Kontuzje to nieodłączna część większości dyscyplin sportowych, a więc również koszykówki. W większości przypadków dotyczą one jednak zawodników. Sytuacje, gdy w trakcie meczu uraz przytrafi się na przykład sędziemu, wciąż należą do rzadkości. Tymczasem tego typu incydent na własne oczy mogli obejrzeć kibice podczas meczu pomiędzy Philadelphia 76ers a Orlando Magic. Co więcej, poszkodowanym okazał się najbardziej popularny obecnie arbiter w całej NBA.



Odniesione w piątkowy wieczór wyjazdowe zwycięstwo Philadelphia 76ers nad Orlando Magic zostało przyćmione przez niepokojący incydent z udziałem jednego z najbardziej rozpoznawalnych sędziów koszykarskich na świecie. Weteran, Bill Kennedy, był zmuszony opuścić mecz już w pierwszej kwarcie po tym, jak doznał urazu nogi bez kontaktu z którymś z zawodników. Gdy został odwożony do szatni na wózku inwalidzkim, trybuny w Kia Center wprost umilkły.

Incydent miał miejsce na niespełna trzy minuty przed końcem pierwszej odsłony spotkania. Sixers przeprowadzili wtedy szybki atak zakończony celnym layupem Paula George’a, lecz w międzyczasie Kennedy się zatrzymał i zaczął utykać. Punkty zaliczył, ale także odgwizdał przerwę w grze. Widać było, że nie był w stanie obciążyć prawej nogi. Wspomagany przez personel medyczny 59-latek został zwieziony z parkietu, przy okazji dostając słowa otuchy od trenera przyjezdnych, Nicka Nurse’a. Spotkanie do końca prowadziło już tylko dwóch arbitrów – James Williams i Michael Smith.

Dla doświadczonego sędziego obecny sezon jest już 26. w najlepszej koszykarskiej lidze świata. Na przestrzeni lat poprowadził ponad 1400 spotkań, w tym przeszło 130 meczów fazy play-off. Nie jest tajemnicą, że w ostatnim czasie Bill stał się również ulubieńcem internetu dzięki swoim niezwykle efektownym i teatralnym sposobom ogłaszania decyzji po challenge’ach trenerów. Inna sprawa, że jego specyficzny styl można było zobaczyć już kilkanaście lat temu.

W styczniu 2013 roku kibice oglądający mecz pomiędzy Los Angeles Lakers a San Antonio Spurs mogli być świadkami niezwykłej sceny. Przy stanie zegara 5:09 do końca spotkania i przerwie w grze po tym, jak Mike D’Antoni wziął czas, ESPN puściło zapowiedź drugiego meczu w ramach swojego podwójnego transmisyjnego wieczoru, zakładając, że to 20-sekundowy timeout. Drużyny ustawiły się już do wznowienia gry ale sędziowie wstrzymali rozpoczęcie akcji.

Problem polegał na tym, czy trenerowi Lakers należy zaliczyć pełny timeout czy 20-sekundowy, ponieważ nie miał już do dyspozycji tego krótszego. Telewizja przeszła na 20-sekundową przerwę — czyli właśnie tę zapowiedź — a sędziowie próbowali ustalić, co zrobić. W efekcie przez około minutę zawodnicy i trenerzy stali bezczynnie na parkiecie, zanim wszystko zostało wyjaśnione.

– To, co teraz robię, to opóźnianie gry. W tej chwili gram na czas pod reklamy – powiedział wówczas Kennedy pod adresem D’Antoniego i Gregga Popovicha.

Wówczas jednak media społecznościowe nie były jeszcze aż tak rozbudowane jak dziś, gdy komentarze 59-letniego arbitra wyjaśniające decyzje po challenge’ach robią w sieci prawdziwą furorę. Nic dziwnego – nawet jeśli Bill zaczyna swoją wypowiedź od standardowej formuły, nierzadko dodaje od siebie dramatyczne pauzy, uśmiechy albo elementy narracyjne. Poniżej kilka konkretnych przykładów.

– Po obejrzeniu powtórki decyzja o piłce poza boiskiem zostaje anulowana. Zostaje odgwizdany faul na Harcie, w związku z czym Memphis zachowuje posiadanie piłki i— – rozpoczął swoją wypowiedź Kennedy podczas rozgrywanego w lutym 2025 roku spotkania pomiędzy Memphis Grizzlies a New York Knicks.

