W świecie NBA rzadko zdarzają się momenty tak elektryzujące, jak te, w których kulisy funkcjonowania najbardziej utytułowanych organizacji zostają nagle wystawione na widok publiczny. Obecnie oczy wszystkich zwrócone są na Los Angeles Lakers po tym, jak sensacyjny raport autorstwa Baxtera Holmesa z ESPN ujawnił głębokie rysy na relacji między Jeanie Buss a największą gwiazdą organizacji z Miasta Aniołów, LeBronem Jamesem. Wprawdzie właścicielka klubu oficjalnie zaprzeczyła doniesieniom, lecz narracja o „rozstaniu po latach” nabiera tempa, rzucając cień na przyszłość 41-latka w purpurowo-złotych barwach.
U podstaw konfliktu leży narastająca przez lata frustracja dotycząca wpływów LeBrona Jamesa oraz powiązanej z nim agencji Klutch Sports na decyzje kadrowe Los Angeles Lakers. Z raportu wynika, że Jeanie Buss miała prywatnie krytykować „nadmierne ego” koszykarza oraz fakt, że to jemu przypisywano miano „zbawcy” organizacji po jego przyjściu w 2018 roku, marginalizując tym samym rolę zarządu.
Momentem, który przelał czarę goryczy miała być jednak wymiana z 2021 roku, w ramach której do Lakers dołączył Russell Westbrook, a w zamian do Washington Wizards przenieśli się Kyle Kuzma, Kentavious Caldwell-Pope i Montrezl Harrell. W zamierzeniu popularny Brodie miał być trzecią gwiazdą u boku LBJ’a i Anthony’ego Davisa, jednak los chciał inaczej. Z transferu, który miał być wzmocnieniem, szybko wyszedł problem (głównie ze względu na niedopasowanie nowego elementu do składu i jego gigantyczny kontrakt).
To ruch, który w dużej mierze miał na celu spełnienie oczekiwań LeBrona, a okazał się pomyłką. Jak podaje źródło, Buss prywatnie miała być oburzona tym, co odbierała jako brak odpowiedzialności ze strony Jamesa oraz jego skłonność do przerzucania winy na innych. Napięcie między właścicielką a gwiazdorem pogłębiło się zresztą, gdy drużyna zakończyła sezon z bilansem 33–49, czego skutkiem był brak awansu do fazy play-off. A i tak, według Baxtera Holmesa, to jedynie wierzchołek góry lodowej.
– Kiedy Lakers sięgnęli po Bronny’ego Jamesa z 55. numerem w drafcie 2024, Jeanie Buss prywatnie uznała ten ruch za wyraźny gest dobrej woli wobec LeBrona. Jednocześnie miała poczucie, że nie spotkał się on z oczekiwaną wdzięcznością z jego strony – czytamy w raporcie. Ta sytuacja miała sprawić, że Buss „niemal niechętnie” zgodziła się na nowy, dwuletni kontrakt o wartości 104 milionów dolarów dla swojego gwiazdora, obawiając się przede wszystkim potencjalnych problemów wizerunkowych w przypadku jego odejścia.
Co jednak ciekawe, w obliczu tych oskarżeń właścicielka Lakers zdecydowała się na rzadką publiczną obronę swojego zawodnika, udzielając komentarza Samowi Amickowi z „The Athletic”. Podkreśliła tym samym, że James stał się ofiarą wewnętrznych tarć w rodzinie Bussów, które doprowadziły do sprzedaży kontrolnych udziałów w klubie Markowi Walterowi.
– Wciąganie LeBrona w moje rodzinne sprawy jest absolutnie nie fair, zwłaszcza jeśli spojrzeć na jego ogromny wkład w Lakers. Twierdzenie, że nie jest doceniany, jest po prostu nieprawdziwe i skrajnie wobec niego niesprawiedliwe – powiedziała 64-latka.
Nie można wykluczyć, że był to tylko dyplomatyczny komentarz, mający na celu zapobiegnięcie rozprzestrzenieniu się „burzy” wywołanej przez raport Holmesa. Tym badziej, że mimo publicznych zapewnień o jedności, fakty wskazują na strategiczne przesunięcie akcentów w Los Angeles.
Nie da się ukryć, że przyjście do klubu Luki Doncicia fundamentalnie zmieniło dynamikę sił. Słoweniec stał się nową twarzą organizacji, co naturalnie zmniejszyło zależność klubu od coraz starszego Jamesa. Co więcej, wyszło na jaw, że już w 2022 roku Buss poważnie rozważała handel LeBronem, a jako potencjalny kierunek wskazywano nawet… lokalnych rywali, Los Angeles Clippers.
Tymczasem przyszłość 41-latka w obecnym klubie wciąż jest – delikatnie mówiąc – niejasna. Jego aktualna sytuacja kontraktowa pozwala mu po sezonie zostać wolnym agentem, a Lakers nie zaproponowali mu przedłużenia umowy latem ubiegłego roku. Zresztą zdaniem Chrisa Haynesa moment ujawnienia tak szczegółowych informacji nie jest przypadkowy.
– Dlaczego akurat teraz? Kiedy takie rzeczy zaczynają wypływać, zwykle oznacza to, że coś się dzieje za kulisami. Nie wiem co dokładnie, ale zazwyczaj tak to działa – zastanawiał się dziennikarz na antenie SiriusXM NBA Radio.
Można odnieść wrażenie, że informacje opublikowane przez Holmesa ujrzały światło dzienne w najgorszym możliwym momencie. Gdy sezon wkracza w decydującą fazę, Lakers stoją na rozdrożu. Z jednej strony nadal mają realną szansę na walkę o mistrzostwo z duetem Doncić–James, z drugiej — muszą mierzyć się z narastającymi od lat napięciami.
Czy historia LeBrona w Los Angeles zakończy się kolejnym tytułem, czy też — jak zasugerował DeMarcus Cousins — powrotem do Cleveland Cavaliers, by kariera weterana „zatoczyła koło”? Jedno jest pewne: w Mieście Aniołów nic już nie będzie takie jak wcześniej.










