W świecie zawodowej koszykówki zdarzają się momenty, które definiują zawodnika i zapadają w pamięć kibiców na lata. Dla kibiców z Polski, którzy po latach mogli oglądać NBA na antenie TVP, taka chwila nastąpiła w czwartej kwarcie rozgrywanego w Berlinie spotkania pomiędzy Orlando Magic a Memphis Grizzlies. Anthony Black udowodnił, że granice grawitacji są dla niego jedynie sugestią, wykonując akcję, która natychmiast stała się faworytem do miana najbardziej widowiskowego zagrania sezonu. To, co wydarzyło się na parkiecie, wprawiło w osłupienie nie tylko kibiców zgromadzonych w hali, ale również komentatorów sportowych, którzy nie szczędzili słów uznania dla młodego gracza.
Niewykluczone, że to właśnie ta akcja zadecydowała o końcowym wyniku spotkania, którego wynik wynosił wówczas 107:107. Wszystko zaczęło się od nieudanej akcji i w konsekwencji straty Jarena Jacksona Jr’a. Sędziowie nie dopatrzyli się wówczas faulu żadnego z graczy Orlando Magic, co natychmiast uruchomiło ich kontrę. Anthony Black przejął piłkę i – mimo że był osamotniony, a naprzeciwko miał aż czterech przeciwników – ruszył w stronę kosza z determinacją rzadko widywaną nawet w NBA.
Atakujący zawodnik nie zważał na to, ilu koszykarzy Memphis Grizzlies staje mu na drodze. Jego wejście pod kosz było pokazem czystej agresji sportowej i pewności siebie, co pozwoliło mu na wykonanie zagrania, które jeden ze sprawozdawców określił jako „potencjalnie wsad roku”, a to i tak nie koniec mocnych porównań. Jak zauważyła komentująca to spotkanie legenda WNBA, Candace Parker – Widzieliście to? Mówiłam, że to pociąg towarowy!
Najbardziej zdumiewającym elementem całej akcji był fakt, że wciąż zaledwie 21-letni gracz nie mierzył się z jednym czy dwoma rywalami. W momencie wyskoku naprzeciw niego stanęła cała formacja obronna przeciwnika. Młody zawodnik rzucił wyzwanie czterem defensorom naraz, co w profesjonalnej koszykówce jest wyczynem niemal niespotykanym.
– Anthony Black nad czterema obrońcami, każdemu się dostało – kontynuowała swój wywód Parker. Nic dziwnego – to sformułowanie, sugerujące, że każdy z interweniujących zawodników stał się częścią widowiskowego „plakatu”, podkreśla skalę dominacji Blacka w tym konkretnym momencie.
Gdy wreszcie na telebimach pokazano powtórki z tej akcji, chyba nikt ze zgromadzonych na hali nie mógł uwierzyć w łatwość, z jaką Anthony pokonał opór rywali. Styl, w jakim wykończył akcję, przywiódł na myśl zabawę na domowym podwórku, a nie walkę o punkty w najlepszej koszykarskiej lidze świata. Był zresztą jednym z najjaśniejszych punktów widowiska, kończąc wygrany przez Magic mecz z dorobkiem 21 punktów, sześciu zbiórek, siedmiu asyst i przechwytu i legitymując się całkiem przyjemną skutecznością (53,8% z gry, w tym 57,1% zza łuku).
– To było kompletnie szalone. Jedno jest pewne: gdy tylko widzisz AB biegnącego do kontry, musisz mu oddać piłkę… Nie mam pojęcia, czemu wszyscy tam wyskoczyli. To nie jest gość, z którym chcesz się mierzyć w powietrzu, kiedy wpada w pomalowane. Widziałem, jak robi takie rzeczy już na treningach i w meczach. Jest jednym z najlepszych obwodowych graczy w lidze, jeśli chodzi o wykańczanie akcji nad obręczą – chwalił młodszego kolegę Paolo Banchero w rozmowie z ekipą „NBA on Prime”.
Komentujący ten mecz dla TVP Marek Rudziński i Radosław Spiak niejednokrotnie powtarzali, że obrońca ekipy z Orlando zdecydowanie poprawił się pod względem ubiegłego sezonu. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, ze gra najlepszy basket w swojej krótkiej jak dotąd karierze. W 40 występach zapisywał na swoje konto średnio 15,7 punktu, 4,1 zbiórki, 3,9 asysty i 1,3 przechwytu na mecz. Niewykluczone, że da mu to szanse w wyścigu po nagrodę Most Improved Player.
Wracając jednak do pamiętnego momentu z berlińskiego meczu, takie zagrania trafiają nie tyle do notesów trenerów, co raczej do ligowej mitologii — będą odtwarzane w nieskończoność, za każdym razem z tym samym pytaniem: co oni mogli z tym zrobić? Inna sprawa, że w tym przypadku trudno mówić o realnych błędach w obronie. Skala tego wyczynu sprawia, że z pewnością stanie się on stałym punktem sesji wideo. Parker zapytała nawet retorycznie: – Czy na odprawie w ogóle da się to komuś wytknąć, skoro Anthony Black przebił się przez wszystkich?
Odpowiedź jest oczywista: był to pokaz siły, wobec którego defensywa Grizzlies pozostawała bezradna. Tą jedną akcją 21-latek nie tylko zdobył ważne punkty, ale też wysłał całej lidze wyraźny sygnał, że jest gotowy na wielkie rzeczy.










