To miał być kolejny rutynowy wieczór w Fiserv Forum, jednak mecz przeciwko Minnesota Timberwolves przerodził się w jedną z najbardziej bolesnych nocy w najnowszej historii Milwaukee Bucks. Drużyna gospodarzy została zdominowana i upokorzona wynikiem 139:106, co wywołało rzadko spotykaną reakcję fanów z Wisconsin – ogłuszające buczenie skierowane w stronę ich – zazwyczaj – ulubieńców. Właściwie już do przerwy atmosfera stała się gęsta od frustracji, gdy grający bez swoich największych gwiazd, Anthony’ego Edwardsa i Rudy’ego Goberta, przyjezdni prowadzili różnicą już 31 punktów. Punktem zwrotnym wieczoru nie był jednak wynik, lecz reakcja Giannisa Antetokounmpo.



Napięcie sięgnęło zenitu na początku trzeciej kwarty. Po akcji „2+1” i faulu Juliusa Randle’a Giannis Antetokounmpo, wciąż leżąc na parkiecie, ostentacyjnie pokazał w stronę trybun kciuki skierowane w dół, po czym sam zaczął buczeć w kierunku kibiców. Była to bezpośrednia reakcja na gwizdy, którymi fani chwilę wcześniej pożegnali jego drużynę schodzącą na przerwę. Jak przyznał po meczu, na wyjazdach podobne sytuacje nie są dla niego niczym nowym — tym razem jednak po raz pierwszy doświadczył tego we własnej hali.

– Kiedy mnie wygwizdują, odwdzięczam się tym samym – stwierdził bez ogródek gwiazdor Milwaukee Bucks, podkreślając swoją odporność na krytykę. Jeden z najlepszych koszykarzy obecnej NBA, który zakończył spotkanie z Minnesota Timberwolves z dorobkiem 25 punktów i ośmiu zbiórek, ale także aż siedmioma stratami, wydawał się bardziej dotknięty postawą trybun niż samym wynikiem na tablicy. Choć dla wielu obserwatorów jego reakcja była szokująca, Giannis tłumaczył ją potrzebą zachowania własnej tożsamości boiskowej.

– Nigdy wcześniej czegoś takiego nie przeżyłem. To dla mnie zupełnie nowe doświadczenie, ale w gruncie rzeczy niczego to nie zmienia. W takich chwilach czuję się najlepiej — rozkwitam w obliczu przeciwności i wtedy, gdy ludzie we mnie nie wierzą – zadeklarował dwukrotny MVP.

Tymczasem nie da się nie odnieść wrażenia, że potencjalny konflikt z kibicami wybucha w najgorszym możliwym momencie dla Bucks, którzy z bilansem 17-23 walczą o pozostanie w grze o fazę play-off. W kuluarach ligi coraz głośniej mówi się o plotkach transferowych, a narastająca frustracja w Milwaukee tylko dolewa oliwy do ognia. Antetokounmpo w swoich wypowiedziach balansował między poczuciem niesprawiedliwości a dumą z dotychczasowych osiągnięć w barwach klubu.

Nie sądzę, by ktokolwiek miał prawo pouczać mnie, jak powinienem zachowywać się na parkiecie po trzynastu latach gry i byciu w zasadzie liderem tej organizacji we wszystkich kluczowych kategoriach. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z czymś takim i uważam, że to po prostu niesprawiedliwe – stanowczo podkreślił The Grek Freak.

Wieczór taki jak ten pokazał, że nawet najsilniejsze więzi w NBA mogą zostać wystawione na ciężką próbę, gdy brak zaangażowania na parkiecie spotyka się z bezlitosną oceną fanów. Mimo tak napiętej atmosfery, Giannis starał się uspokoić nastroje dotyczące jego potencjalnego odejścia, już w ubiegłym tygodniu wyraźnie deklarując swoją wierność barwom Bucks. Jak zapewniał w rozmowie z „The Athletic”: – Nigdy nie nadejdzie moment, w którym wyjdę i powiem: „Chcę być wymieniony”. To po prostu nie leży w mojej naturze.

Gwiazdor ekipy z Wisconsin określił się mianem mavericka — gościa, który idzie pod prąd i nie ogląda się na opinie innych i w tym konkretnym przypadku to może być miecz obosieczny. Ta filozofia „my kontra cały świat”, dziś wyraźnie obejmująca nawet kibiców z Wisconsin, może okazać się zarówno impulsem do wyjścia z kryzysu, jak i czynnikiem pogłębiającym izolację gwiazdy. Wyjaśniając swoje motywacje, Grek stwierdził: – Gram w koszykówkę dla moich kolegów z drużyny. Gram w koszykówkę dla siebie i mojej rodziny. Kiedy ludzie we mnie nie wierzą, nie mam tendencji do trzymania z nimi. Mam tendencję do bycia przeciwko nim.

W tej chwili wygląda na to, że Milwaukee Bucks znaleźli się na krawędzi, a relacja między największą gwiazdą drużyny a jej kibicami pilnie wymaga odbudowy. Choć Antetokounmpo starał się przekonywać, że nowa presja tylko go napędza, dopiero czas pokaże, czy ta nietypowa motywacja wystarczy, by ocalić sezon, który z walki o mistrzostwo coraz bardziej przeistacza się w bój o przetrwanie. Jedno jest pewne: Giannis nie zamierza zmieniać siebie, niezależnie od tego, czy trybuny biją mu brawo, czy odpowiadają gwizdami.


Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.


  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    2 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments