NBA wprowadziła w tym sezonie przepisy, które miały zachęcić zawodników do rzucania z własnej połowy boiska na koniec kwart. Wcześniej takie desperackie rzuty zaliczane były do statystyk, więc niektórzy zawodnicy dbając o swoje cyferki nie decydowali się na takie próby, bo po co? Prawdopodobieństwo trafienia nikłe, statsy ważniejsze. NBA to zauważyła i wprowadziła zasadę, że jeśli rzut jest z własnej połowy to nie zalicza się on jako oddany. Dopiero jak będzie ceny, to wtedy oczywiście zalicza się i oddany i celny.
Minionej nocy celnym rzutem z własnej połowy popisał się Jamal Murray z Denver Nuggets. Gospodarze prowadzili już 68:57, ale mieli 2,3 sekundy na ostatnią akcję w pierwszej połowie. Murray zrobił dwa kozły, dwutakt, rzucił zza połowy i trafił! Nuggets objęli prowadzenie 71:57.
Wydawało się, że ten niesamowity rzut podetnie skrzydła Lakers i da jeszcze więcej mocy Nuggets. Tymczasem Murray, który w pierwszej połowie zdobył 26 punktów po zmianie stron trafił tylko jeden z pięciu rzutów i zakończył spotkanie z 28 punktami.
Osłabieni brakiem czterech graczy z rotacji Nuggets w trzeciej kwarcie prowadzili już 16 punktami (w Denver nie grał Nikola Jokić, który opuścił ostatnie 12 meczów z powodu przeprostu kolana). Lakers zdołali jednak wrócić do gry. Trzecią odsłonę wygrali 29:17, a czwartą 29:19. Kluczowym momentem okazał się zryw Jeziorowców, którzy zaliczyli serię 16:0 i od dwupunktowej straty wyszli na prowadzenie 108:96.
Na dobrą grę Murraya w pierwszej połowie odpowiedział lider Lakers – Luka Doncić. Zdobył 38 punktów, 13 zbiórek i 10 asyst. LeBron James dorzucił 19 punktów.
Tak wyglądał rzut Murraya na koniec pierwszej połowy:
Co ciekawe prawie dokładnie rok temu Nikola Jokić też trafił z własnej połowy i był to rzut z 3/4 boiska na koniec trzeciej kwarty:
Dwa tygodnie temu przeciwko Nuggets Ziaire Williams z Brooklyn Nets też trafił z 3/4 boiska, ale niestety nie zmieścił się w czasie, bo zegar pokazywał 0,3 sekundy do końca akcji.










