Przed Golden State Warriors kilka kluczowych dni. Po stracie Jimmy’ego Butlera z powodu kontuzji kolana, zespół stoi przed poważnym wyzwaniem. Czy znajdą sposób na to, by zoptymalizować skład i dołączyć do walki z czołówką Zachodniej Konferencji? Stephen Curry o swój zespół jest spokojny i wierzy, że zarząd wybierze odpowiednią drogę.
Stephen Curry odniósł się w środę do podejścia Golden State Warriors do zbliżającego się trade deadline. Lider składu zaznaczył, że jego głównym zadaniem pozostaje reprezentowanie klubu na ligowych parkietach. Warriors są w ostatnich dniach intensywnie łączeni z Giannisem Antetokounmpo, gwiazdą Milwaukee Bucks, po tym jak sezon Jimmy’ego Butlera zakończyła kontuzja kolana.
Curry wyjaśnił, że w organizacji od lat funkcjonuje jasno określony model komunikacji między zawodnikami a zarządem. – Zawsze mieliśmy pewne oczekiwania. Ja i Draymond [Green] wiemy, że rozmowy toczą się cały czas – powiedział Curry. – Nigdy nie wchodzę w hipotetyczne scenariusze. To strata czasu i energii. To nie jest moja rola. Mike Dunleavy i cały zarząd na pewno dzwonią, analizują sytuację w lidze. Jeśli pojawia się coś konkretnego, coś realnego, wtedy o tym rozmawiamy i zapadają decyzje. Tak to u nas działało i zakładam, że tak samo będzie przez najbliższy tydzień czy półtora. A gdy coś się wydarzy, wszyscy się o tym dowiedzą – dodał.
Lider Warriors przekierował uwagę na bieżące cele zespołu, podkreślając, że najważniejsze jest utrzymanie dobrej formy, którą drużyna przełoży na walkę o play-off. – Naszym zadaniem jest wygrywać mecze — zaznaczył. – Nie jesteśmy oderwani od rzeczywistości, wiemy, co dzieje się w lidze — plotki, rozmowy transferowe, kto jest na liście transferowej. Mam tego świadomość, ale teraz liczy się tylko to, żeby dalej wygrywać, bo jeśli stracimy koncentrację na parkiecie, cała reszta nie ma znaczenia – kontynuuje.
Curry opisał również relacje między liderami drużyny a władzami klubu, które ukształtowały się jeszcze za czasów byłego menedżera generalnego Boba Myersa i są kontynuowane pod wodzą Mike’a Dunleavy’ego. – Co każde lato, przed każdym trade deadline pozostajemy w ścisłej komunikacji. […] Zaczęło się z Bobem, teraz trwa z Mike’em. To nie znaczy, że każda rozmowa kończy się po mojej myśli albo że oni zawsze dostają taki feedback, jakiego oczekują, ale to jest współpraca. To nie ja podejmuję decyzje, ale chcesz być w kulturze, w której wiesz, że jeśli pojawi się coś naprawdę istotnego, to zostanie to z tobą skonsultowane – skończył.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!
Follow @mkajzerek
Follow @PROBASKET










