Za nami mecz, w którym jedna drużyna zlała drugą, nie pozostawiając złudzeń, kto był tego wieczoru lepszy. Niemal 40-punktowe zwycięstwo Raptors nad Sixers to deklasacja. Jednym z głownych winowajców porażki był Joel Embiid.


W piątym meczu serii Toronto Raptors pokonali na własnym terenie Philadelphia 76ers 125:89, obejmując prowadzenie w serii 3:2. Więcej o samym meczu możecie przeczytać w porannych wynikach:

Wyniki NBA: Raptors leją Sixers, Blazers przegrywają z Nuggets!

‘Muszę się bardziej postarać’

Sixers mają przede wszystkim problem z ofensywą. To już czwarty mecz w tej serii, gdy zespół z Miasta Braterskiej Miłości nie jest w stanie przekroczyć granicę 100 punktów. Dotychczas w dwóch rundach play-offów, tylko raz Szóstki wygrały, gdy nie zdobyły powyżej 100 punktów.

Jednym z motorem napędowym ataku 76ers miał być Joel Embiid. Miał on być siłą nie do zatrzymania. Wykrzyknikiem, na które Raptors miało nie mieć odpowiedzi. Póki co wygląda jednak, że Kameruńczyk zagrał jeden bardzo dobry mecz (numer 3 wygrany przez Sixers). Poza tym, center spisywał się albo przeciętnie, albo bardzo słabo. owszem narzekał on na choroby, urazy, itp., które mogły znacznie wpłynąć na jego występy. Jeśli jednak Sixers nie zdołają wygrać rywalizacji z Raptors, wina głównie spadnie na Embiida. Słusznie, czy nie.

To beznadziejne uczucie. Wiem, że muszę wykonywać lepszą pracę, jeśli mamy wygrać. Muszę dbać o te małe rzeczy. Kiedy jestem drużynie potrzebny, muszę zdobywać punkty. Ustawianie zasłon, lepsze zbieranie piłki. Ta porażka idzie na moje konto. Muszę lepiej wykonywać swoją robotę – skomentował porażkę Joel Embiid.

Ebiid zakończył swój mecz z 13 punktami (5/10 z gry, 2/6 zza łuku), 6 zbiórkami, 1 asystą i aż 8 stratami. Pomimo tego, że Ben Simmons nie potrafi rzucać i w wielu akcjach jest zupełnie nie przydatny, a Tobias Harris i J.J. Redick na kilka meczów nie dojechali, to ciągle niemal cała wina spada na środkowego.

Ponieważ mecz skończył się już po drugiej kwarcie, Embiid zszedł z boiska po raz ostatni już na 9:05 przed końcem czwartej kwarty. Fani pod batutą Drake’a, światowego ambasadora Raptors, zaczęli kopiować celebrację Joela z trzeciego meczu. Wtedy kameruński center imitował samolot. Kibice w kanadyjskiej hali pożegnali go dokładnie tym samym. Być może właśnie to było największym upokorzeniem dla utalentowanego koszykarza.

‘To ride or die with big fella’

Jimmy Butler, który jako jedyny nie zawodzi w zespole z Filadelfii, stanął w obronie swojego klubowego kolegi. – Jesteśmy spokojni. Albo osiągniemy sukces z naszym wielkoludem, albo polegniemy próbując. Wszyscy w tej szatni mają to samo podejście. Wszyscy na świecie powinni o tym wiedzieć. Fani powinni o tym wiedzieć – skomentował krytykę Embiida Jimmy Butler – Wszystko z nami w porządku. Będziemy robić to, co dotychczas: zachęcać Joela do walki pomimo kontuzji i choroby. Jesteśmy tu z nim – dodał Butler.

Cieszymy się na powrót do Filadelfii. Nikt stąd nie wyjeżdża z opuszczoną głową. Mamy dumny zespół. Mamy zespół, który zaprezentował się dzisiaj słabo. Nikt jednak stąd nie wychodzi, myśląc o czymś innym, niż powrocie do własnej hali. Chcemy znaleźć sposób na wygraną i to jest podstawa. Nasz duch walki nie ucierpiał. Nie ma użalania się nad sobą. Cieszymy się na powrót do domu i zaczynamy się przygotowywać do kolejnego spotkania – skomentował blamaż Brett Brown, szkoleniowiec Philadelphia 76ers.

Na koniec Joel Embiid dodał: – Muszę mieć ubaw z gry. To jedna z tajemnic mojej dobrej gry przez cały sezon. Chodzi o to, że muszę się uśmiechać, muszę podnosić na duchu moich kolegów z drużyny. Muszę być sobą, nie przejmować się niczym i robić to, na co mam ochotę. Ja w ten sposób właśnie dominuję nad innymi. Jeśli zobaczycie mnie uśmiechniętego, to znaczy, że wszystko idzie dobrze. Planuję się śmiać na parkiecie w kolejnym meczu.

My jedynie możemy życzyć centrowi dużo uśmiechu, bo chcielibyśmy, by ta seria skończyła się w 7 meczach. Kolejne spotkanie już w nocy z czwartku na piątek. Początek meczu o 02:00.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
icenumerocinq Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
icenumerocinq
Użytkownik
icenumerocinq

Zawiódł to delikatne określenie. Gościu wyglądał w tym i poprzednim meczu jakby już grał w Kosmicznym Meczu 2 i był po scenach, w których kosmici odbierają mu talent. 3 (słownie TRZY) razy podawał w poprzek boiska do nikogo, a konkretnie do kibiców siedzących w czwartym rzędzie. Do tego jego mowa ciała wskazywałaby, że nie do końca wie gdzie jest. Do tego oczywiście Ben “Shooter” Simmons z 7 punktami i większą ilością błędów niż asyst. Przypominam tylko, że gość gra na pozycji rozgrywającego. Trust the process.