Jeszcze na 15 sekund przed końcem dogrywki wydawało się, ze nic nie może odebrać Słowenii wygranej w eliminacjach mistrzostw świata. Estonia miała co prawda piłkę, ale traciła cztery punkty. Po szybkiej dwójce potrzebowała jednak jeszcze szczęśliwego zbiegu okoliczności. Ten pojawił się, gdy Gregor Horvat stracił piłkę.
W czwartek Słowenia rozpoczęła zmagania w eliminacjach do mistrzostw świata. Jej pierwszym rywalem była Estonia. Mimo nieobecności Luki Doncicia to wciąż Słoweńcy byli faworytami. Tym bardziej, że grali we własnej hali. Goście nie zamierzali jednak łatwo się poddawać. Najpierw byli w stanie doprowadzić do dogrywki, gdy za dwa punkty trafił Henri Drell. To, co stało się w końcowych fragmentach dodatkowego czasu gry przejdzie do historii.
Jeszcze na 15 sekund przed końcem Słowenia prowadziła czterema punktami i wydawało się, że pewnie zmierza do premierowego zwycięstwa w eliminacjach. Estonia miała co prawda piłkę, ale Estonia potrzebowała cudu, by jeszcze odwrócić losy spotkania. Koszykówka raz jeszcze pokazała, jak nieprzewidywalnym sportem bywa. Najpierw za dwa trafił Drell, zmniejszając straty do dwóch punktów.
W tamtym momencie Estończycy zakładali, że będą musieli faulować i następnie liczyć na słabą skuteczność Słoweńca na linii rzutów wolnych oraz swój celny rzut — za dwa lub trzy punkty. Słowenia postanowiła jednak wyciągnąć do rywali pomocną dłoń. Gregor Horvat dostał niewygodne podanie, ratując się przed wyjściem poza boisko, chciał nabić piłką jednego z Estończyków. Zrobił to jednak tak nieudolnie, że ta trafiła w ręce rywali. Kristian Kullamae przymierzył zza łuku i dał swojej drużynie prowadzenie.
Na zegarze pozostawało jeszcze 4,3 sekundy do końca. Słoweńcy mogli odpowiedzieć. Piłka trafiła do Horvata, ten rzucił za trzy. Piłka jednocześnie trafiła w obręcz i była dobijana przez Alena Omicia. Wpadła nawet do obręczy, ale środkowy dotykał ją już po końcowej syrenie. Estonia wyszarpała ważne zwycięstwo.
W tej samej grupie grają jeszcze Czechy i Szwecja. W pierwszym meczu pomiędzy tymi ekipami lepsi byli nasi południowi sąsiedzi. Do kolejnej fazy eliminacji awansują trzy najlepsze drużyny.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!










