Za nami ostatni dzień fazy grupowej NBA Cup! O rozstrzygnięciach w tym turnieju będziemy dziś jeszcze pisać w osobnym tekście – skupmy się na poszczególnych meczach. W największym hicie tej nocy Anthony Davis wrócił do gry i wrócił też do Los Angeles, gdzie wraz z Dallas Mavericks musiałuznać wyższość swojego byłego klubu. Ponadto Utah Jazz przerwali serię czterech porażek, Jalen Johnson i Cade Cunningham dostarczyli triple double, a Pacers wygrali z Wizards starciu dwóch najgorszych ekip w lidze.
Atlanta Hawks – Cleveland Cavaliers 130:123
- Atlanta Hawks pokonali na wyjeździe Cleveland Cavaliers 130:123 w decydującym meczu grupy NBA Cup i tym samym wyeliminowali ich z dalszej rywalizacji o turniejowe trofeum. Żadna z drużyn nie awansowała do ćwierćfinałów. Cavs w razie zwycięstwa mogli awansować z drugiego miejsca jako ekipa z dobrym bilansem punktowym – tak się jednak nie stało.
- Jalen Johnson zanotował triple-double: 29 punktów, 12 zbiórek i 12 asyst, dominując pod oboma koszami. Bohaterem ostatnich minut został jednak Nickeil Alexander-Walker – 28 punktów, w tym kluczowa trójka na 47,7 sekundy przed końcem, która dała Hawks prowadzenie 128:123. Chwilę wcześniej Zaccharie Risacher trafił zza łuku na 126-123, przełamując remis 123:123 na 1:09 przed syreną.
- Cavaliers, mimo 42 punktów Donovana Mitchella (szósty raz w ostatnich ośmiu meczach z przynajmniej 30 oczkami), nie zdobyli punktu w ostatnich 2:03 spotkania. Na 2:25 przed końcem to właśnie Cleveland prowadził jeszcze 123:119.
- Pierwsza połowa obfitowała w serie punktowe: Hawks rzucili 21:4 w pierwszej kwarcie i prowadzili nawet 13 punktami, Cavaliers odpowiedzieli runem 14:0 w drugiej odsłonie. Ostatecznie to drużyna z Atlanty zachowała więcej zimnej krwi w końcówce.
- Obie ekipy podzieliły się zwycięstwami w dotychczasowych meczach sezonu regularnego (każda wygrała u siebie). Do kolejnego starcia dojdzie dopiero w kwietniu – dwukrotnie w ostatnim tygodniu rundy zasadniczej.
Brooklyn Nets – Philadelphia 76ers 103:115
- Philadelphia 76ers, mimo ogromnych problemów kadrowych, pokonali na wyjeździe Brooklyn Nets 115:103 w meczu NBA Cup i przerwali serię dwóch porażek.
- Tyrese Maxey zdobył 22 punkty, rezerwowy Jared McCain dołożył 20, a Quentin Grimes 19. Paul George wrócił po przerwie i dodał 14 oczek. Drużyna grała bez Joela Embiida (zarządzanie zmęczenia prawym kolanem) i VJ Edgecombe’a (naciągnięcie lewej łydki), a w drugiej kwarcie straciła również Andre Drummonda – rezerwowy center doznał skręcenia prawego kolana przy próbie blokowania floatera Tyrese’a Martina i opuścił parkiet, trzymając się za nogę.
- Najjaśniejszą postacią Nets był debiutant Egor Demin, który ustanowił rekord kariery – 23 punkty. Tyrese Martin dorzucił 16. Brooklyn przegrał po raz trzeci z rzędu i nadal pozostaje jedyną drużyną w lidze bez zwycięstwa u siebie (0-9). Ostatni raz Nets wygrali w Barclays Center 8 kwietnia przeciwko Pelicans.
- Sixers prowadzili tylko jednym punktem do przerwy, ale w trzeciej kwarcie ich przewaga stopniała do 9 oczek po serii 11-2 Brooklynu, zwieńczonej trójką Demina (74:65). Ostatecznie goście z Filadelfii odzyskali kontrolę i spokojnie dowieźli prowadzenie do końca.
Charlotte Hornets – Chicago Bulls 123:116
- Charlotte Hornets przerwali fatalną passę siedmiu kolejnych przegranych, pokonując na wyjeździe Chicago Bulls 123:116 w ostatnim, choć będącym już bez znaczenia, meczu grupowym NBA Cup. Obie drużyny były już wcześniej wyeliminowane z turnieju.\
- W trzeciej kwarcie Chicago wyszło na prowadzenie 94:93 dzięki 13 punktom White’a. Na początku czwartej, gdy White usiadł na ławce, Bridges zdobył 9 punktów w serii 12:4 Hornets. Decydujący cios zadał Sexton – dobitka na +11 i triumfalne pompki pięścią w powietrzu. Bulls do końca nie trafili już żadnej trójki i mecz dobiegł końca.
- Brandon Miller rzucił 27 punktów, Miles Bridges dołożył 22 oczka, 8 zbiórek i 7 asyst, a rezerwowy Collin Sexton zdobył 21 punktów – kluczowych w czwartej kwarcie. LaMelo Ball, po słabym występie przeciwko Knicks, tym razem miał 16 punktów, 8 asyst i 7 zbiórek, w tym trzy trójki w pierwszej połowie, które pomogły zbudować 11-punktową przewagę.
- Bulls ograniczyli Hornets do 8/36 za trzy (22%), ale sami trafiali jeszcze gorzej. Josh Giddey otarł się o triple-double (25 pkt, 11 zb, 9 ast), Coby White dodał 25 punktów, a Nikola Vucević 13 punktów i 14 zbiórek.
Indiana Pacers – Washington Wizards 119:86
- Spotkanie między dwiema najsłabszymi ekipami pierwszego miesiąca sezonu 2025-26, zakończyło się 33-punktowym zwycięstwem Indiana Pacers. Wszystko dzięki znakomitej drugiej połowie, wygranej przez podopiecznych Ricka Carlisle’a, różnicą 21 punktów (55:34). Pacers byli dzisiaj lepsi od Wizards dosłownie w każdym aspekcie gry.
- Najlepszym ogniwem Pacers okazał się Pascal Siakam, autor 24 punktów (11/20 z gry) i 11 zbiórek. Dwucyfrową zdobycz punktową z dwójką z przodu zaliczył też Bennedict Mathurin (20 punktów, 4 asysty). Jak zwykle solidnie zaprezentował się TJ McConnell, który zanotował 14 punktów, 4 zbiórki i 8 asyst.
- 12 punktów i 6 zbiórek dołożył Jay Huff. Po 10 punktów dodali Jarace Walker (7 zbiórek) i Isaiah Jackson. W meczu z Washington Wizards nie zagrał Andrew Nembhard, który po raz kolejny w tym sezonie wypada z gry. Powodem absencji 25-latka jest stłuczenie mięśnia czworogłowego uda w prawej nodze. Poza grą w Pacers pozostają nadal: Obi Toppin, Aaron Nesmith, Quenton Jackson, Johnny Furphy, Kam Jones, no i oczywiście Tyrese Haliburton.
- W zespole Czarodziejów najlepiej zagrał Alex Sarr (24 punkty i 9 zbiórek). 12 punktów, 6 zbiórek, 4 asysty uzyskał Khris Middleton. Zaledwie 11 oczek po fantastycznym 46-punktowym wygranym ostatnim występie z Hawks, dołożył CJ McCollum. Dla klubu z DC była to czwarta porażka w pięciu ostatnich meczach.
autor: Mateusz Malinowski
Detroit Pistons – Orlando Magic 109:112
- Koszykarze z Florydy kontynuują dobrą passę, wygrywając 4 z 5 ostatnich meczów. Tym razem Magic pokonali Pistons, dla których była to już druga porażka z rzędu po fantastycznej, 13 meczowej serii zwycięstw z rzędu.
Bardzo dobre zawody rozegrał Desmond Bane, zdobywca 37 punktów i 8 zbiórek. Drugim najlepszym graczem Orlando był zdecydowanie Franz Wagner, autor 21 punktów i 7 zbiórek. Co ciekawe, obaj zawodnicy nie trafili łącznie 8 prób zza łuku. W sumie cały zespół z Florydy trafił zaledwie 5 trójek z 30 oddanych rzutów. - 16 punktów, 4 zbiórki i 4 asysty zaliczył Anthony Black. Wszechstronne spotkanie, ale na bardzo słabej skuteczności (4/17 z gry) zagrał Jalen Suggs, zdobywca 14 punktów, 4 zbiórek i 4 przechwytów.
- Po stronie Pistons brylował oczywiście Cade Cunningham, autor triple-double w postaci 39 punktów, 13 zbiórek, 11 asyst. Gwiazdor Tłoków miał też jednak aż 8 strat. 18 punktów i 5 zbiórek dołożył Tobias Harris. 16 punktów i 12 zbiórek zaliczył Jalen Duren.
autor: Mateusz Malinowski
New York Knicks – Milwaukee Bucks 118:109
- New York Knicks pokonali Milwaukee Bucks 118:109 i z bilansem 3-1 zwyciężyli w grupie C Wschodu, zapewniając sobie awans do fazy pucharowej NBA Cup. W pierwszym meczu po kontuzji pachwiny Giannisa Antetokounmpo to Jalen Brunson ukradł show.
- W czwartej kwarcie Milwaukee zbliżyło się na 107-110, ale Brunson wymusił faul Giannisa (trzy rzuty wolne), potem asystował McBride’owi, a na 1:27 trójką z faulem ustalił wynik na 114:107. Knicks nie oddali już prowadzenia.
- Brunson rzucił 37 punktów (trzeci raz z rzędu 30+ po powrocie ze skręconym kostkiem), w tym 7/8 w trzeciej kwarcie, gdy Knicks z jednooczkowego deficytu po pierwszej połowie wyszli na +4. Miles McBride dołożył 19 punktów – w tym dwie kluczowe trójki na początku czwartej kwarty, które dały Knicks 13 punktów przewagi (101:88). Josh Hart zanotował 19 punktów i 15 zbiórek, Mikal Bridges 14.
- Giannis w 28 minut wrócił z przytupem: 30 punktów, 15 zbiórek i 8 asyst, ale to nie wystarczyło. Kyle Kuzma zdobył 20, A.J. Green 18 punktów – Bucks trafili 18 trójek przy 52,1% z gry, lecz przegrali siódmy mecz z rzędu i z bilansem 2-2 odpadli z turnieju.
Oklahoma City Thunder – Phoenix Suns 123:119
- Oklahoma City Thunder pokonali Phoenix Suns 123:119 w hicie grupy A Zachodu i z kompletem czterech zwycięstw awansowali do ćwierćfinału NBA Cup jako mistrzowie grupy. To jednocześnie 11. z rzędu zwycięstwo OKC i start sezonu 19-1 – piąty taki wynik w historii NBA.
- Phoenix, które również awansowało (jako najlepsza drużyna z drugiego miejsca), walczyło do końca. Collin Gillespie rzucił 24 punkty, Devin Booker 21 (plus 8 zb), Dillon Brooks 19. Obie ekipy trafiły po 15 trójek, a w szalonej czwartej kwarcie Suns kilkukrotnie zbliżali się na jedno oczko. Na 115:114 odpowiedział jednak SGA własną trójką (118:114) i Thunder dowieźli zwycięstwo.
- Shai Gilgeous-Alexander był nie do zatrzymania: 37 punktów i 8 asyst, z czego 15 oczek (4/5 z gry) zdobył w ostatnich siedmiu minutach. Kanadyjczyk przedłużył serię meczów z minimum 20 punktami do 92 – wyrównał tym samym drugie miejsce w historii ligi (126 należące do Wilta Chamberlaina pozostaje rekordem).
- Chet Holmgren dołożył 23 punktów i 8 zbiórek, a wracający po operacji nadgarstka Jalen Williams w 29 minut miał 11 punktów i 8 asyst (3/12 z gry).
Denver Nuggets – San Antonio Spurs 136:139
- Początek spotkania stał pod znakiem wyrównanej wymiany ciosów. Obie ekipy prezentowały wybitną skuteczność w ataku, przez co wynik stale oscylował w granicach remisu (14:14). Kiedy na parkiecie pojawił się Jeremy Sochan, natychmiast przypadło mu najtrudniejsze zadanie w defensywie, czyli utrudnianie życia trzykrotnego MVP ligi Nikoli Jokicia.
- Kilkukrotnie reprezentant Polski zdołał odciąć Serba od udziału w akcji, ale na wysokości zadania stawali jego partnerzy. Kiedy po drugiej stronie parkietu to Jokić zostawił Sochanowi nieco miejsca, ten wykorzystał okazję i trafił z niespełna trzech metrów od kosza (17:18).
- Choć w pewnym momencie Denver Nuggets wykorzystywali 78% swoich rzutów z gry, to Ostrogi mimo wszystko zdołały zbudować przewagę i za sprawą trafień przede wszystkim Juliana Champagnie i Devina Vassella zakończyć pierwszą odsłonę na prowadzeniu (33:41).
- Druga kwarta nie układała się już jednak po myśli podopiecznych Mitcha Johnsona. Ofensywa przyjezdnych całkowicie się posypała, a jednocześnie Spurs nie byli w stanie zatrzymać ataków rywala. Świetnie dysponowany był m.in. Jamal Murray, dzięki któremu Nuggets wygrali tę część 41:18 i na przerwę schodzili 15-punktową zaliczką (74:59).
- Po powrocie na parkiet przewaga Nuggets przez kilka pierwszych minut utrzymywała się na podobnym pułapie. Kiedy w grze znów zameldował się Sochan, momentalnie zaznaczył on swoją obecność, asystując przy trafieniu Champagnie zza łuku. Za każdym razem gospodarze byli jednak w stanie znaleźć odpowiedź na punkty San Antonio (93:77).
- Wraz z upływem czasu w trzeciej kwarcie Spurs stopniowo zmniejszali swoją stratę. Seria trafień wspomnianego Champagnie, Dylana Harpera oraz Kelly’ego Olynyka w połączeniu z ofensywną niemocą Denver sprawiła, że Ostrogi znalazły się w zasięgu zaledwie dwóch posiadań (98:92). Jokić odpowiedział trzema celnymi rzutami osobistymi, ale Ostrogi kontynuowały swoją dominację. Seria punktowa 20:3 wyprowadziła ich ponownie na prowadzenie (101:103).
- W czwartej kwarcie wynik znów oscylował w granicach remisu. Za każdym razem, gdy jedna ze strona odskakiwała na cztery oczka, rywal znajdował sposób, by zniwelować stratę. Wszystko rozstrzygnęło się więc w końcówce.
- Na nieco ponad minutę przed ostatnią syreną Vassell trafił zza łuku, a gdy w kolejnym ataku Spurs dorzucił kolejną trójkę, przewaga San Antonio wzrosła do sześciu oczek (126:132). Zawodnicy przyjezdnych skutecznie egzekwowali rzuty osobiste w ostatnich sekundach i w ten sposób przypieczętowali swoje zwycięstwo.
- Najlepszym punktującym San Antonio był tej nocy Devin Vassell, dla którego 35 oczek to najlepszy wynik bieżącego sezonu. Double-double odnotowali Julian Champagnie (25 punktów, 10 zbiórek) oraz De’Aaron Fox (15 punktów, 12 asyst). Jeremy Sochan spędził na parkiecie 16 minut i w tym czasie reprezentant Polski zdobył cztery punkty, dwie asysty, jedną zbiórkę oraz jeden przechwyt.
- Po stronie Nuggets dominował przede wszystkim Jamal Murray, autor 37 punktów. Bliski potrójnej zdobyczy był Nikola Jokić (21 punktów, 10 asyst, 9 zbiórek).
autor: Krzysztof Dziadek
Utah Jazz – Sacramento Kings 128:119
- Utah Jazz przerwali passę czterech kolejnych porażek, pokonując Sacramento Kings 128:119 w meczu bez większego znaczenia dla NBA Cup (Jazz 1-3, Kings 0-4).
- Jazz już w drugiej kwarcie zbudowali przewagę dzięki serii 20:2 (w tym sześć minut Kings bez celnego rzutu z gry) i prowadzili 39:27. Goście zbliżyli się na 55:51, ale Markkanen odpowiedział trójką i buzzer-beaterem na 62:51 do przerwy. Po zmianie stron Sacramento zmniejszyło straty do 67:65, lecz George trafił dwie trójki z rzędu i floater, a Jazz zamknęli kwartę runem 10:0 (lay-up Jusufa Nurkića na 90:73). W czwartej kwarcie przewaga gospodarzy sięgała nawet 21 punktów i spokojnie dowieźli zwycięstwo.
- Keyonte George błysnął 31 punktami, Lauri Markkanen dołożył 28, a rezerwowy Brice Sensabaugh 20.
- Sacramento, mimo 206. triple-double w karierze Russella Westbrooka (16 pkt, 14 ast – rekord sezonu, 12 zb) i 34 punktów Zacha LaVine’a, nie było w stanie nawiązać walki. Keegan Murray dodał 23 punkty i 9 zbiórek.
- Dla Kings to już ósma porażka w dziesięciu ostatnich meczach.
Los Angeles Lakers – Dallas Mavericks 129:119
- Los Angeles Lakers odnieśli szóste z rzędu zwycięstwo, pokonując na własnym parkiecie Dallas Mavericks 129:119. W emocjonującym meczu, który był trzecim starciem Luke Doncicia z jego byłą drużyną, Słoweniec oraz Austin Reaves poprowadzili Jeziorowców do triumfu, psując jednocześnie powrotny występ Anthony’ego Davisa w Los Angeles.
- Reaves rzucił 38 punktów (w tym 6/10 za trzy), a Doncic dołożył 35 oczek i 11 asyst. Obaj zawodnicy zdobyli razem 36 punktów w drugiej połowie (Reaves 19, Doncic 17), co pozwoliło Lakers odskoczyć rywalom w kluczowych momentach. LeBron James, który w pierwszej połowie miał tylko 2 punkty, ostatecznie zanotował 13 „oczek”, w tym kluczową trójkę na dwie minuty przed końcem.
- Anthony Davis, który wrócił do Los Angeles po wymianie za Doncicia sprzed 10 miesięcy, zagrał na limicie minut i zakończył mecz z 13 punktami i 5 zbiórkami. Najlepszy w Mavericks był P.J. Washington – 22 punkty. Ryan Nembhard dołożył 17, a debiutant Cooper Flagg zanotował solidne 13 punktów, 11 asyst i 7 zbiórek. Max Christie zdobył 13 punktów przeciwko swojej byłej drużynie.
- Dzięki zwycięstwu Lakers zamknęli fazę grupową NBA Cup z bilansem 4-0 i zapewnili sobie ćwierćfinał u siebie. Mavericks, mimo widocznej poprawy po powrocie Davisa, przegrali piąty raz w sześciu ostatnich meczach.
- Anthony Davis i Max Christie mieli raczej miłe interakcje z byłymi kolegami:
Los Angeles Clippers – Memphis Grizzlies 107:112
- Memphis Grizzlies wygrali 112:107 z Los Angeles Clippers w ostatnim meczu grupowym NBA Cup, już bez stawki. Pomimo bilansu 3-1 w grupie B Zachodu, Memphis nie awansowali dalej – lepszą różnicę punktową mieli Phoenix Suns.
- Pierwsza połowa należała do gości z LA, ale Memphis trzymało się dzięki trójkom Kentaviousa Caldwell-Pope’a. Przełom przyszedł w trzeciej kwarcie – Grizzlies zmniejszyli stratę do 81:78, a na początku czwartej Cedric Coward wyprowadził ich na pierwsze prowadzenie. Od tego momentu kontrolowali mecz do końca.
- Jaren Jackson Jr. rzucił 24 punkty, z czego 16 po przerwie, prowadząc comeback z 16-punktowego deficytu. W czwartej kwarcie Grizzlies wygrali ośmioma punktami i przedłużyli serię wyjazdowych zwycięstw do trzech (wcześniej pięć porażek z rzędu).
- Vincent Williams Jr. dołożył 16 punktów, Santi Aldama 13 z ławki, a Zach Edey zdominował tablice – 21 zbiórek (przy zaledwie 5 punktach).
- Clippers, którzy przegrali szóste domowe spotkanie z rzędu (ostatnie zwycięstwo w Intuit Dome 31 października), znów opierali się na Kawhi Leonardzie – 39 punktów w 29 minut. James Harden dodał 23.










