To była noc niesamowitych indywidualnych występów (Luka Doncić, Donovan Mitchell, Paolo Banchero i tak dalej). Mecze zaczęliśmy już wczoraj wieczorem o wczesnej dla nas Polaków porze. Młode „szerszenie” dały o sobie znać. Koledzy z Houston Rockets tym razem nie zawiedli Kevina Duranta. Sprawdź co się działo!


Atlanta Hawks – Indiana Pacers 132:116

Statystyki na PROBASKET

  • To spotkanie otwierało wczorajszy wieczór z NBA na żywo o wczesnej dla europejczyków porze. Na pierwszy rzut oka może nie najciekawsze, ale z pewnością kilka fajnych nazwisk było do zobaczenia.
  • Po pierwszej połowie meczu pomiędzy Atlantą Hawks a Indianą Pacers, to zespół z Indianapolis był górą. Goście lepiej weszli w mecz, pierwsza kwarta należała do nich; druga była bardziej wyrównana. Za to druga odsłona meczu wiązała się jednak z odrobieniem strat przez Hawks oraz przypieczętowaniem przez nich zwycięstwa w czwartej kwarcie. Jak do tego doszło? W pewnym momencie trzeciej kwarty Pacers prowadzili aż 15 punktami różnicy. Niedługo później gracze trenera Quina Snydera odpowiedzieli serią 17-0. Sama końcówka była już nieco bardziej spokojna, „Jastrzębie” nie oddały już prowadzenia – stopniowo powiększając swoją przewagę. To było ich trzecie zwycięstwo z rzędu. Pacers pokazali tym meczem, że pokonanie Oklahomy City Thunder kilka dni temu było tylko miłą niespodzianką, a teraz wrócili do gry zwanej tankowaniem.
  • Jalen Johnson zdobył 15 punktów, ale niezbyt wychodził mu rzut. Zebrał siedem piłek i rozdał sześć asyst w stosunku do czterech strat. Robił natomiast robotę w defensywie, notując między innymi aż cztery przechwyty. Dyson Daniels zaliczył 22 punkty i dziewięć asyst. W tym sezonie trafia tylko 11% swoich prób zza łuku, ale przeciwko Pacers jedną z trzech „trójek” upolował. Nickeil Alexander-Walker też zrobił swoje, dodając do bilansu 21 „oczek”.
  • CJ McCollum miał dobry dzień i był głównym motorem napędowym z ławki rezerwowych Atlanty. W 28 minut wykręcił 23 punkty, trafiając aż pięć z siedmiu oddanych „trójek” (a ogólnie miał ok. 60% skuteczności z gry). Dołożył do tego aż osiem zbiórek, siedem asyst, dwa przechwyty i blok. Luke Kennard i Christian Koloko, którzy również zaczynali mecz na ławce, trafili tego wieczoru wszystkie swoje rzuty. Ten drugi zaliczył rekordowe w karierze 12 punktów z ławki, plus trzy bloki!
  • Jeśli chodzi o koszykarzy z Indiany: Pascal Siakam forsował bardzo dużo rzutów, ale niezbyt mu to wychodziło. Oddał ich jednak na tyle dużo, że mimo skuteczności poniżej 40%, zdołał zapisać przy swoim nazwisku 26 punktów. Dużo bardziej efektywni byli chociażby: T.J. McConnell (16 punktów w 18 minut), Bennedict Mathurin (powracający po kontuzji kciuka zdobył 16 punktów) czy Aaron Nesmith (18 „oczek” jako starter).
  • Warto odnotować, że w składzie Atlanty po raz dziewiąty z rzędu zabrakło Kristapsa Porzingisa (zapalenie ścięgna Achillesa) oraz Zaccharie Risachera (stłuczenie kości kolana). W składzie Pacers wszyscy byli zdrowi, oczywście oprócz tych, których nie ma od początku sezonu, czyli Tyrese’a Haliburtona i Obiego Toppina.

