Amerykanie w półfinałowym starciu okazali się lepsi od Hiszpanii i po raz trzeci z rzędu awansowali do finału Igrzysk Olimpijskich. La Roja podeszli do tego starcia bardzo ambitnie, ale ostatecznie nie byli w stanie znaleźć sposobu na faworyta nr 1 turnieju w Brazylii. 23 punkty Pau Gasola, 22 oczka Klaya Thompsona.

USA – HISZPANIA 82:76


STATYSTYKI

Sztab medyczny Hiszpanów ostatecznie dopuścił Pau Gasola do gry w meczu z reprezentacją Stanów Zjednoczonych. Weteran szybko potwierdził, że nic mu nie doskwiera. Zdobył 12 z 17 punktów La Roja w pierwszej kwarcie. Jednak to Amerykanie grali szczelniej w obronie i skuteczniej w ataku. Po trójce Klaya Thompsona było 14:7 dla drużyny broniącej złota. Parkiet z powodu dwóch przewinień musiał szybko opuścić Ricky Rubio. Zastąpił go lepiej wyglądający na turnieju w Rio Sergio Rodriguez. Mistrzowie Europy w kolejnych trzech posiadaniach zagrali trzy razy na blok do Gasola, który zrobił z tego 4 punkty (dwa w bezpośredniej walce z Cousinsem i dwa z linii rzutów wolnych).

Przewaga Amerykanów wynikała w dużej mierze z ich dominacji na atakowanej tablicy. Zbierali i dobijali piłkę nad bezradną strefą podkoszową La Roja. Pierwszą kwartę zakończyła trójka ze szczytu Kyle’a Lowry’ego. Przed rozpoczęciem drugiej odsłony USA prowadziło 26:17. Hiszpanie zdołali zanotować cztery kolejne punkty ucinając prowadzenie Amerykanów do 6 oczek. Goście z Ameryki Północnej odpowiedzieli alley-oopem Thompsona do DeAndre Jordana. Jednak drużyna z Półwyspu Iberyjskiego zaczęła mocniej bronić na obwodzie i trafiać z otwartych pozycji. W jednym z posiadań Amerykanie odpuścili Rodrigueza na lewym skrzydle i ten skarcił ich za trzy. Natomiast po rzucie z dalekiego półdystansu Victora Clavera było już 29:33.

Kevin Durant w kolejnej akcji naciskany na obwodzie musiał oddać trudną próbę z lewego skrzydła i przestrzelił. Skarżył się potem do sędziego i został ukarany faulem technicznym. Juan Carlos Navarro stając na linii rzutów wolnych zmniejszył stratę do 3 oczek (30:33). Sędziowie w tamtym momencie otworzyli cały worek z faulami technicznymi. Na minutę przed końcem pierwszej połowy Amerykanie prowadzili 42:37. W międzyczasie trzeci faul zanotował DeMarcus Cousins. Center Sacramento Kings ma z tym problemy w trakcie całego turnieju. Pierwsze dwadzieścia minut zakończyła trójka Thompsona – 45:39 dla USA.

Trzecia kwarta toczyła się cios za cios. Ostatecznie USA było w stanie powiększyć swoją przewagę po kolejnym alle-oopie do Jordana. Przed finałowa odsłoną Amerykanie prowadzili 66:57. Cały czas musieli się mieć na baczności. La Roja utrzymywała się w grze głównie dzięki Gasolowi, który walczył w strefie podkoszowej nie odpuszczając ani jednej piłki. Właśnie to Sergio Scariolo miał na myśli mówiąc, że kadra potrzebuje go jak nigdy. Trzecia kwarta była także popisem wspomnianego Jordana. Ten najpierw skończył jedną z akcji efektowną dobitką na 61:50, a następnie popełnił błąd kroków, na własnej skórze przekonując się o różnicy w przepisach NBA i FIBA.

Na niespełna 8 minut przed końcem pierwszego półfinałowego spotkania, przewaga USA urosła do 13 oczek (70:57). Ekipa ze Starego Kontynentu długo nie potrafiła zredukować swojej straty. Amerykanie mieli odpowiedź na każdy punkt przeciwnika. Na zegarze pozostawały 3 minuty i po kontrze zespół Scariolo zszedł do różnicy 9 punktów. To wszystko na co Mistrzów Europy było stać. W całym meczu trafili tylko 7 z 24 prób za trzy. Ich najlepszym graczem był Pau Gasol kończąc z dorobkiem 23 punktów i 8 zbiórek. Wśród gwiazd NBA punktował przede wszystkim Klay Thompson, który zanotował 22 oczka, 4 zbiórki i 3 asysty. 9 punktów i 16 zbiórek DeAndre Jordana.

fot. Keith Allison, Creative Commons


8
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
fortoRoberttłoknr1Michał KajzerekBarcelowicz Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Andre
Gość
Andre

W końcu DeAndre w S5 i zagrał najlepszy mecz, 16 zbiórek robi wrażenie. Cousins słabo broni, a przy strzelcach dostaje mało piłek, o jego głupich faulach nie wspominając. No cóż, Amerykańska relatywnie słaba reprezentacja, wygrywa lekko z Hiszpanią, szkoda że po złotym pokoleniu widać już lata. Navarro ledwo powłóczy nogami, nie było Marca, Rudy zagrał przeciętnie, a Gasolowi w pewnym momencie odcięło paliwo pod koszem. Szkoda, że Calderon nie grał, USA było do ogrania, ale nie na prostych nogach, jak to próbowali zrobić Hiszpanie.

Gregor
Gość
Gregor

Panie Autorze, całkiem dobrze napisany tekst. Zupełnie inaczej niż poprzednie. Co do meczu. Gasol – szacun. USA wygrała mecz i tyle. Byli lepsi. Niech mi ktoś powie, kto to jest Butler? Jak zobaczyłem jego akcje to mi kopara opadła. On na pewno gra w NBA? Niemożliwe 🙂

tłoknr1
Gość
tłoknr1

andre , heniek dla mnie 🙂

Barcelowicz
Gość
Barcelowicz

Amerykanie byli po raz KOLEJNY do ogrania w RIO ale znowu dali radę. Hiszpanom zabrakło mięcha pod koszem. Amerykanie dobijali niecelne rzuty, ponawiali akcje, wjezdzali pod kosz a Hiszpanie często się tylko przyglądali. Mecz byłby dużo bardziej zacięty, gdyby w La Roja zagrał choć jeden gość z duetu Ibaka/młodszy Gasol. Amerykanie byli po raz KOLEJNY do ogrania w RIO ale znowu dali radę.

tłoknr1
Gość
tłoknr1

duńczyce byli dziś do ogrania , ale kto gra w finale , ??:) każdy mecz amerykanów zaczyna się od komentarzy nyli do ogrania , ludzie czego chcecie na tym poziomie rozgrywak przewag po 40 ptk , jasne że byli , ale wygrali nie ma co tego za każdym razem roztrząsać , pisze bez hejtu 🙂

Robert
Gość
Robert

Rzeczywiście byli do ogrania. Brakowało Marca Gasola. Moim zdaniem olimpijskie drużyny USA 1992 > 1996 > 2008 > 2012 > 2000> 2016 > 2004.
Widać regres w grze w porównaniu do dwóch poprzednich igrzysk. Ta kadra jest wyraźnie słabsza od tej z 2008 i też 2012, ale głównie przez brak L.Jamesa i K.Bryanta.

forto
Gość
forto

USA w finale. Czy styl ma znaczenie? Na pewno zespół wygląda słabo. Niby potencjał wielki, ale widać że zawodnicy nie grają ze sobą i nawet team spirit jakiś słaby. Za mecz z Hiszpanią można pochwalić tylko Jordana, Thompsona i może Irvinga. Cousins i Butler totalna porażka. Również Durant i George nie zachwycają. Takie cegły jak czasami rzucał Durant ciężko się oglądało. I ciężko uwierzyć, że to Durant. Widać, że skład nie jest najlepszy. Tylko, że Hiszpanie także nie mają optymalnego składu (Ibaka, Gasol…). Cóż, pewnie Amerykanie wygrają, ale szału nie zrobią w tym turnieju. Kto by pomyślał, że DeAndre będzie… Czytaj więcej »