Przez kilka następnych tygodni będzie toczyła się dyskusja na temat tego, kogo tak naprawdę Philadelphia 76ers chce wybrać z numerem jeden w nadchodzącym drafcie. Drużynie z Miasta Braterskiej Miłości dopisało szczęście w trakcie loterii. To do nich należy decyzja – Ben Simmons, Brandon Ingram, a może transfer?


Jeszcze kilka miesięcy temu nikt nie miałby wątpliwości. Ben Simmons wraz z rozpoczęciem sezonu 2015/2016, uchodził za pewniaka do nr 1. Niezwykle wszechstronny gracz, znakomity podający i zbierający, w dodatku protegowany LeBrona Jamesa. Lider Cleveland Cavaliers wiele razy wypowiadał się na temat wychowanka LSU w samych superlatywach. W trakcie sezonu przedstawił się jednak inny kandydat, równie atrakcyjny z perspektywy wyboru nr 1. Mowa o zawodniku Duke – Brandonie Ingramie.

Według ostatnich doniesień, Philadelphia 76ers skłania się mimo wszystko ku Australijczykowi – Simmonsowi. Ten nie miał okazji podbić swojej wartości przed draftem podczas turnieju NCAA, ponieważ wybrał drużynę, która nie dysponowała talentem, by walczyć z najlepszymi uczelniami w kraju. Wielu ekspertów skrytykowało wybór zawodnika. Ciągle jednak grając w LSU, Simmons kilka razy był w stanie potwierdzić swój ogromny potencjał. Między innymi gdy zdobywał 43 punkty przeciwko North Florida.

[ot-video][/ot-video]

Na każdym kroku podkreślał swoją wszechstronność i na ten moment to on ma większe szansę na jedynkę. Brandon Ingram pozostaje rzecz jasna w konwersacji. Raporty zgodnie twierdzą, że wychodząc z uczelni jest lepszym ofensywnym graczem, przypominającym młodego Kevina Duranta, głównie przez swoją budowę ciała. Zatem jeśli Szóstki postawią na Simmonsa, czy Los Angeles Lakers wybiorą z dwójką Ingrama? Generalny menadżer Jeziorowców – Mitch Kupchak nie ukrywał, że jeszcze nie wie, co zespół zdecyduje się zrobić ze swoim drugim pickiem.

Natomiast decyzja Sixers ma być uzależniona od faktu, że Simmonsa po prostu lepiej przeskautowali i mają na jego temat znacznie więcej informacji. Ciekawostką jest to, że szkoleniowiec Szóstek – Brett Brown podczas swojej przygody trenerskiej w Australii miał okazję prowadzić ojca Simmonsa – Dave’a. Bardzo dokładnie obserwował Bena w trakcie jego jedynego sezonu z LSU. Ten wybór wydaje się dla Sixers bardziej naturalny.

Ingram dostanie swoją szansę zaprezentowania się Szóstkom w trakcie prywatnych treningów, jeżeli rzecz jasna się zgodzi. Rotacja Los Angeles Lakers wydaje się być lepiej skrojona pod umiejętności Brandona. Zawodnik nie ma tak dużej potrzeby kozłowania jak Simmons, co oznacza, że nie będzie odbierał obowiązków na piłce D’Angelo Russellowi. Ciągle jednak nie wiemy, co LAL chcą zrobić. Jakiś czas temu mówiło się o próbie agresywnego handlowania za Paula George’a. Na celowniku drużyny jest także DeMar DeRozan.

[ot-video][/ot-video]

Środowisko NBA obawia się, że talent Simmonsa rozpłynie się w nieczującej potrzeby zwyciężania Filadelfii. Nowy GM ekipy – Bryan Colangelo stara się jednak przekonać, że czasy “Trust The Process” minęły i nadszedł okres budowania konkurencyjnego składu. Ben może być dla Szóstek katalizatorem dobrych zmian. Szóstki dostrzegają w nim namiastkę Magica Johnsona. Sam Magic napisał kiedyś. – Ben jest najbardziej wszechstronnym graczem od czasów LeBrona Jamesa w szkole średniej.

Czy można dostać lepszą rekomendację swojego talentu?

NBA: Poznaliśmy pierwsze piątki debiutantów


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o