Koniec rundy zasadniczej to świetny moment na podsumowania. Redakcja PROBASKET przyznała swoje nagrody w kilku kategoriach. Czy zaskoczyliśmy? Może macie swoich faworytów? Komentarze są do Waszej dyspozycji!

MVP


Piotr Jankowski: Danny Gibson. Polski Cukier Toruń jest jedną z rewelacji tego sezonu. Nie byłoby to możliwe bez takiego gracza jak Danny Gibson, który w każdym z meczów daje zespołowi bardzo dużo. Wygrał w tym sezonie wiele końcówek, niemal w pojedynkę.

Bartosz Wódecki: Danny Gibson. Nie ma wątpliwości, że bez Gibsona Polski Cukier walczyłby prawdopodobnie nie o fotel wicelidera, a tylko o awans do fazy play-off. Amerykanin był już znany w Polsce, ale tak naprawdę dopiero w Toruniu pokazał cały wachlarz swoich możliwości. Nie tylko świetnie rzuca, ale dużo widzi na boisku i z łatwością otwiera swoim kolegom drogę do zdobycia punktów. Zdecydowanie najlepszy rozgrywający ligi.

Paweł Markowski: Danny Gibson. Gibson potrafił zachować równą formę przez całą rundę zasadniczą. Poprowadził swoją drużynę do wielu zwycięstw, niejednokrotnie trafiając niewiarygodne rzuty, które decydowały o końcowym rezultacie.

[ot-video][/ot-video]

Najlepszy Polak

Piotr Jankowski: Mateusz Ponitka. Po prostu nie może być innej odpowiedzi. Skrzydłowy reprezentacji Polski udowodnił jak świetnym jest zawodnikiem. Przespał co prawda kilka spotkań (bo po co miał się wysilać), ale w Play Offach pokaże ile warte jest jego nazwisko.

Bartosz Wódecki: Mateusz Ponitka. Nie ma zaskoczenia i to mimo wielu odpuszczonych przez reprezentanta Polski meczów. Kiedy trzeba Ponitka robi, co chce. Nawet, jeżeli nie zawsze szło w ataku, to dzięki swojej nieustępliwości dawał drużynie dużo w obronie. Nie ma w Polsce, a pewnie i w dużej części Europy trenera, który nie chciałby mieć Ponitki w zespole.

Paweł Markowski: Mateusz Ponitka. Wybór raczej oczywisty, jeden z czołowych graczy najlepszej drużyny po rundzie zasadniczej. Zawodnik kompletny, imponujący zarówno swoją grą w defensywie, jak i ofensywie.

[ot-video][/ot-video]

Najlepszy obcokrajowiec

Piotr Jankowski: Danny Gibson. Innym z kandydatów mógłby być na przykład David Jelinek, ale końcówka sezonu w jego wykonaniu pozostawiała wiele do życzenia. Gibson robił w tym sezonie różnicę.

Bartosz Wódecki: David Jelinek. Powinien być w tym miejscu Gibson, ale wybierając Jelinka rozszerzam grono nagrodzonych, a Czech bez wątpienia zasługuje na uznanie. Jelinek miał być w Anwilu tym drugim po Chamberlainie Oguchim, ale od pierwszego meczu stał się tym pierwszym. Niekwestionowana gwiazda ligi i to tylko w dobrym świetle. Czech wie ile znaczy dla Anwilu i nie boi się wziąć piłki w decydujących momentach. W ostatnich meczach sezonu zasadniczego nieco spuścił z tonu, ale można być pewnym, że w play-offach jeszcze pokaże na co go stać.

Paweł Markowski: David Jelinek. Pod względem umiejętności prawdopodobnie najlepszy zawodnik Tauron Basket Ligi. Potrafi kreować akcje z niesamowitą swobodą i w pojedynkę wygrywać mecze swojej drużynie. Jedynym mankamentem Czecha jest fakt, że nie potrafił przez całą rundę zasadnicza utrzymać równej, wysokiej formy.

[ot-video][/ot-video]

Najlepszy trener

Piotr Jankowski: Wojciech Kamiński. Asystent selekcjonera reprezentacji Polski, Mike’a Taylora zrobił w tym sezonie rzecz niemalże niemożliwą. Mając tak krótką ławkę sięgnął po Puchar Polski, a jego Rosa zajęła drugie miejsce w sezonie zasadniczym. Ktoś może powiedzieć, że na tytuł zasługuje Saso Filipovski, jednak gdy popatrzymy na zawodników, którymi dysponują ci trenerzy, to odpowiedź nasuwa się sama.

Bartosz Wódecki: Wojciech Kamiński. Wielkie ukłony dla trenera, który z drużyny z bardzo krótką ławką potrafił zrobić zespół, wygrywający ze Stelmetem BC. Uznanie dla trenera Kamińskiego tym większe, że Rosa łączyła w tym sezonie grę w Tauron Basket Lidze z FIBA Europe Cup. Wysiłek dla zawodników ogromny, przez co styl nie zawsze porywający, ale skuteczny. W play-off będzie ciężko, ale radomianie już nie raz wychodzili z pozoru beznadziejnych sytuacji.

Paweł Markowski: Wojciech Kamiński. Trener Kamiński wykonał w tym sezonie tytaniczną pracę, która pozwoliła jego drużynie zająć drugą lokatę po rundzie zasadniczej. Nie można zapominać także o zdobytym Pucharze Polski.

[ot-video][/ot-video]

Najlepszy obrońca

Piotr Jankowski: Kevin Johnson. Kontuzjowany dziś koszykarz robił pod koszem różnicę, stanowił o sile defensywy Polfarmexu Kutno. Kłopoty tego zespołu zaczęły się właśnie po kontuzji tego gracza, co tylko pokazuje, jak dobrym jest defensorem.

