Jeden z liderów Memphis Grizzlies przechodzi trudny początek sezonu. W siedmiu dotychczasowych meczach zespołu, Mike Conley trafiał na średniej skuteczności 36,8 FG% i 26,1 3PT%. To znacznie poniżej liczb, do jakich przyzwyczaił nas w poprzednim sezonie. Co jest nie tak z rozgrywającym? Okazuje się, że trochę jest poobijany.


Memphis Grizzlies ponownie chcą się włączyć do walki o play-offy zachodniej konferencji. Zespół rozpoczął rozgrywki 2017/2018 relatywnie nieźle. W ośmiu meczach podopieczni Davida Fizdale’a zrobili bilans 5-3. Trener po jednym z ostatnich treningów swojej drużyny przyznał, że Mike Conley od jakiegoś czasu narzeka na ból lewego Achillesa. Mimo wszystko zawodnik kontynuuje grę. Sztab medyczny zalecił drużynie odsunięcie Conleya od gry w jednym z ostatnich meczów. Zawodnik dostał dzięki temu cztery dni na podleczenie stopy. Przede wszystkim jednak musi sobie poradzić z poczuciem dyskomfortu.

Kiedy tylko poczuje się lepiej, zobaczymy znacznie lepszą koszykówkę Mike’a – mówi trener Fizdale, który nie traci wiary w swojego lidera. – Teraz musi walczyć z nieustającym bólem, którego nie jest w stanie kontrolować. Czasami będzie bolało bardziej, czasami mniej. Po jakimś czasie powinien wypracować sobie normę, której będzie się trzymał i z którą będzie się czuł komfortowo. […] Nie martwię się o jego formę. Widzieliście rzuty, jakie oddaje? To są rzuty Mike’a Conleya i wkrótce zaczną wpadać – dodaje szkoleniowiec Grizzlies.

Poprzednie rozgrywki były najlepsze w karierze zawodnika. Zagrał 60 meczów i notował na swoje konto średnio 20,5 punktu trafiając 46% z gry i 41% z dystansu. To bez cienia wątpliwości gracz na poziomie All-Star. Rok temu przed rozpoczęciem sezonu Mike także narzekał na ból Achillesa. Wtedy w jakichś – sobie znany – sposób sobie z tym poradził, dlatego w Tennessee pozostają spokojni. – Muszę nadal rzucać, w końcu zacznie wpadać – mówi gracz. – Wszyscy w drużynie we mnie wierzą, ja za to jestem trochę sfrustrowany, ale na pewno będzie lepiej – dodaje.

Problemy ze stopą powodują, że przy każdym wyskoku czy zmianie kierunku Conley odczuwa dyskomfort, który zaburza jego mechanikę i jakość rzutu. – Po prostu muszę pozostać skoncentrowany. Zazwyczaj pudłuję kilka rzutów zanim się na dobre rozkręcam – dodał. Conley ma bogatą historie radzenia sobie z urazami. Jego ciało najwyraźniej mu nie pomaga, ale wychowanek Ohio State pozostaje wojownikiem. – Nie staram się nawet o tym wszystkim myśleć, po prostu skupiam się na kolejnym meczu – kontynuuje Mike. – Jest ciężko, ale moi koledzy bez wątpienia pomogą mi przetrwać ten trudny okres – skończył.

[ot-video][/ot-video]

fot. Mark Runyon | http://basketballschedule.net/

James: Nie wytrzymujemy 48 minut


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o