W teorii miał to być mecz o 1. miejsce w grupie. O godz. 17:00 w katowickim Spodku rozpoczął się zdecydowany hit grupy D. Pomimo fantastycznego występu Luki Doncicia jego Słowenia przegrała już drugi mecz na tym turnieju. Zmagania dnia dzisiejszego rozpoczęło starcie Niemców, którzy nie zostawili większych szans Litwinom. Nas najbardziej interesowało jednak to, co zakończyło dzień. Po szalonym spotkaniu pełnych wzlotów i upadków Polska pokonała Izrael.
Na początek:
- 28 zawodników z NBA zagra na tegorocznym EuroBaskecie. Pełną listę nazwisk znajdziecie tutaj.
- Czy czytaliście już nasz specjalny mini poradnik Wszystko co kibic NBA powinien wiedzieć o mistrzostwach Europy koszykarzy? Warto!
Wyniki, skróty i relacje z pierwszych dni:
- Pierwszego dnia najwięcej emocji przyniósł pojedynek Finlandii ze Szwecją. Komplet wyników, relacje i skróty tutaj.
- W drugim dniu EuroBasketu Polska pokonała Słowenię! Komplet wyników, relacje i skróty tutaj.
- W trzecim dniu błyszczał Lauri Markkanen, który zdobył 43 punkty w 23 minuty! Warto też przyjrzeć się poczynaniom Niemców i Serbów. Komplet wyników, relacje i skróty tutaj.
- Dziś czwarty dzień EuroBasketu i aż 12 meczów przed nami!
- Dziś też ruszyła duża wyprzedaż butów Nike i Air Jordan. 300 modeli z wysokim rabatem. Więcej informacji tutaj.
- W tym artykule zaprezentujemy krótkie relacje, wyniki i skróty każdego z nich. Bądźcie dziś z nami!
sobota, 30 sierpnia
LITWA – NIEMCY 88:107
- Ten mecz miał przesądzić o tym, kto w końcowym rozrachunku znajdzie się na szczycie grupy B. Nieco lepiej spotkanie rozpoczęli Niemcy, którzy za sprawą przede wszystkim Dennisa Schrodera i Daniela Theisa zaczęli odskakiwać z wynikiem (2:10). Litwini szybko zniwelowali jednak straty i rywalizacja rozpoczęła się na nowo (18:18).
- Nasi zachodni sąsiedzi znów przejęli jednak inicjatywę, a to m.in. dzięki imponującej skuteczności zza łuku, która przez długi czas oscylowała w okolicach 60%. Prowadzący do przerwy 55:47 Niemcy powiększyli swoją przewagę po powrocie na parkiet właśnie trójkami Franza Wagnera, Andreasa Obsta i wspomnianego już Theisa (57:74)
- Po tym popisie Litwini nie zdołali już się podnieść. Byli w stanie co prawda zbliżyć się na dziewięć „oczek”, ale rywale raz jeszcze odpowiedzieli z przytupem (76:96) i tym razem nie pozwolili ekipie Jonasa Valancianusa (14 punktów, 4 zbiorki) zbliżyć się z rezultatem.
- Solidne zawody pomimo porażki rozegrał Rokas Jokubaitis, autor 20 punktów i siedmiu asyst. Zwycięską ekipę napędzał tercet Dennis Schroder (26 oczek, 6 asyst), Franz Wagner (24 punkty, 7 zbiórek, 4 asysty, 3 przechwyty), Daniel Theis (23 punkty, 6 zbiórek). Warto zaznaczyć, że 19 trójek reprezentacji Niemiec wyrównało historyczny rekord turnieju.
CZECHY – ESTONIA 75:89
- Wygląda na to, że Czesi szybko pożegnają się z szansami na awans do kolejnego etapu. Po porażce z rozstawioną w ostatnim koszyku Portugalią w pierwszej kolejce, a następnie wpadce z Turcją (4. koszyk), tym razem nasz południowy sąsiad musiał uznać wyższość Estonii (5. koszyk). Wciąż mają matematyczne szanse na wyjście z grupy, ale w najbliższych dniach czekają ich starcia z Serbią i Łotwą.
- Już po pierwszej połowie losy spotkania były w dużej mierze rozstrzygnięte. Czesi trafiali co prawda 57% rzutów za dwa, a ich rywale byli 2/11 za trzy (18%), ale to właśnie Estonia dominowała (36:54). Po przerwie braki Czechów znów zostały uwydatnione i po podopiecznych Dieco Ocampo nie było już czego zbierać.
- Ofensywę zwycięzców napędzali m.in. Kristian Kullamae (16 punktów, 7 zbiórek, 7 asyst) oraz Henri Drell (15 punktów, 4 asysty, 2 przechwyty). Po drugiej stronie wyróżnił się Martin Peterka (13 punktów, 5 zbiórek, 3/5 za trzy).
ISLANDIA – BELGIA 64:71
- Na nieco ponad dwie minuty przed końcową syreną Islandia prowadziła różnicą pięciu oczek. Ismael Bako zdobył jednak cztery punkty z rzędu, następnie po błędach Islandczyków trafienie dorzucił Loic Schwartz, a po przerwie na żądanie do protokołu meczowego wpisał się Emmanuel Lecomte. Na zegarze pozostało jedynie 27 sekund, a Belgia prowadziła 65:62.
- Tryggvi Hlinason odpowiedział dwoma celnymi rzutami osobistymi, ale z uwagi na upływający czas jego zespół musiał faulować. Belgowie się jednak nie mylili, co w połączeniu z błędem pięciu sekund przy wznawianiu gry kosztowało Islandię ten mecz.
- Po stronie Islandii dwoił się i troił wspomniany Hlinason, autor double-double w postaci 20 punktów (7/10 z gry) i 10 zbiórek. Wśród Belgów wyróżnili się Lecomte (16 punktów, 6 asyst, 4 zbiórki) oraz Bako (10 punktów, 7 zbiórek).
WŁOCHY – GRUZJA 78:62
- Gruzini zaskoczyli Hiszpanię i rozpoczęli zmagania w fazie grupowej od zwycięstwa, ale nie udało im się utrzymać zaskakująco dobrej dyspozycji. Już w pierwszej kwarcie Włosi przejęli inicjatywę, a wyróżniał się przede wszystkim Mouhamet Diouf.
- Niemoc ich rywala nie trwała jednak długo. Wyższy bieg wrzucili Goga Bitadze czy Alexander Mamukelashvili, dzięki czemu Gruzini zaczęli deptać Włochom po piętach, a po dwóch z rzędu trafieniach Kamara Baldwina objęli nawet prowadzenie (27:28). Wynik oscylował następnie w granicach remisu aż do przerwy (32:32).
- Wszystko, co Gruzini wypracowali sobie w pierwszej połowie, utracili w drugiej. Włosi zakończyli trzecią część gry z jedynie sześciopunktową zaliczką (53:47), po czym ostatnią odsłonę rozpoczęli od kapitalnej serii 13:0. To pogrzebało jakiekolwiek szanse rywala, choć ci zrywamy próbowali jeszcze złapać kontakt.
- Dobre zawody rozegrał Saliou Niang, który na swoim koncie zapisał 15 „oczek”. Nieco mniej, bo 14 punktów, padło łupem Simone Fontecchio. Gruzinów napędzał głównie Goga Bitadze, który zakończył zawody z dorobkiem 22 punktów, czterech zbiórek i trzech bloków.
WIELKA BRYTANIA – SZWECJA 59:87
- Wielka Brytania miała sporo problemów z odnalezieniem rytmu w ofensywie. Szwedzi nie wykorzystali jednak tego faktu, bo sami trafili jedynie 3 z 18 rzutów za trzy przed przerwą. Solidna gra Melwina Pantzara i Barry Njie mimo wszystko pozwoliła im zejść do szatni na skromnym prowadzeniu (30:35).
- Po przerwie gra Szwedów układała się zdecydowanie lepiej i nie mieli większych problemów w udokumentowaniu różnicy klas. Zdecydowanie najlepszym zawodnikiem ekipy ze Skandynawii był Pelle Larsson, autor 23 punktów i czterech zbiórek. Po stronie Brytyjczyków wyróżnił się m.in. Myles Hesson (17 punktów, 3 asysty).
FRANCJA – SŁOWENIA 103:95
- Zgodnie z oczekiwaniami Luka Doncić od początku był niezwykle zmotywowany, by zmazać plamę z wpadki z Polską. Pierwszą kwartę zakończył z dwucyfrowym dorobkiem punktowym i to właśnie jego trójka dała Słowenii prowadzenie na jej zakończenie po niezwykle wyrównanym fragmencie rywalizacji (28:30).
- O sile ofensywnej Francji stanowili przede wszystkim Sylvian Francisco oraz Bilal Coulibaly, a cenne trafienia zza łuku dokładał Zaccharie Risacher. Rozpędzony Doncić nie miał jednak zamiaru odpuszczać, a jego 24 „oczka” do przerwy miały znaczący wpływ na prowadzenie ekipy Aleksandera Sekulicia do przerwy (47:54).
- Trójkolorowi obudzili się w porę i nie pozwolili rywalom odskoczyć na dobre. Mecz zaczął nam się od nowa, a wynik oscylował w okolicach remisu aż do końcowym fragmentów rywalizacji. Kluczowy okazał się ostatecznie lepszy moment Francuzów na trzy minuty przed ostatnią syreną.
- Elie Okobo skutecznie wykończył akcję 2+1, chwilę później zza łuku trafił Guerschon Yabusele, po czym znów punktował Okobo. W ten sposób Francuzi odskoczyli na osiem punktów (83:91). Edo Muric odpowiedział za trzy, ale rywale trzymali rękę na pulsie i nie pozwolili Słowenii już się zbliżyć.
- Słowenia przegrała tym samym już drugi mecz, ale wiele do zarzucenia sobie nie powinien mieć Doncić, autor zawrotnych 39 punktów, ośmiu zbiórek oraz dziewięciu asyst. Po drugiej stronie błyszczał jednak Sylvian Francisco, zdobywca 32 oczek, siedmiu zbiórek i pięciu asyst.
ŁOTWA – SERBIA 80:84
- Łotwa rozpoczęła to spotkanie od kiepskiej skuteczności, podczas gdy po drugiej stronie parkietu nie do zatrzymania był Nikola Jokić. W pierwszej kwarcie środkowy Denver Nuggets trafił 6 z 9 rzutów, do czego dołożył jeszcze trzy ofensywne zbiórki (18:22).
- Ekipa z północno-wschodniej części Europy odnalazła swój rytm zza łuku, z którego do przerwy trafiali dwa razy częściej niż z gry (8 trafień vs 4) i to głównie pozwalało im nieustannie utrzymywać się w zasięgu faworyzowanego rywala. Cały czas szalał jednak Jokić, a dzięki wsparciu przede wszystkim Filipa Petruseva i Aleksa Avramovicia to Serbowie schodzili na przerwę na prowadzeniu (38:42).
- Po powrocie na parkiet Serbia zdołała odskoczyć na różnicę kilku posiadań, a po trójce Marko Guduricia prowadzili już nawet 11 oczkami. Odpowiedzieć próbowali Kristaps Porzingis i Arturs Kurucs, a kiedy w czwartej kwarcie swoje dorzucił jeszcze Davis Bertans, Łotwa znów zbliżyła się z wynikiem (63:70). Po kolejnym fragmencie dominacji Serbii historia znów zatoczyła koło i czekała nas interesująca końcówka.
- Na minutę przed ostatnią syreną strata Łotwy wynosiła już tylko dwa punkty. Dwa osobiste wykorzystał jednak Jokicia, a chwilę później po niewykorzystanym rzucie swojego partnera blokiem popisał się Porzingis. Łotwa nie była już jednak w stanie wyegzekwować żadnego ze swoich ataków.
- Nikola Jokić zaliczył kapitalne zawody, które zakończył z dorobkiem 39 punktów, 10 zbiórek, czterech asyst oraz trzech przechwytów. Po drugiej stronie solidnie wyglądali Davis Bertans (16 punktów, 10 zbiórek) oraz Kristaps Porzingis (14 oczek, 6 zbiórek, 3 bloki).
CYPR – GRECJA 69:96
- Pełniący rolę gospodarza grupy Cypr nie był faworytem starcia przeciwko Grecji, jednak chwilę przed rozpoczęciem meczu pojawiła się informacja, że Giannis Antetokounmpo nie wystąpi w dzisiejszym spotkaniu, ze względu na odpoczynek przed jutrzejszym pojedynkiem z Gruzją.
- Ta wiadomość zapewne tchnęła nadzieję w serca fanów i zawodników z Cypru, co było widać szczególnie na początku meczu, kiedy zawodnicy gospodarzy podjęli walkę. Grecy objęli prowadzenie przy stanie 10:8 w połowie pierwszej odsłony i nie oddali go już do końca, konsekwentnie powiększając przewagę, która w szczytowym momencie sięgnęła 29 punktów.
- Grecję do zwycięstwa poprowadził Tyler Dorsey, zdobywca 18 punktów, tyle samo “oczek” uzbierał Konstantinos Mitoglou. Na boisku pojawili się obaj bracia Giannisa: Kostas i Thanasis Antetokounmpo, ale zdołali rzucić rywalom tylko po dwa punkty. W szeregach Cypru dobrze spisał się Darrall Willis Jr. (15 punktów 5/9 zza łuku) oraz Konstantinos Simitzis, autor 16 “oczek”.
Autor: Antoni Wyrwiński
CZARNOGÓRA – FINLANDIA 65:85
- Faworytem tego spotkania bez wątpienia byli Finowie, którzy prowadzeni przez Lauriego Markkanena prezentują się znakomicie. Z kolei Czarnogóra rozpoczęła fazę grupową od dwóch porażek i dzisiejszy mecz mógł okazać się dla niej kluczowy.
- Od samego początku mecz był intensywny, a gra przypominała wymianę ciosów, której efektem był remis po otwierającej kwarcie (23:23). Co prawda drugą odsłonę lepiej rozpoczęli zawodnicy z Czarnogóry, jednak zespół z Półwyspu Skandynawskiego odrobił straty i objął prowadzenie, które do przerwy sięgnęło 10 punktów (47:37).
- Druga połowa była dalszą częścią popisu Finów, którzy konsekwentnie prezentowali wyższy poziom koszykówki. Kluczowe dla porażki Czarnogóry mogły okazać się straty, których zawodnicy z Bałkanów popełnili aż 20. Zgodnie z oczekiwaniami najlepszym graczem na parkiecie był Lauri Markkanen, który zakończył mecz z double-double (26 punktów i 13 zbiórek). Gwiazdorowi tempa nie dotrzymał Nikola Vucevic, który uzbierał tylko siedem oczek na skuteczności 2/10 z gry.
Autor: Antoni Wyrwiński
TURCJA – PORTUGALIA 95:54
- Turcy kontrolowali przebieg tego spotkania od początku do końca i nie pozostawili żadnych wątpliwości, że to oni są lepszym zespołem. W zespole Portugalii tylko dwóch graczy zdołało zakończyć mecz z dwucyfrowym dorobkiem punktowym, ale nie pozwoliło im to na nawiązanie walki. Neemias Queta odnotował 15 oczek i siedem zbiórek, z kolei Travante Williams zapisał na swoim koncie 14 punktów.
- Po raz kolejny świetny występ zaliczył Alperen Sengun, autor 20 punktów, siedmiu zbiórek i pięciu asyst (9/13 z gry). Dobrze wypadł też znany z występów na parkietach NBA Furkan Korkmaz (14 punktów, 4 asysty). Turcja — podobnie jak Serbia — plasuje się na szczycie grupy A z bilansem 3-0.
HISZPANIA – BOŚNIA I HERCEGOWINA 88:67
- Po porażce z Gruzją reprezentacja Hiszpanii nie mogła pozwolić sobie na kolejną wpadkę, a już na pewno nie z zespołem z piątego koszyka. Ekipa z Półwyspu Iberyjskiego mogła tym razem liczyć na solidną grę Santiego Aldamy (19 punktów, 5 zbiórek), Willy’ego Hernandeza (16 punktów, 5 asyst) oraz Dario Brizueli (15 punktów, 5 asyst) i bez większych przeszkód ograła Bośnię i Hercegowinę.
POLSKA – IZRAEL 66:64
- To był niesamowity wieczór w katowickim Spodku. Reprezentacja Polski zaliczyła fantastyczną pierwszą połowię, ale po powrocie na parkiet na trzecią kwartę ich gra całkowicie się posypała. Izrael z Denim Avdiją (23 punkty, 9 zbiórek, 5 asyst, 2 przechwyty, 2 bloki) przejął inicjatywę, zniwelował straty i dopiął swego, obejmując prowadzenie.
- Polacy stanęli jednak na wysokości zadania, a momentem kulminacyjnym była zwycięska akcja Jordana Loyda (27 punktów, 6 zbiórek, 4 asysty) w końcówce, kiedy to zawodnik AS Monaco dobił swój własny rzut i w ten sposób dał nam prowadzenie. Do zwycięstwa potrzebne było skuteczne wybronienie ostatniego ataku rywala, co ostatecznie się udało. Pełna relacja dostępna jest w poniższym artykule.
Gdzie oglądać EuroBasket 2025?
Wszystkie mecze Polaków oraz inne wybrane mecze będzie można obejrzeć na antenie TVP Sport, na stronie internetowej TVP Sport oraz w aplikacji TVP Sport. Jeśli zależy ci na oglądaniu wszystkich meczów z profesjonalnym komentarzem w języku angielskim, to FIBA udostępnia coś na wzór NBA League Pass, czyli wszystkie mecze EuroBasketu na stronie oraz w aplikacji. Koszt takiego pakietu to 17,99 EUR.
„Fibowski” League Pass znajdziecie na stronie: www.courtside1891.basketball
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!