Bartosz Wódecki: Kevin Johnson. Nie było i nie ma w tym sezonie w Tauron Basket Lidze zawodnika, który z taką łatwością blokowałby rzuty rywali. Skrzydłowy Polfarmexu Kutno łatał ogromną liczbę dziur w obronie zespołu, niejednokrotnie kwalifikując się do TOP10 kolejki. O tym, jak ważnym był elementem układanki Jarosława Krysiewicza świadczą mecze już po kontuzji Amerykanina – Polfarmex męczy się niemiłosiernie i drużynie wyraźnie brakuje energii Johnsona.

Paweł Markowski: Michał Sokołowski. Zdecydowanie specjalista od obrony. Nieustępliwość i siła Michała sprawiła, że żaden rywal nie miał z nim łatwej przeprawy. Swoim zaangażowaniem w pełni zapracował na miano najlepszego obrońcy.

[ot-video][/ot-video]

Największe zaskoczenie

Piotr Jankowski: King Wilki Morskie Szczecin. Jako wielki fan trenera Łukomskiego nie mogłem wskazać nikogo innego. Młody trener zbudował zespół wedle swojego uznania, awansował z nim do Play Off. Jestem pewien, że jeszcze trochę namieszają. Kto wie, może i Anwil wyeliminują?

Bartosz Wódecki: Polski Cukier Touń. W ubiegłym sezonie torunianie byli o włos od awansu do fazy play-off. W tegorocznych rozgrywkach było już dużo lepiej. I to na tyle lepiej, że Polski Cukier do ostatnich sekund miał szansę na zajęcie drugiego miejsca po sezonie zasadniczym. Przed rozpoczęciem rozgrywek nie było eksperta, który mógłby wskazać torunian aż tak wysoko. Czwarte miejsce również jest sukcesem i daje realną szansą na znalezienie się przynajmniej w półfinale Tauron Basket Ligi.

Paweł Markowski: Bartosz Diduszko. Zawodnik, który pokazał w tym sezonie zdecydowanie lepszą grę aniżeli można było od niego oczekiwać. Waleczny i zadziorny, żadna piłka nie była dla niego stracona, czym zyskał sobie sympatię kibiców. Grając na pozycji niskiego skrzydłowego był najlepszym zbierającym drużyny Anwilu.

[ot-video][/ot-video]

Największe rozczarowanie

Piotr Jankowski: Śląsk Wrocław. Pisząc zapowiedź minionego sezonu wskazywałem wrocławian jako jednych z kandydatów do gry w Play Offach. Niestety, znowu okazało się, że amerykańscy gracze przylecieli tylko po pieniądze, a jedyny zawodnik z USA, który przyjął się w zespole (Jarvis Williams) szybko odleciał ze stolicy dolnego śląska.

Bartosz Wódecki: Śląsk Wrocław. Miał być #wielkiśląsk, a wyszła #wielkakompromitacja. Sam pomysł zatrudnienia pięciu Amerykanów brzmiał źle, a na dodatek ktoś we Wrocławiu stwierdził, że warto go zrealizować. Efektem było zwolnienie czterech zawód-ników po kilku tygodniach. Trafionym transferem był tylko Jarvis Williams, o którym możemy jeszcze usłyszeć w przyszłości. Przez wiele lat to od Śląska uczono się zarządzania klubem – tak jest i teraz. Szkoda, że sprowadza się to do nauki na ogromnych błędach.

Paweł Markowski: A.J. Walton. Właściwie największe rozczarowanie tyczy się całego AZSu Koszalin, ale jednak postacią, która najbardziej zawiodła wydaje się właśnie Walton. Znany ze znakomitej gry w Asseco Amerykanin miał być jednym z liderów AZSu i poprowadzić drużynę do sukcesów. Ostatecznie jednak ani Walton, ani cały AZS nie wspięli się na wyżyny możliwości.

Największy postęp

Piotr Jankowski: Filip Matczak. Strasznie ciężko jest mi wybrać tylko jednego gracza, bowiem na ten tytuł zasłużył niemalże cały zespół Asseco z Przemkiem Żołnierewiczem na czele. Wybrałem jednak Filipa Matczaka, który w przyszłym sezonie będzie jednym z kandydatów do nagrody MVP Ligi.

Bartosz Wódecki: Przemysław Żołnierewicz. Rzucający Asseco w końcu rozegrał sezon bez większych problemów ze zdrowiem, a do tego prezentował się w nim znakomicie. Żołnierewicz potrafi nie tylko rzucić z dystansu, ale widowiskowo lata nad koszem, a i w obronie jest w stanie dołożyć coś ekstra. Całe koszykarskie środowisko powinno na niego chuchać i dmuchać, aby piął się po szczeblach kariery jak najwyżej.

Paweł Markowski: Przemysław Żołnierewicz. Z miejsca stał się jedną z czołowych postaci w swojej drużynie. Zawodnik na którym trener mógł zawsze polegać, o czym świadczy liczba występów w pierwszej piątce.

[ot-video][/ot-video]

Najlepsza piątka

Piotr Jankowski: Danny Gibson – Mateusz Ponitka – David Jelinek – Kevin Johnson – Dejan Borovnjak
Bartosz Wódecki: Danny Gibson – Mateusz Ponitka – David Jelinek – Kevin Johnson – Dejan Borovnjak
Paweł Markowski: Danny Gibson – Daniel Dillon – David Jelinek – Maksym Kornijenko – Michael Fraser

[ot-video][/ot-video]

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o