Charlotte Hornets – Philadelphia 76ers 130:93

Statystyki na PROBASKET

  • Pewnie mało kto spodziewał się, że Charlotte Hornets rozbije Philadelphię 76ers i to w tak brutalny sposób. Dwie główne twarze przyjezdnych chyba mentalnie na ten mecz nie dojechały. Tyrese Maxey (6 punktów) trafił tylko trzy rzuty z gry. VJ Edgecombe (9 punktów) też pudłował na potęgę. Zmiennicy nie wprowadzili świeżości.
  • A Hornets? Efektywne 30 punktów Brandona Millera (co za występ!) i aktywna gra po obu stronach parkietu. Jako zespół trafiali 55% rzutów z gry i aż 40% zza łuku. Każdy dołożył coś od siebie, to była bardzo zespołowa koszykówka. LaMelo Ball (11 punktów, osiem asyst) i Kon Knueppel (12 punktów, osiem zbiórek i sześć asyst) nie musieli brać rzutów na siebie, a za to więcej dzielić się piłką. Fajnie wyszło!
  • To żadne usprawiedliwienie dla 76ers, ale gdyby grał w tym meczu Joel Embiid (pauza z powodu tzw. load management), który ostatnio przypomniał o sobie w pozytywny sposób, byłoby pewnie o wiele łatwiej.
  • Hornets są często krytykowani, ale tym razem trzeba ich pochwalić. Widać tam przebłyski talentu. Miller na konferenecji pomeczowej zwracał uwagę na to, że małe szczegóły wpływają na mecz. Trzecie zwycięstwo Charlotte z rzędu i 19. w tym sezonie.

Cleveland Cavaliers – Orlando Magic 114:98

Statystyki na PROBASKET

  • Paolo Banchero rozegrał bardzo dobre spotkanie jako lider Orlando Magic, zdobywając aż 37 punktów (rekordowe dla siebie w tym sezonie) i 10 zbiórek, ale w Cavs ktoś wykręcił jeszcze lepszą linijkę. Donovan Mitchell, bo o nim właśnie mowa, zdobył 45 punktów proszę państwa! Był to 25. mecz Mitchella w tym sezonie z dorobkiem co najmniej 30 punktów (czwarty wynik w lidze) oraz piąty z minimum 40 punktami. W sobotę zdobył 36 punktów w wygranym 119–105 meczu w właśnie Orlando. Dzisiejsze zwycięstwo Cleveland Cavaliers z „Magikami” było back-to-back. Jak widać nie mają na nich sposobu.
  • Evan Mobley dołożył 20 punktów i dziewięć zbiórek, a Cavaliers wyrównali swoją najdłuższą serię zwycięstw w sezonie. Cztery wygrane z rzędu zanotowali także na początku listopada. Ta seria sprawiła, że Cleveland ma teraz najlepszy od początku sezonu bilans (28–20). Cavs są 11–4 od 29 grudnia.
  • Gospodarze byli bardzo skuteczni, czego nie można powiedzieć o przyjezdnych. „Kawalerzyści” trafiali 53% z gry i 44% za trzy, gdzie Magic kolejno 40% i 28%.

Boston Celtics – Portland Trail Blazers 102:94

Statystyki na PROBASKET

  • Na minutę przed końcem Portland Trail Blazers skończyli swój run, tracąc już tylko pięć punktów do rywali. Wcześniej przegrywali aż 23 punktami. Po tym szalenie ważną „trójkę” trafił Derrick White, który zdobył tej nocy 18 „oczek”.
  • Payton Pritchard zdobył 23 punkty, trafiając rzuty równo z syreną kończące pierwszą i drugą kwartę, a Jaylen Brown dołożył 20 punktów.
  • Deni Avdija nie zagrał w tym meczu, a Shaedon Sharpe zdobył tylko dziewięć punktów. Mimo to, Blazers skutecznie sprawiali Celtics notoryczne problemy, jednak końcówka nie padła ich łupem. Jerami Grant (19 punktów) zaczął z ławki, ale ostatecznie był tuż obok Toumani Camary (18 punktów, osiem zbiórek) najlepszym strzelcem swojego zespołu. Honorowa wzmianka: Donovan Clingan zebrał aż 15 piłek, z czego cztery pod tablicą rywali. W sumie to prawie 1/3 zbiórek całej drużyny Portland.
  • Jrue Holiday przeciwko swojej byłej drużynie, z którą sięgał po mistrzostwo NBA w 2024 roku, zdobył 14 punktów. Przed rozpoczęciem meczu dostał owacje na stojące po wideo-hołdzie na hali w Bostonie. Zasłużył.

