Ostatni raz Milwaukee Bucks notowali taką serię w 2014 roku, gdy Giannis Antetokounmpo rozgrywał swój pierwszy sezon na parkietach NBA. Zespół Doca Riversa spisuje się w tym sezonie poniżej oczekiwań i obecnie nie prezentuje żadnego zagrożenia dla czołówki Wschodniej Konferencji. Lider drużyny podzielił się z drużyną swoimi obserwacjami.
Milwaukee Bucks mają bilans 8–12 w sezonie 2025/26 po porażce 118:109 z New York Knicks w Madison Square Garden. Była to ich siódma kolejna przegrana. Giannis Antetokounmpo wrócił do gry po urazie przywodziciela. Po meczu skierował do kolegów kilka gorzkich słów, o czym opowiedział dziennikarzom – Kiedy Kevin Porter Jr. wypada z gry, a potem ja też, to naturalne, że ktoś myśli, że musi przejąć ciężar na siebie – powiedział Antetokounmpo. – Może chodzi o zdobywanie punktów, może o kreowanie akcji, może wydaje ci się, że to szansa na więcej rzutów, ale tak się nie wygrywa. Tak nie buduje się kultury – dodał.
– Rób to, za co dostajesz pieniądze. Bronienie, zbieranie, te drobne rzeczy… Jeśli koncentrujesz się tylko na zdobywaniu punktów i na tym, żeby się ofensywnie nakręcić, a to ci nie wychodzi, to nagle czujesz, że nic nie możesz zrobić. […] Nie możesz pozwolić, żeby jeden czy dwa niecelne rzuty, które zajęły cztery sekundy gry, zdeterminowały pozostałe 47 minut i 56 sekund – kontynuował w przekazie do swoich kolegów. – Musimy wrócić do właściwego nastawienia. Musimy znów chcieć rywalizować. Musimy pamiętać, że to nie jest jednoosobowy show, tylko wspólna praca – podkreślał.
Lider rotacji zwrócił także uwagę na problemy w konstruowaniu gry, m.in. słaby spacing czy niejasna motywacja wszystkich zawodników. Antetokounmpo doznał kontuzji w drugim meczu tej serii porażek, 17 listopada przeciwko Cleveland Cavaliers. Dwukrotny MVP oglądał z boku, jak drużyna przegrywa cztery kolejne spotkania bez niego. W meczu z Knicks zdobył 30 punktów (10/14 z gry), miał 15 zbiórek, osiem asyst i jeden przechwyt w 28 minut. Kyle Kuzma dołożył z ławki 20 punktów (8/9 z gry), ale to nie wystarczyło.
Ta porażka była również ich drugą z rzędu w NBA Cup – w środę ulegli Miami Heat 106:103. Te wyniki sprawiły, że obrońcy trofeum odpadli z rozgrywek, co nie spodobało się Antetokounmpo. – Mieliśmy szansę pojechać do Las Vegas drugi raz z rzędu – powiedział. – To, że nie jedziemy i że nie będę mógł jeszcze raz postawić na 34 czerwone, będzie dla mnie bardzo trudne, ale na końcu chcę po prostu wygrywać. Przegraliśmy siedem meczów z rzędu. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak miałem – dodał.
Poprzedni raz Bucks przegrali siedem kolejnych spotkań w marcu 2014 roku, w debiutanckim sezonie Antetokounmpo. Tak źle nie było od dawna. Wszystkie te porażki znów rozbudzą pytania o przyszłość Greka w Milwaukee – jeśli sytuacja się nie poprawi, po sezonie może zdecydować się na zmianę klubu. Niewykluczone, że sytuacja rozpocznie także rozmowy o bezpieczeństwie na stanowisku pierwszego trenera Doca Riversa. Kolejny mecz Bucks zagrają w sobotę z Brooklyn Nets na własnym parkiecie. Będzie to szansa na przełamanie.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!
Follow @mkajzerek
Follow @PROBASKET










