Niedziela znów rozpieszcza nas zmaganiami najlepszej ligi świata o przystępnej dla europejskiego kibica porze. Dziś przenosimy się do Salt Lake City, gdzie Utah Jazz zmierzą się z Houston Rockets, czyli zespołem z ogromnym apetytem na mistrzowski tytuł. Co trzeba wiedzieć przed początkiem tej rywalizacji?
Dziś o 21:00 zasiadamy przed ekranami naszych odbiorników, by w spokoju i bez poświęcania snu obejrzeć w akcji dwa zespoły z Konferencji Zachodniej. Utah Jazz, czyli gospodarze tego pojedynku, mają za sobą przeciętny okres, zwieńczony zaledwie trzema zwycięstwami w dziesięciu ostatnich występach.
Obecny bilans 6-12 plasuje ich jednak w nieoczywistej pozycji. Jazzmani są jak dotąd najlepszym zespołem wśród tych, które nie zajmują miejsca premiowanego grą w turnieju play-in. Ich strata do okupujących 10. lokatę Memphis Grizzlies to zaledwie dwie wygrane, a należy pamiętać, że w stanie Tennessee mają swoje problemy związane przede wszystkim z przyszłością Ja Moranta.
Jeżeli już należy dopatrywać się nadziei na pozytywny rezultat, to bez wątpienia z Laurim Markkanenie, który rozgrywa jak dotąd kapitalny sezon. W 18 występach fiński skrzydłowy notował średnio 28,5 punktu, 6,2 zbiórki oraz 2,2 asysty na mecz, trafiając 46,8% wszystkich rzutów z gry, w tym 36,0% zza łuku.
Nie bez powodu mówi się, że Markkanen wzbudził zainteresowanie co najmniej kilku poszukujących wzmocnień zespołów. Kierownictwo Jazzmanów nie planuje na ten moment handlu 28-latkiem, ale niewykluczone, że oferta, która „zwali ich z nóg” zostałaby zaakceptowana. Warto więc rzucić okiem na potencjalnego All-Stara i przekonać się samemu, ile wasz ulubiony zespół powinien zaoferować, by ściągnąć go w swoje szeregi.
Faworytem tego pojedynku będą jednak Houston Rockets, którzy wygrali 12 z 14 ostatnich spotkań i zajmują obecnie 3. miejsce w tabeli Zachodu. Od razu trzeba jednak zaznaczyć, że ich lista nieobecnych jest długa. Nie zagrają bowiem Fred VanVleet (ACL), Kevin Durant (powody osobiste), Steven Adams (kostka), Dorian Finney-Smith (kostka) oraz Tari Eason (mięsień brzucha).
Na nieobecności przede wszystkim VanVleeta i Duranta najwięcej skorzystał prawdopodobnie Reed Sheppard. Wybrany z 3. numerem Draftu 2024 zawodnik miał za sobą mocno przeciętny sezon debiutancki, ale w ostatnim czasie zdołał zaprezentował się naprawdę solidnie. Ustanowił nowy rekord kariery (31 punktów przeciwko Golden State Warriors), a pięć poprzednich występów w jego wykonaniu to 18,6 punktu, 3,8 zbiórki, 3,6 asysty oraz 1,6 przechwytu na mecz. Jeżeli szukacie więc powodu, by obejrzeć ten mecz, to może być nim własnie ten 21-latek.
Co ciekawe, będzie to pierwszy z dwóch z rzędu spotkań obu ekip rozgrywanych w Delta Center w Salt Lake City. Obie ekipy zmierzą się ponownie w nocy poniedziałku na wtorek o godzinie 03:00 czasu polskiego. Zarówno w kolejnym, jak i dzisiejszym spotkaniu, faworytem będą Rockets. Kursy oferowane przez ekspertów Superbet są w tym przypadku jednoznaczne.

Jeżeli nawet w obliczu nadchodzącego poniedziałku długie noce nie są dla was straszne, to o północy rozpoczynają się cztery kolejne spotkania, na które również warto rzucić okiem. Boston Celtics zmierzą się z Cleveland Cavaliers i choć nie jest to już starcie na poziomie tego, co mogliśmy oglądać jeszcze w poprzednich rozgrywkach, to mimo wszystko emocji nie powinno zabraknąć.
W Madison Square Garden tamtejsi New York Knicks podejmą Toronto Raptors. Kanadyjczycy są w gazie, ale minionej nocy przegrali zaskakująco z Charlotte Hornets. Co wydarzy się więc w Wielkim Jabłku? Nieco bardziej na południowy zachód w Filadelfii 76ers rzucą wyzwanie Atlanta Hawks, z kolei na zachodnim wybrzeżu Portland Trail Blazers zagrają z Oklahoma City Thunder. Pamiętajmy, że to właśnie ekipa z Oregonu jest jedynym zespołem, który jak dotąd zdołał ograć obrońców tytułu.










