Jeden z ostatnich meczów Sacramento Kings stał się sceną nietypowego i burzliwego sporu, który wywołał szerszą dyskusję na temat relacji między oddanymi kibicami a zawodnikami otrzymującymi wielomilionowe kontrakty. Posiadacz karnetu sezonowego na mecze Kings został ostatecznie wyprowadzony z hali po tym, jak otwarcie skrytykował drużynę, w szczególności Zacha LaVine’a, za brak zaangażowania i katastrofalną grę w defensywie Mężczyzna, który ujawnił szczegóły zdarzenia na swoim Instagramie, podkreślił, że jego frustracja osiągnęła punkt krytyczny po wielokrotnych błędach jednego z graczy.



W momencie, gdy miało się wrażenie, że sytuacja Sacramento Kings zaczyna się delikatnie poprawiać, Zach LaVine wdał się w ostrą sprzeczkę z jednym z kibiców. Nagranie z zajścia, które miało miejsce w trakcie środowego meczu z Phoenix Suns, szybko obiegło media społecznościowe, a wielu sugerowało, że do incydentu doszło z powodu przegranego przez rzeczonego fana zakładu.

Co się dokładnie wydarzyło? Otóż podczas przerwy w grze kibic zaczął wściekle krzyczeć w kierunku LaVine’a, ewidentnie obwiniając go za słabą postawę drużyny. Doszło wręcz do tego, że krewki sympatyk basketu został powstrzymany przez ochronę obiektu, a następnie wyprowadzony z hali.

Na tym się jednak nie skończyło. Mężczyzna, niejaki Devlin Carter, posiadacz sezonowego karnetu i zagorzały sympatyk Kings, zdecydował się przerwać milczenie, by przedstawić swoją wersję wydarzeń i wyjaśnić, co tak naprawdę stało się w minioną środę. Na swoim koncie na Instagramie udostępnił nagranie, w którym przedstawił szczegóły zajścia między nim a koszykarzem Sacramento.

Wszystko zaczęło się, gdy 30-letni obrońca po raz kolejny pozostawił swojego przeciwnika w czystej sytuacji do oddania rzutu zza łuku. Trener Doug Christie został wówczas zmuszony poprosić o przerwę na żądanie, a gdy jego podopieczni podeszli do ławki rezerwowych, Carter zdecydował się zabrać głos, wykrzykując w kierunku Zacha: – Hej, nie płacimy za to, żeby oglądać, jak nie grasz w obronie.

Reakcja zawodnika była stanowcza i natychmiastowa. Zamiast zignorować komentarz, jakich zapewne już dziesiątki słyszał podczas trwania kariery, polecił Devlinowi, by ten opuścił halę. Według relacji kibica, padły wówczas słowa: – Więc idź do domu, zabieraj swój tyłek do domu.

To wciąż nie był koniec. Fan Kings nie odpuścił, w swojej kolejnej wypowiedzi wskazując na kontrast między swoim wydatkiem a zarobkami zawodnika i jego słabą jakością gry. Powiedział: – Nie, ja płacę, żeby tu być, może ty idź do domu. Dostajesz ponad 40 milionów dolarów, a w czwartej kwarcie masz na koncie tylko osiem punktów. Znowu się nie zjawiłeś.

W tym momencie trzeba też sprostować pewne plotki. Według krążących w mediach plotek, koszykarz miał nazwać Cartera „szmatą”. Ten jednak wyraźnie dał do zrozumienia, że chociaż padły ostre słowa, a fani w Sacramento zasługują na coś lepszego, to jednak ten konkretny epitet nigdy nie padł.

W dalszej części relacji Devlin podkreślał, jak wielkie poświęcenie wiąże się z byciem oddanym fanem Kings. Chociaż sam pochodzi z Brooklynu, zachwycony atmosferą i personelem areny stał się posiadaczem każdego karnetu sezonowego, a na każdy mecz musi dojeżdżać łącznie… trzy godziny.

To co jednak najbardziej go irytuje, to brak podstawowego zaangażowania. Frustrację dodatkowo spotęgował fakt, że dwa dni wcześniej jego ukochana drużyna walczyła i zdołała wyszarpać zwycięstwo po dogrywce z Minnesota Timberwolves, by już w kolejnym meczu zaprezentować minimalny wysiłek, a samą tylko pierwszą kwartę przegrać 16:41. Nie mówiąc już o postawie Zacha, który do kiepskiej gry w obronie dołożył co najwyżej średnie statystyki – 13 punktów (5/14 trafionych rzutów z gry), dwie zbiórki, dwie asysty, przechwyt i aż sześć strat.

– Sacramento Kings mają jednych z najlepszych fanów, jak również są w czołówce jeśli chodzi o ludzi, którzy pracują na tej arenie, od ochrony przy wykrywaczach metalu, gdy wchodzimy, po parking – wszystkie te panie i ci panowie tam są super serdeczni. Wszystko, czego my, jako kibice, wymagamy od zawodników, to wysiłek. Oni muszą grać tak, jak fani zasługują – podsumował Carter.

Tę sytuację można jednak jeszcze zrozumieć i tłumaczyć frustracją kibiców skierowaną w stronę zawodników, którzy nie robią nic, żeby pokazać, że im zależy. Zdarzają się jednak sytuacje, gdy dojdzie do przesady w drugą stronę, a w nocy z piątku na sobotę polskiego czasu przekonał się o tym jeden z byłych kolegów LaVine’a jeszcze z czasów Chicago Bulls.

Otóż w czwartej kwarcie rozgrywanego w ramach NBA Cup meczu przeciwko Charlotte Hornets, jeden z kibiców gospodarzy (mecz rozgrywano w Spectrum Center w Karolinie Północnej) siedzący przy linii bocznej został wyproszony z obiektu za wyzywanie i prowokowanie obrońcy przyjezdnych, Josha Giddeya.

Na niewiele ponad minutę przed końcem spotkania kibic najwyraźniej pokazał Giddeyowi podwójny wyprostowany środkowy palec i coś do niego krzyczał (według niektórych źródeł nawiązywał do niesławnej afery z udziałem Australijczyka jeszcze z czasów Oklahoma City Thunder). W każdym razie koszykarz Bulls podszedł do fana i wymienił z nim kilka słów, lecz obaj panowie wkrótce zostali oddzieleni przez sędziego, Kevina Scotta. Po chwili ochrona usunęła mężczyznę z hali.

Powiedział coś, co mi się nie spodobało, więc do niego podszedłem. Tyle. Ochrona go wyprowadziła i na tym się skończyło – wyjaśnił Giddey po meczu. Mimo lakonicznej wypowiedzi, można było przeczytać między wierszami, że coś mogło być na rzeczy. W przeciwieństwie do sytuacji z Sacramento, tu zdecydowanie chodziło o to, by dopiec zawodnikowi rywala, niż zaapelować do „swojego” gracza o większe zaangażowanie.

W każdym razie ten incydent już nie mógł wpłynąć na postawę Josha i wynik meczu. Lider Bulls otarł się o triple-double (25 punktów, 11 zbiórek i dziewięć asyst), lecz jego drużyna przegrała z Hornets 116:123. Nie zmienia to faktu, że mecz był o przysłowiową pietruszkę, bowiem obie ekipy już wcześniej straciły szansę na dalszą grę w NBA Cup.

Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!


Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.


  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    0 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany
    Inline Feedbacks
    View all comments