Trae Young nie jest już twarzą Atlanta Hawks. Rozgrywający w środę został wymieniony do Washington Wizards. Powód? Jastrzębie chciały uzyskać większą elastyczność finansową. Decyzję pomógł im też jednak na pewno podjąć znakomity w ostatnich miesiącach rozwój jednego zawodnika. Jalen Johnson, bo o nim mowa, jest teraz nowym liderem Hawks.
Po siedmiu latach kończy się pewna era w Atlancie. W środę Trae Young został wymieniony i trafił do Washington Wizards. Tym samym Atlanta Hawks zamknęli ten rozdział, uznając że rozgrywający nie jest zawodnikiem, na którym można budować drużynę zdolną do walki o trofea. Young jest przede wszystkim zbyt słabym defensorem, a choć w ataku potrafi czarować jak mało kto, to i tak nie nadrabia tym swojej fatalnej postawy w obronie. Nic dziwnego, że od lat Hawks byli dużo lepiej broniącym zespołem bez Younga.
Wytransferowanie Younga do Waszyngtonu daje też Hawks nowe możliwości finansowe i sprawia, że klub może teraz sprawnie zmienić kształt swojego składu. Pewne jest jednak, że teraz wszystko w Atlancie będzie się odbywać z myślą o przede wszystkim jednym zawodniku. Hawks wysyłają tą wymianą jasny sygnał, że to Jalen Johnson jest teraz w centrum drużyny. Mocno wierzą w skrzydłowego, który od dłuższego czasu znakomicie się przecież rozwija.
24-latek w trwającym sezonie notuje średnio najlepsze w karierze 23,7 punktu oraz 10,4 zbiórki i 8,4 asysty na mecz przy 36,7 proc. skuteczności rzutów z dystansu. Na koncie ma już siedem triple-double. W swoich piątych rozgrywkach na parkietach NBA jest na dobrej drodze, by zadebiutować w Meczu Gwiazd. Może też powalczyć o nagrodę za największy postęp.
Nie dziwi więc, że Jalen Johnson jest mocno chwalony, a jego świetną w tym sezonie postawę docenił ostatnio również LeBron James w rozmowie ze Steve’em Nashem.
– Oczywiście jeszcze wiele pracy przed nim. Ale ma talent i świetne warunki. Jest super atletyczny i niezwykle wszechstronny w defensywie. Może bronić tak naprawdę wszystkie pięć pozycji. A jego kreowanie gry na pewno będzie tylko lepsze – mówił niedawno w podcaście „Mind the Game”.
James stwierdził zresztą, że Johnson może być jak Scottie Pippen, a takie porównanie to już naprawdę coś. Wszak legendarny skrzydłowy Chicago Bulls był jednym z najlepszych zawodników w latach 90. ubiegłego wieku i u boku Michaela Jordana zdobył sześć mistrzowskich tytułów. A gdy Jordan wybrał się na przedwczesną emeryturę, to Pippen prowadził przecież Bulls do zwycięstw i był całkiem blisko nagrody MVP za sezon zasadniczy.
Johnson na razie musi jeszcze sporo zrobić, by choć trochę dorównać osiągnięciom Pippena, natomiast nie da się ukryć, że jego wszechstronność jest jego największą siłą i rzeczywiście w niektórych aspektach może przypominać legendę Chicago Bulls.
– Ma naprawdę wysoko zawieszony sufit. Nie wiem, jak wysoko, ale wiem, że wysoko. Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć, co się wydarzy. Uważam, że jest na dobrej drodze, by w tym roku zagrać w Meczu Gwiazd. Myślę, że gra na takim poziomie – zakończył LeBron.
Wygląda na to, że Hawks myślą bardzo podobnie i także dlatego łatwiej było im pożegnać dotychczasowego lidera. Ekipa z Atlanty już na początku poprzedniego sezonu – a więc w październiku 2024 roku – upewniła się zresztą, że Johnson zostanie w klubie na kolejne lata. Skrzydłowy podpisał przecież wtedy 5-letnie przedłużenie kontraktu o wartości 150 mln dol. (30 milionów rocznie), wiążąc się tym samym z Jastrzębiami aż do końca rozgrywek 2029-30.
CZYTAJ WIĘCEJ O HAWKS:








![NBA: Anthony Davis znowu kontuzjowany! Może stracić miesiące [AKTUALIZACJA]](https://probasket.pl/wp-content/uploads/2025/12/anthony-davis-218x150.jpg)