Chicago Bulls – Los Angeles Lakers 118:129

Statystyki na PROBASKET

  • Los Angeles Lakers prowadzili w trakcie spotkania z Chicago Bulls już nawet 20 punktami, ale „Byki” zdołały wyrównać wynik w trzeciej kwarcie. Wówczas „Jeziorowcy” zachowali się tak, jakby trafił ich piorun. Kilka szybkich i skutecznych ataków (akcja w stylu and-one Marcusa Smarta, dwa rzuty wolne Luki Doncicia i „trójka” w wykonaniu Rui Hachimury) i znowu mieliśmy podwyższone prowadzenie gości. Sam Doncić w trzeciej kwarcie zdobył 20 punktów, trafiając sześć z dziewięciu swoich rzutów z gry.
  • W tym meczu oglądaliśmy wiele zrywów i przysłowiowego trzymania ciśnienia (bądź właśnie nie). LeBron James zdobył 20 ze swoich 24 punktów w pierwszej połowie. To był jednak mecz „Luka Magic„. Rozgrywający ze Słowenii zdobył aż 46 punktów, dokładając do tego 11 asyst i siedem zbiórek! Znowu czarował na parkiecie i zrobił masę dobrych akcji.
  • Chicago Bulls mieli sześciu zawodników z dwucyfrową zdobyczą punktową. Nikola Vucevic zakończył mecz z double-double w postaci 18 punktów i 11 zbiórek. Josh Giddey zdobył 19 punktów i zanotował siedem asyst. Coby White z linijką – 23 punkty, pięć zbiórek i sześć asyst. Mimo że wynik nie był tak daleki, Bulls byli przynajmniej w mojej interpretacji bez polotu, ale może po prostu świetny indywidualny występ Doncicia ich tak bardzo przyćmił.

Houston Rockets – Memphis Grizzlies 108:99

Statystyki na PROBASKET

  • Kevin Durant nie gryzł się ostatnio w język. W dużym uproszczeniu mówił otwarcie, że nie może być sytuacji, w której zdobywa po 30 coś punktów w meczu, a jednak koniec końców Houston Rockets mimo wszystko przegrywają. Tak było kilka dni temu w ich meczu przeciwko Philadelphii 76ers. Podopieczni Ime Udoki swoje lekcje jednak odrobili i odprawili z kwitkiem Memphis Grizzlies.
  • Durant (33 punkty) ponownie był najlepszym strzelcem „Rakiet„, tym razem na równi jednak z podkoszowym Alperenem Sengunem (33 punkty), który dotrzymywał mu kroku. Amen Thompson rozdał aż 14 asyst, ocierając się o triple-double (do pełni szczęścia zabrakło mu dwóch punktów i dwóch zbiórek).
  • Ja Morant nie zagrał w tym meczu. Widać było brak wyraźnego lidera po stronie Memphis. Skrzydłowi w postaci Santiego Aldamy (17 punktów, siedem zbiórek) i Jarena Jacksona Jr. (również 17 punktów & siedem zbiórek) to było za mało, zwłaszcza że reszcie starterów nie wychodziły rzuty. Cam Spencer wziął na siebie ciężar rozgrywania i to akurat wychodziło mu bardzo dobrze. Skończył z 13 asystami na koncie.

Minnesota Timberwolves – Golden State Warriors 108:83

Statystyki na PROBASKET

  • Minnesota Timberwolves pokonała Golden State Warrios różnicą aż 25 punktów. Największe gwiazdy (m.in. Steph Curry, Anthony Edwards, Draymond Green) nie grały w tym meczu z różnych przyczyn zdrowotnych. To był rewanż za wysoką porażkę, która miała miejsce dwa dni temu.
  • Warriors Steve’a Kerra wyglądali bez swoich liderów momentami jak dzieci zagubione we mgle. Nikt nie miał swojego bohaterskiego momentu. Największa zdobycz punktowa po stronie gości to 13 „oczek” w wykonaniu Quintena Posta. Brandin Podziemski miał 12 punktów. Brazylijczyk Gui Santos wyśrubował natomiast double-double (punkty plus zbiórki).
  • W Timberwolves więcej swobody miał Julius Randle (18 punktów) a swoje „pięć minut” wykorzystał wchodząc z ławki Bones Hyland (17 punktów, siedem zbiórek i pięć asyst). Donte DiVincenzo zdobył 15 punktów, ale rozdał też osiem asyst. Rudy Gobert zebrał aż 17 piłek, dokładając do tego efektywne 15 punktów.
  • Tym zwycięstwem Timberwolves przerwali serię pięciu porażek z rzędu, która była dla nich najdłuższą od grudnia 2022 roku, jeśli wierzyć pamięci ESPN.

Na koniec koniecznie sprawdźcie TĘ AKCJĘ w wykonaniu środkowego Los Angeles Lakers w wyżej opisywanym meczu z Chicago Bulls z dzisiejszej nocy z NBA:

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.


  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    2 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments