Washington Wizards potrzebują zwycięstw jak powietrza, bo po słabym starcie do rozgrywek ambicje drużyny mocno ucierpiały. Wiele osób zdążyło zwątpić w ich ewentualny awans do fazy rozgrywek posezonowych, ale Scott Brooks i jego świta kontynuują pracę i poprzedniej nocy pokonali na wyjeździe Brooklyn Nets w bardzo interesującej rywaliacji.

WASHINGTON WIZARDS – BROOKLYN NETS 118:113


STATYSTYKI

Po bardzo dobrej pierwszej połowie, którą Brooklyn Nets wygrali różnicą 15 punktów i do szatni schodzili z bezpiecznym prowadzeniem, w trzeciej kwarcie rywalizacji gospodarze nie byli już w stanie odpowiedzieć na intensywność gry Washington Wizards i przegrali tę odsłonę 32:15 tracąc wszystko, co wypracowali. Goście ze stolicy na dobre przejęli inicjatywę i opuszczają Nowy Jork ze zwycięstwem. To siódma wygrana podopiecznych Scotta Brooksa w tym sezonie. Nets z kolei przegrali po raz siódmy w Barclays Center.

Najlepszym zawodnikiem meczu był John Wall notując 11 ze swoich 25 punktów w czwartej kwarcie spotkania. Rozgrywający trafił 10/19 z gry i do swojego dorobku dołożył aż 13 asyst oraz 3 przechwyty. W drugiej połowie starcia dostarczył swojej ekipie energię, której ta potrzebowała po atakowanej stronie. – Po prostu starałem się być agresywny. W trzeciej kwarcie spudłowałem kilka rzutów i nie byłem z tego faktu zadowolony. Obrona dawała mi jednak rzuty i wykorzystywałem swoje szanse – mówił po meczu lider Wiz.

Wizards zdobyli pierwszych 13 punktów trzeciej kwarty, redukując stratę do 2 punktów zaraz na początku. Nets popełnili w tej części gry aż 10 strat i to powtarzający się dla nich problem. Przed finałową kwartą goście z DC prowadzili już dwoma oczkami. Scott Brooks twierdzi, że kluczem do obrócenia meczu na korzyść jego drużyna była aktywna defensywa, która rozbiła założenia taktyczne przeciwnika. Pięć punktów z rzędu Walla pod koniec czwartej kwarty powiększyło prowadzenie gości do 6 oczek (112:106). Tego już Wiz nie oddali.

Cała pierwsza piątka gości rozegrała dobre spotkanie. Marcin Gortat skończył z 10 oczkami (5/9 FG), 12 zbiórkami, 2 asystami i 2 blokami. To dwunaste double-double w sezonie środkowego. Po 18 oczek dołożyli od siebie Otto Porter Jr i Bradley Beal, kolejnych 16 Markieff Morris. – Wszystko sprowadziło sie do chęci. Po słabej pierwszej połowie w obronie, w drugiej udało nam się całkowicie odmienić naszą grę – komentował Bradley Beal.

Dla gospodarzy 25 oczek (8/15 FG, 2/4 3PT), 6 zbiórek, 5 asyst i 3 bloki zanotował środkowy Brook Lopez. Kolejnych 21 punktów (8/12 FG, 2/4 3PT), 6 zbiórek i 4 asysty zapewnił od siebie dobrze w ostatnim czasie wyglądający Sean Kilpatrick. Z dorobkiem 18 punktów (5/14 FG, 2/7 3PT) spotkanie skończył Bojan Bogdanović. Nets spróbują się podnieść goscząc w kolejnym meczu Denver Nuggets. Natomiast Wizards wracają do Verizon Center, gdzie czeka ich kolejne już w tym sezonie starcie z Orlando Magic.

[ot-video][/ot-video]

fot. Keith Allison, Creative Commons


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o