New York Knicks potrzebowali aż dwóch dogrywek, żeby pokonać Denver Nuggets ze świetnym Nikolą Jokiciem na czele. Anthony Edwards był clutch w czwartej kwarcie przeciwko Raptors. Houston Rockets znowu zawiedli, a Kevin Durant znowu był najlepszym punktującym zespołu; za to Ime Udoka i Alperen Sengun wylecieli z parkietu. Milwaukee Bucks potrzebowali dogrywki, żeby rozprawić się z New Orleans Pelicans, a San Antonio Spurs po raz kolejny w tym sezonie mieli sposób na Oklahomę City Thunder. Cleveland Cavaliers rozbili Los Angeles Clippers, a młodzież z Memphis dała popalić tym z Sacramento Kings.
New York Knicks – Denver Nuggets 134:127
- New York Knicks pokonali w Madison Square Garden przed własną publiczną Denver Nuggets, ale potrzebowali do tego aż dwóch dogrywek! To ósme kolejne zwycięstwo Knicks. Warto dodać, że przed tą serią mówiło się w ich przypadku o pewnym rodzaju kryzysu. To już chyba za nimi.
- Nuggets stracili w trakcie meczu obu skrzydłowych z wyjściowej piątki — Peytona Watsona i Spencera Jonesa — którzy odnieśli urazy. To trochę pokrzyżowało ich plany na ten mecz. Denver przegrało po raz trzeci z rzędu, wcześniej ulegając liderom konferencji z Oklahomy i Detroit.
- Jamal Murray spudłował rzut za trzy punkty w ostatniej sekundzie pierwszej dogrywki, co już na tamten moment dawało zwycięstwo Knicks. Jednak sędziowie odgwizdali faul Mikalowi Bridgesowi (tzw. loose-ball foul), dzięki czemu Christian Braun stanął na linii rzutów wolnych i doprowadził do remisu.
- Ostatecznie Knicks skutecznie przetrwali napór rywali. Jalen Brunson był wszędzie; rzucił 42 punkty, zebrał osiem piłek i rozdał dziewięć asyst. Po przeciwnej stronie parkietu 39 punktów zdobył Jamal Murray, a Nikola Jokić popisał się pierwszym triple-double po kontuzji (i to jakim!): 30 „oczek”, 14 zbiórek i 10 asyst.
Toronto Raptors – Minnesota Timberwolves 126:128
- Zaledwie dwupunktowe zwycięstwo Minnesoty Timberwolves w Kanadzie. Anthony Edwards zdobył 13 ze swoich 30 punktów w czwartej kwarcie, biorąc na barki ciężar spotkania. Goście odrobili 18-punktową stratę.
- Minnesota długo nie mogła wygrać na wyjeździe w Toronto, ale w końcu zawodnicy Timberwolves przełamali tą złą passę.
- Brandon Ingram (25 punktów) trafił rzut za trzy punkty wraz z dźwiękiem syreny, ale Toronto przegrało po raz czwarty w ostatnich pięciu meczach u siebie. Raptors popełnili aż siedem strat w kluczowym momencie meczu.
- „Ant” zdobył tej nocy 30 „oczek”, a 20 dołożył Bones Hyland. Rudy Gobert w klasycznym dla siebie stylu zanotował double-double w postaci 10 punktów i 12 zbiórek.
Houston Rockets – Boston Celtics 93:114
- Kolejna wpadka Houston Rockets, tym razem z Bostonem! 21 punktów różnicy i to bez Jaylena Browna w składzie! Celtics w trzeciej kwarcie zaliczyli serię 18 do 3.
- Trener Houston Ime Udoka został wyrzucony pod koniec trzeciej kwarty po otrzymaniu podwójnego przewinienia technicznego za kłótnie z sędziami, a ich środkowy Alperen Sengun wyleciał w połowie czwartej kwarty po dwóch technikach za krzyczenie na arbitra po nieodgwizdanym faulu.
- Derrick White trafił sześć trójek i zdobył 28 punktów, a do tego odnotował osiem asyst. Wcale nie gorszy był Payton Pritchard, który zdobył tylko o punkt i asystę mniej od White’a. Neemias Queta zdobył 10 punktów, ale zebrał aż 19 piłek! Niesamowity sezon tego centra!
- Kevin Durant wrócił po urazie (skręcona kostka) i został z miejsca najlepszym strzelcem swojego zespołu, ale tylko z 15 punktami na koncie.
Milwaukee Bucks – New Orleans Pelicans 141:137
- W meczu Milwaukee Bucks z New Orleans Pelicans również była potrzebna dogrywka, żeby wyłonić zwycięzcę. Pels mocno się postawili Bucks pod nieobecność Giannisa, ale ostatecznie trochę im zabrakło.
- Trey Murphy zdobył 44 punkty na bardzo wysokiej skuteczności, trafiając aż 12 (!) „trójek”. Do tego dołożył sześć zbiórek i sześć asyst oraz trzy przechwyty, a to wszystko w 40 minut gry. Czy da się lepiej podnieść swoją wartość, będąc gorącym nazwiskiem przed trade deadline? Szczerze wątpię.
- Sadiq Bey dołożył 22 punkty, a Zion Williamson kolejne 20. W Bucks, gdzie najlepiej punktującym był Ryan Rollins (27 „oczek”), punkty rozkładały się jednak bardziej zespołowo niż w drużynie z Nowego Orleanu.
- Pelicans tracą coraz więcej do Utah Jazz i tkwią na przedostatnim miejscu Konferenecji Zachodniej. Z kolei Bucks starają trzymać się blisko w tabeli Charlotte Hornets, którzy ostatnio są w niezłej formie.
San Antonio Spurs – Oklahoma City Thunder 116:106
- San Antonio Spurs ani razu nie oddali prowadzenia przeciwko mistrzom NBA! Ekipa Mitcha Johnsona ewidentnie ma patent na OKC, co jest niesamowicie dobrym prognostykiem przed zbliżającymi się wielkimi krokami play-offami.
- Trzeba jednak oddać, że goście mierzyli się z kontuzjami, przez co nie zagrał m.in. MVP Shai Gilgeous-Alexander. W zasadzie w meczu back-to-back wyszedł w pierwszej piątce cały „drugi garnitur”. Przy prowadzeniu Spurs 90 do 80 pod koniec trzeciej kwarty, trener OKC zaczynał wprowadzać rezerwowych, godząc się z porażką.
- Jaylin Willams zdobył 24 punkty i 12 zbiórek, a Kenrich Williams 25 punktów i dziewięć zbiórek. Thunder wygrali tylko trzy z ostatnich siedmiu spotkań.
- Victor Wembanyama zaliczył linijkę w postaci: 22 punkty, 14 zbiórek, dwa bloki. Keldon Johnson miał 25 punktów jako najlepszy strzelec Spurs, mimo że zaczął na ławce. De’Aron Fox miał 15 punktów, ale co ważniejsze – przypisał sobie 10 asyst.
- Jeremy Sochan nie zagrał w tym meczu. W raporcie jego nieobecność była wytłumaczona prywatnymi sprawami. Tajemnicą jednak nie jest, że jego nazwisko jest dość głośne przy okazji trade deadline i według wielu źródeł Polak dostał zielone światło od klubu na wymianę. Najbliższe godziny pokażą, czy jeszcze zobaczymy go w barwach Spurs.
Sacramento Kings – Memphis Grizzlies 125:129
- To pierwszy mecz nowego Memphis Grizzlies, bez Jarena Jacksona Jr. w drużynie. Jak sobie poradzili? Bardzo dobrze! Ty Jerome zgromadził aż 28 punktów i siedem zbiórek, Cam Spencer 20 „oczek” i pięć asyst, a Jaylen Wells dołożył 18 punktów. Pod nieobecność Ja Moranta ani Santi Aldama, ani Cedric Coward nie zagrali jakichś wybitnych indywidualnie spotkań, a raczej dali przestrzeń innym, którym szło.
- Ręce same składały się do oklasków, gdy Cam Spencer trafił trzy kluczowe rzuty w czwartej kwarcie, gdzie ostatni z nich w zasadzie zamykał mecz.
- Domantas Sabonis zdobył 24 punkty, ale aż 20 z nich było w pierwszej połowie. Dołożył do tego 15 zbiórek. DeMar DeRozan zaliczył 20 punktów. Kings ostatni raz wygrali 16 stycznia z Wizards… trochę długo!
- De’Andre Hunter, pozyskany przez Kings w wymianie z Cleveland w sobotę, wyszedł w pierwszej piątce w debiucie dla Sacramento. Trafił pierwszy oddany rzut („trójkę”) i zakończył spotkanie z dziewięcioma punktami w bilansie.
- Russell Westbrook wskoczył na 14. miejsce na liście strzelców wszech czasów NBA, trafiając zza łuku na początku meczu. Wyprzedził tym samym w klasyfikacji Hakeema Olajuwona (26 946 punkty).
Los Angeles Clippers – Cleveland Cavaliers 91:124
- Los Angeles Clippers i Cleveland Cavaliers zrobili między sobą głośną wymianę, w ramach której James Harden został zawodnikiem Cavs a Darius Garland graczem zespołu z LA. Żaden z nich nie wystąpił jeszcze w tym meczu w nowych barwach, czego nie można napisać o Dennisie Schroederze (11 punktów i sześć asyst dla Cavs) czy Keonie Ellisie (sześć punktów dla Cavs).
- Cavaliers wygrali siedem z ostatnich ośmiu spotkań. Donovan Mitchell nie zawiódł, zdobywając 29 punktów i rozdając dziewięć asyst. Jarrett Allen zaliczył double-double (10 punktów, 11 zbiórek), a Jaylon Tyson zdobył 17 punktów, pudłując tylko trzy z 13 rzutów z gry.
- Cavs byli skuteczni zarówno zza łuku, jak i w pomalowanym – w przeciwieństwie do Clippers, którzy razem trafili zaledwie sześć „trójek” przez cały mecz na 28 prób. Do tego zespół Tyronna Lue popełnił aż 24 straty, z których wynikło 47 punktów gości. Bolesna statystyka.
- Podopieczni Kenny’ego Atkinsona utrzymywali bezpieczną przewagę (minimum 20 punktów) przez większość trzeciej kwarty, a w czwartej wygrywali nawet 35 punktami.
- 25 punktów zdobył Kawhi Leonard, wspomógł go John Collins (19 punktów), ale następni mieli już tylko po 10 punktów i mniej. Było czuć brak rozgrywającego.










