Legenda Detroit Pistons nie może się pogodzić ze statusem, jaki w świecie sportu i koszykówki dzierży Michael Jordan. Panowie nie dogadywali się ze sobą najlepiej i na przestrzeni lat narodziła się narracja o ich niechęci wobec siebie. Ta była podsycana różnymi komentarzami. Thomas ponownie zakwestionował wielkość legendy Chicago Bulls.
Opinie na temat GOAT-a są skrajnie podzielone. Jedni twierdzą, że nie da się ich porównywać, bo grali w zupełnie innych epokach. Inni wskazują na bilans w finałach NBA, długowieczność czy wpływ na grę. Isiah Thomas jasno określił swoje stanowisko, stawiając LeBrona Jamesa przed Michaelem Jordanem w tej wielowątkowej dyskusji. Thomas wystąpił 8 stycznia w programie „Run It Back” na FanDuel i bez ogródek odpowiedział na kluczowe pytanie. Jego zdaniem jego era jest często nazywana złotą, ale nie rozumie on, dlaczego obecne pokolenie graczy nie docenia tego, że gra u boku zawodnika, którego uważa za najlepszego w historii.
Thomas zarzucił dzisiejszym koszykarzom, że traktują LeBrona Jamesa tak, jakby nie znaczył nic wyjątkowego, i że to właśnie jego pokolenie jest zbyt mocno „pompowane”, głównie przez narrację o Jordanie jako niekwestionowanym numerze jeden. Thomas podparł swoje słowa osiągnięciami Jamesa. Gwiazda Los Angeles Lakers jest liderem wszech czasów NBA pod względem zdobytych punktów z dorobkiem 42 575, podczas gdy Jordan zajmuje szóste miejsce z wynikiem 32 292.
LeBron wyróżnia się też wszechstronnością, będąc liderem w łącznej klasyfikacji punktów, zbiórek i asyst w karierze. Jest również czwarty w historii pod względem liczby asyst, mając ich 11 706, co stawia go w elitarnym gronie obok klasycznych rozgrywających.
– Wiem, że ciągle mówimy o Jordanie, ale on nie prowadzi w żadnej statystycznej kategorii w koszykówce. A mimo to trwa dyskusja, że jest najlepszy. Tymczasem gdy spojrzysz na Kareema i LeBrona, oni prowadzą w kilku kategoriach statystycznych. A jednak mówimy, że ktoś inny jest lepszy — ja po prostu pokazuję wam dowody… – mówi Isiah Thomas
Zdaniem Thomasa długowieczność Jamesa i to, czego dokonał w obecnej erze, ma większą wagę niż osiągnięcia Jordana. Zwrócił też uwagę na pewną sprzeczność, mówiąc, że dziś wszyscy zachwycają się Kevinem Durantem czy Stephenem Currym, a gdy pada pytanie o najlepszego w historii, wracają do zawodnika, który „dał ludziom buty i spodenki”. W swoich wypowiedziach Thomas nie krył niechęci do Jordana, co nie jest zaskoczeniem, biorąc pod uwagę ich burzliwą historię.
Rywalizacja między „Bad Boys” Detroit Pistons a Chicago Bulls na przełomie lat 80. i 90. mocno nadszarpnęła relacje obu legend. Dodatkowo Thomas został pominięty w składzie USA na igrzyska olimpijskie w 1992 roku, a według doniesień Jordan i Scottie Pippen mieli wpływ na tę decyzję. To tylko dolało oliwy do ognia, przez co w tej debacie trudno nie dostrzec osobistej niechęci Thomasa do Jordana.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!
Follow @mkajzerek
Follow @PROBASKET










