za mało ruchu piłki, który pokazywaliśmy w przeszłości. Nie podobał mi się nasz rytm ofensywny w tej kwarcie – tłumaczów wówczas swoją decyzję trener Hornets. LaMelo Ball trafił wtedy 1/15 z gry.

To w tamtym okresie trener zadecydował, by w meczach back-to-back wpuszczać swoją największą gwiazdę z ławki. Ta odważna decyzja była motywowana nawracającymi problemami zdrowotnymi LaMelo Balla z kostka i nadgarstkiem. Hornets przegrali wszystkie trzy mecze, w których LaMelo wszedł z ławki. Trener Lee potrafił posypać głowę popiołem i szybko zrezygnować z tego pomysłu. Być może jednak, na swój sposób, strategia ta przyniosła efekty:

Kiedy zaczął grać Ballem z ławki, to wprowadziło pewną konsternację. Wszyscy myśleli: Czy LaMelo będzie przehandlowany? Ale tak naprawdę to chyba wzmocniło więź drużyny. To wlało w niego trochę pokory – zauważa Paul Pierce w podcaście No Fouls Given.


Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.


  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    11 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments