Koszykarze z Włocławka robili wszystko, by nie powtórzyć sytuacji z poprzedniego spotkania. Gdy w trzeciej kwarcie pojawiła się słabsza gra, pozwolili rywalom zbliżyć się tylko na 20 punktów. Ostatecznie gospodarze pokonali Czarnych Słupsk 114:80. Najskuteczniej asystującym w ekipie Rottweilerów był pierwszy rozgrywający – 6 asyst. Kamil Łączyński dodatkowo zanotował pięć punktów oraz trzy zbiórki. Zaraz po meczu znalazł chwilę na krótką rozmowę.


Marcin Rutkowski: Zagrała pierwsza z ósmą drużyną tabeli. Taki mały rewanż za play-off?

Kamil Łączyński: Wydaje mi się, że można to tak traktować, ale na dobrą sprawę każdy mecz można tak rozpatrywać – jako jakiś rewanż. Cieszę się z wyniku. Od początku do końca byliśmy lepszą drużyną i to ważne, że pewnie wygraliśmy. Wiadomo, jakie było nastawienie przed tym meczem, po ostatniej porażce. Wszyscy byli trochę załamani tym, że w Zgorzelcu tę wysoką przewagę roztrwoniliśmy. Bardzo się cieszę, że tym razem od początku do końca byliśmy wyraźnie lepsi.

Widać było, że robiliście wszystko, żeby nie powtórzyć sytuacji z tego wspomnianego meczu. Pełna dominacja mimo kryzysu w trzeciej kwarcie.

Tak, chyba 20 punktów w drugiej połowie to była najmniejsza przewaga. Cieszę się, że tak się stało, ale to jeden mecz. Tak jak porażka w Zgorzelcu jeszcze nas nie przekreśliła, tak jedno zwycięstwo nie powoduje, że jesteśmy już mistrzami.

Teraz trwa seria trzech spotkań na własnej hali. To taka możliwość lekkiego odpoczynku i stabilizacji?

Na pewno tak. Fajnie się gra przed własną publicznością i te najdłuższe wyjazdy mamy już za sobą. Cieszy fakt, że teraz mamy parę spotkań u siebie, ale wiadomo, że wtedy presja jest większa, bo trzeba wygrać i nie tracić atutu własnego parkietu.

Mecz z Czarnymi chwilami był dla kibiców. Z jednej strony latający Almeida, z drugiej rzucający się na pakiet Sobin. Jest co oglądać.

Jesteśmy taką waleczną ekipą. Nie ważne, czy będzie +25 czy -20, będziemy walczyć na parkiecie, na deskach. Wszędzie gdzie tylko się da. Żadna piłka nie będzie stracona i robimy wszystko, żeby do końca sezonu tak właśnie wyglądał Anwil Włocławek.

Za nami kilka spotkań, może można powiedzieć coś więcej? Jesteście drużyną zbilansowaną? Gdzie są braki?

Nie będę mówił, gdzie mamy braki. Natomiast chciałbym, żebyśmy byli drużyną zbilansowaną. Na tę chwilę jesteśmy zespołem mocnym i silnym na każdej pozycji. Wydaje mi się, że grozimy i rzutem za trzy i za dwa. Penetracją i grą tyłem do kosza zarówno graczy podkoszowych i obwodowych. Myślę, że na tę chwilę jest wszystko co trzeba. Oby było zdrowie!

Sporo kibiców na hali, a przed meczem ogłoszono, że kolejny rekord sprzedanych karnetów pobity (1842). Dojdzie do dwóch tysięcy? Karnety można kupować cały sezon.

Chciałbym, ale wiem, że i tak ten rekord jest ogromny i chyba to jest najwięcej sprzedanych karnetów w Polsce. Cieszę się bardzo, że kibice we Włocławku nadal w nas wierzą i zrobimy wszystko, żeby się w tym roku nie zawiedli.

 

z Hali Mistrzów, Marcin Rutkowski


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o