Końcówka dzisiejszego spotkania pomiędzy Phoenix Suns a Brooklyn Nets przyniosła emocje nie tylko związane ze sportem. Na wydarzenia z parkietu w Arizonie musiały zareagować sztaby szkoleniowe obu klubów! Znów w centrum uwagi był Dillon Brooks. Jego zachowanie wyraźnie nie spodobało się debiutantowi drużyny gości.
Na minutę i kilkanaście sekund przed końcem spotkania pomiędzy Phoenix Suns a Brooklyn Nets były już gracz gości – Royce O’Neale wybił piłkę z rąk Terance’a Manna. Do piłki dopadł Ziaire Williams (Nets) i dwóch zawodników gospodarzy. Zaczęli ją sobie wyrywać, leżąc na podłodze, tuż pod koszem Suns.
Sędziowie już zagwizdali, ale zawodnicy jeszcze nie przestali się do końca szarpać. Wtedy zaingerował Dillon Brooks. Skrzydłowy próbował zabrać piłkę, stojąc nad leżącymi. Chwilę później sam leżał, ponieważ odepchnął go Egor Demin, pierwszoroczniak Brooklyn Nets, który umówmy się… nie jest z tych gości, co wdają się w takie potyczki.
Mark Williams i Royce O’Neale mieli widoczne pretensje do zawodnika i szybko zaczęła się szarpanina obu zespołów, a na parkiet wbiegł sztab szkoleniowy zarówno pierwszej, jak i drugiej drużyny, żeby rozdzielić swoich podopiecznych.
W trakcie Michael Porter Jr. i Terance Mann podążyli za m.in. O’Neale’em w celu „obrony” swojego kolegi z zespołu. To właśnie Mann miał najbliższe starcie z Royce’em w tej całej akcji, co możecie zobaczyć na poniższym nagraniu:
Za to zagranie masowo poleciały techniczne faule. Phoenix Suns, poprowadzeni przez Dillona Brooksa i Marka Williamsa, wygrali mecz wynikiem 106 do 102. To, jak i inne spotkania z dzisiejszej nocy, opisaliśmy już z samego rana.
O dużej ilości fauli i agresywności ze strony graczy Suns w następujący sposób wypowiedział się ich trener na konferencji prasowej, tuż po meczu.
Natomiast tutaj wypowiedź Graysona Allena:










