Wtorkowe starcie w Toyota Center pomiędzy Houston Rockets a San Antonio Spurs miało być kolejnym rozdziałem intensywnej rywalizacji. Zanim jednak wybrzmiał pierwszy gwizdek sędziego, ogólnokrajowa transmisja stacji NBC stała się świadkiem wydarzeń rzadko spotykanych na parkietach NBA. To, co zaczęło się od technicznego paraliżu wywołanego przez młodą gwiazdę Spurs, zakończyło się jednym z najbardziej widowiskowych zagrań sezonu, które uciszyło trybuny w Houston i wywołało euforię wśród ekspertów. A w to wszystko wmieszał się też nasz rodak.



Incydent, który wstrzymał rozpoczęcie meczu na blisko dwadzieścia minut, wydarzył się podczas rutynowej przedmeczowej rozgrzewki. Stephon Castle, obrońca San Antonio Spurs i ubiegłoroczny debiutant roku, postanowił zademonstrować swoją niesamowitą skoczność, wykonując potężny wsad, po którym zdecydował się zawisnąć na obręczy. Skutki były natychmiastowe – konstrukcja kosza uległa skrzywieniu, uniemożliwiając sprawiedliwą rywalizację. Realizatorzy transmisji szybko odnaleźli winowajcę zamieszania.

Stacja NBC zdołała zabezpieczyć nagranie, na którym to właśnie 21-latek wydaje się odpowiadać za opóźnienie. Widać na nim moment, w którym obręcz poddała się sile zawodnika. Sytuacja ta postawiła personel techniczny hali w stan najwyższej gotowości, a sędziowie musieli zarządzić nieoczekiwaną przerwę techniczną jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem spotkania.

Gdy ekipa techniczna operowała drabinami, próbując przywrócić kosz do pionu, w centrum uwagi znalazł się… Jeremy Sochan. Reprezentant Polski, znany ze swojej żywiołowości i niekonwencjonalnego stylu, z ogromną fascynacją obserwował postępy prac naprawczych. W pewnym momencie wydawało się, że nasz rodak, którego nowa fryzura wzbudziła żartobliwe komentarze sprawozdawców, zamierza osobiście włączyć się w naprawę konstrukcji.

Zapał Sochana musiał zostać ostudzony, by nie doprowadzić do kolejnych potencjalnych komplikacji. Bismack Biyombo zwyczajnie powstrzymał kolegę z drużyny przed wejściem na drabinę, co wywołało uśmiech u części zgromadzonej publiczności i stało się jednym z najczęściej komentowanych momentów przedmeczowych. Całe zamieszanie, choć irytujące dla sztabów szkoleniowych, wprowadziło w szeregi Spurs specyficzną energię, którą zawodnicy potrafili później wykorzystać na parkiecie. Możemy tylko żałować, że to był własciwie jedyny dłuższy moment z udziałem Polaka tego wieczoru. Na parkiecie się nie pojawił.

Mimo obaw, że przedmeczowy incydent może wpłynąć na postawę Castle’a na parkiecie, trzecia kwarta przyniosła brutalne zaprzeczenie tej tezie. W kluczowym momencie, na niespełna dziewięć minut przed końcem odsłony, drugoroczniak popisał się fenomenalnym instynktem obronnym, przejmując podanie Kevina Duranta skierowane do Amena Thompsona. Obrońca Spurs błyskawicznie ruszył do kontrataku, a gdy poczuł odrobinę wolnej przestrzeni, zdecydował się na manewr zarezerwowany dla najwybitniejszych dunkerów.

Mimo desperackiej próby bloku ze strony Josha Okogiego, Castle wykonał potężny wsad typu windmill („wiatrak”), kończąc akcję mimo faulu zawodnika Houston Rockets. Komentatorzy nie kryli zachwytu, a reakcja środowiska koszykarskiego była natychmiastowa. Eksperci i fani na platformie X sugerowali nawet, że „Stephon Castle może być pierwszym graczem w historii NBA, który wymusił przewinienie przy wsadzie typu windmill”.

To zagranie było jednak czymś więcej niż tylko efektownym sposobem na zdobycie punktów. Stało się symbolem przełamywania tak zwanego „syndromu drugiego roku” (sophomore slump), z którym Stephon zmagał się w ostatnich tygodniach. Co prawda liczbowo prezentuje się lepiej niż w swojej pierwszej kampanii w najlepszej koszykarskiej lidze świata (notuje średnio 16,9 punktu, 5 zbiórek, 7 asyst i 1,3 przechwytu na mecz), jednak po debiutancie roku spodziewano się chyba więcej.

Z kolei przywoływane spotkanie z Rockets Castle zakończył z dorobkiem 13 „oczek”, siedmiu zbiórek, ośmiu asyst, jednego bloku i jednego przechwytu, prowadząc San Antonio do ochrony ośmiopunktowej przewagi. Cały wieczór, choć rozpoczął się od technicznej wpadki i niefortunnego wiszenia na obręczy, zakończył się jako manifestacja ogromnego talentu 21-latka.


Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.


  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    3 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments