Zwycięstwo z Polfarmexem Kutno dla kibiców z Włocławka było ważne, jednak dodatkowego smaku środowego wieczoru nadawał wyrównany rekord 14 zwycięstw z rzędu Anwilu we Własnej hali. Jednym z ojców tego sukcesu był Robert Tomaszek, który krótko po spotkaniu znalazł chwilę na rozmowę.


Robert Tomaszek był zdecydowanie wyróżniającą się postacią na parkiecie w derbowym starciu Anwilu z Kutnem i został wybrany MVP spotkania. Mimo że zagrał niecałe 20min, zgromadzonym prawie trzem tysiącom kibiców w Hali Mistrzów wiele jego akcji mogło zapaść w pamięć. Koszykarz grał z dużą energią i walczył po każdej stronie parkietu. Zdobył 10pkt trafiając wszystkie pięć rzutów z gry. Dołożył do tego osiem zbiórek, z czego aż pięć na atakowanej tablicy. Do swoich statystyk dołożył również 4 asysty, a w rankingu evaluation zgromadził aż 21 oczek, tylko dwa mniej niż grający w drużynie przeciwnej Michał Gabiński (zapraszamy do przeczytania pomeczowego wywiadu).

 

Marcin Rutkowski: Włocławski kibic do Waszych spotkań podchodzi ostatnio z dużą dozą niepewności. Wygrywacie z Mistrzem Polski, by po chwili przegrać z drużyną z dołu tabeli.

Robert Tomaszek: Jeśli zespół jest na topie albo w czołówce to wiadomo, każda drużyna się bardziej… jak to powiedzieć… nastawia. I ma po prostu więcej siły i energii. Chce wygrać, tak to już jest. Tak jak Trefl Sopot. Grali super mecz, my nie graliśmy naszej najlepszej koszykówki i w końcówce się nie udało. Parę głupich błędów i przegraliśmy.

Tamten mecz przegraliście, ale kibice chociaż po części mogli być zadowoleni z atmosfery jaką pomogli stworzyć. Do Sopotu przyjechała bardzo liczna grupa z Włocławka.

Kibice we Włocławku zarówno w tym roku i to co pamiętam z historii przyjazdów tutaj, zawsze są super! W tym roku pokazują po prostu klasę. Czy to na wyjazdach, czy w domu… o domu to już nawet nie będę rozmawiał. Na samych wyjazdach to nieraz naprawdę szał dają i to dla nas duża motywacja, by dać z siebie wszystko. Na każdym meczu walczymy. Jak wyjdzie to wyjdzie, jak nie – to niestety.

Ale póki co, zazwyczaj wychodzi. Szczególnie we Włocławku. Wyrównaliście klubowy rekord czternastu zwycięstw z rzędu na własnym parkiecie. Będzie 16 na koniec rundy zasadniczej?

Na pewno nie przyjdziemy na jakiś mecz, obojętnie z kim będziemy grali, żeby przegrać. Będziemy walczyć do końca i jak zrobimy swoją pracę, to będziemy mieli dobre szansę, aby wygrać mecz. Tak od razu nie można zakładać. Tak jak mecz z Siarką. Każdy myślał, że wygramy, a to nie jest tak łatwo. W każdym meczu jest inny przeciwnik i każdy chce wygrać.

Nim zagracie ostatnie dwa spotkania u siebie, czeka Was wyjazd do Torunia. Walczycie z nimi i Rosą o drugie miejsce w tabeli.

Każdy mecz jest ważny. Obojętnie z kim gramy. Każde spotkanie trzeba wygrać, nie ma ważniejszych czy mniej ważnych.

z Włocławka, Marcin Rutkowski

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o