Mecz Polaków z Finami był prawdziwym koszykarskim horrorem. Ostatecznie po dwóch dogrywkach to gospodarze EuroBasketu cieszyli się ze zwycięstwa. – Szkoda tego meczu, ale musimy skupić się na dwóch pozostałych – mówi Mateusz Ponitka.


Polacy prowadzili dziewięcioma punktami na półtorej minuty przed końcem podstawowego czasu gry. Finowie zdołali odrobić jednak te straty, a do ostatecznego wyłonienia zwycięzcy potrzebne były aż dwie dogrywki.

– Mieliśmy zwycięstwo na wyciągnięcie ręki. Jedna trójka, faul przy rzucie z dystansu i strata – tak zagrali Finowie, a nam nie udało się dociągnąć tej wygranej do końca. To nie jest kwestia jednego rzutu i obrony, bo prowadziliśmy dziewięcioma punktami. Za to możemy mieć do siebie wielkie pretensje – mówi Mateusz Ponitka.

Świetne spotkanie rozegrał Lauri Markkanen, który zanotował na swoim koncie aż 27 punktów i dziewięć zbiórek. To on trafiał kluczowe rzuty i był prawdziwym liderem swojej ekipy.

– To utalentowany chłopak. Trafił kilka bardzo trudnych rzutów, bronionych z ręką na twarzy. Tym meczem pokazał dlaczego jest w NBA. Szkoda tego meczu, ale musimy skupić się na dwóch pozostałych i szukać w nich swojej szansy – podkreśla Ponitka.

Wypełniona Hartwall Arena bardzo pomagała gospodarzom. Kibice pomogli w stworzeniu niesamowitego koszykarskiego spotkania. Czy to był ważny aspekt dla naszej reprezentacji?

– Nie skupiałem się na tym, co było poza parkietem. Kibice rywali przeszkadzają w tym, abyśmy się dobrze słyszeli, ale nie mają wpływu na to, co dzieje się na boisku. Na pewno jednak uskrzydlają swoich zawodników, co było widać chociażby po skuteczności Finów w pierwszych minutach – tłumaczy Mateusz Ponitka.

źródło: koszkadra.pl

Terminarz reprezentacji Polski na EuroBaskecie 2017 (transmisje w TVP Sport):

wtorek, 5 września: Polska – Francja, godz. 15.30
środa, 6 września: Grecja – Polska, godz. 16.30

Gielo: Za widowisko nie dają nagród

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o