Zamiast jednak dokończyć wywód, wybuchnął śmiechem, najwyraźniej reagując na coś, co Jalen Brunson zrobił poza kadrem. Zawodnik przeszedł za jego plecami, a sędzia odwrócił się w jego stronę, wciąż się śmiejąc. W końcu jednak odwrócił się do kamery z charakterystycznym szerokim uśmiechem, mówiąc: – …i będą wprowadzać piłkę spod własnego kosza. Challenge trenera zostaje uznany.

Po przeanalizowaniu akcji Anderson przechwytuje piłkę, po czym zostaje sfaulowany przez zawodnika Los Angeles Lakers z numerem 77… – powiedział z kolei w listopadzie 2025 roku w trakcie spotkania Lakers z Utah Jazz, robiąc przy tym dramatyczną pauzę, która zelektryzowała halę. Kibice zareagowali natychmiast — gospodarze zaczęli buczeć, a ekipa komentatorska zwróciła uwagę na precyzję jego przekazu. Kennedy wymienił Kyle’a Andersona z nazwiska, natomiast Lukę Doncicia określił jedynie numerem, co nadało całej scenie wyraźnie uszczypliwy charakter.

Chyba jednak największy pokaz jego niepodrabialnego stylu miał miejsce w grudniu 2024 roku, gdy mający ewidentne „szczęście” do meczów z jego udziałem Lakers mierzyli się z Sacramento Kings. W drugiej kwarcie, przy stanie zegara 7:01, odgwizdany został faul obrońcy tych ostatnich, Keona Ellisa, jednak trener Mike Brown zakwestionował tę decyzję i formalnie wygrał challenge, ale nikt nie domyśliłby się tego po ogłoszeniu Kennedy’ego, które było pełne humoru i kompletnie zmyliło kibiców w Golden 1 Center.

Po przeanalizowaniu akcji, odgwizdany faul defensywny zawodnika z numerem 23 zostaje anulowany – stwierdził sędzia. Gdy zgromadzona w obiekcie publiczność zareagowała gromkimi okrzykami, spokojnie, jak gdyby nigdy nic, dokończył swoją wypowiedź: – Niestety, faul zostaje teraz przypisany zawodnikowi z numerem 9. Lakers zachowują posiadanie piłki przy linii bocznej. Challenge trenera zostaje uznany.

Bill Kennedy jest jednak ulubieńcem nie tylko kibiców koszykówki, ale również trenerów, a przynajmniej niektórych. Gdy w nocy z 1 na 2 stycznia bieżącego roku Boston Celtics pokonali Kings, na niespełna dwie minuty do zakończenia spotkania Jaylenowi Brownowi odgwizdano przewinienie na DeMarze DeRozanie. Rzecz jasna, trener Joe Mazzulla, poprosił o challenge. Czy dlatego, że dla jego podopiecznego był to już szósty faul tego wieczoru? Niekoniecznie.

– Chciałem po prostu posłuchać Billy’ego Kennedy’ego. On naprawdę świetnie przeprowadza challenge, a i tak mieliśmy to zrobić, po prostu po to, żeby usłyszeć, jak ogłasza decyzję – przyznał (czy serio, czy w ramach żartu to już inna sprawa) szkoleniowiec Celtics na pomeczowej konferencji prasowej.

Choć uraz zmusił 59-latka do wcześniejszego zejścia z parkietu, jego legenda wciąż rośnie. Nie chodzi już tylko o sędziowanie — raczej o sposób, w jaki przekształca każdą decyzję w miniaturowy spektakl, który bawi, elektryzuje i viralowo podbija internet. Dla fanów NBA Kennedy stał się przypomnieniem, że magia tego sportu nie dzieje się wyłącznie na parkiecie, lecz także w momentach, gdy ktoś potrafi zamienić prostą powtórkę w niezapomniane show.

AKTUALIZACJA:

Według doniesień Chrisa Haynesa Bill Kennedy będzie wyłączony z gry na czas nieokreślony po tym, jak zeszłej nocy doznał naciągnięcia mięśnia dwugłowego uda, ale istnieje nadzieja, że wróci przed końcem sezonu zasadniczego. Miejmy nadzieję, bo jego styl zdecydowanie nadaje lidze kolorytu.


Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.


  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    0 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments