Reprezentacja Polski w pierwszym meczu sparingowym rozegranym w Wałbrzychu pokonała Holandię 84:79. Spotkanie z 14 punktami skończył Adam Waczyński, 11 punktów, 7 zbiórek dołożył Tomasz Gielo.

POLSKA – HOLANDIA 84:79 (statystyki)


Holendrzy podczas zeszłorocznego EuroBasketu byli w stanie poważnie nastraszyć kilku mocniejszych rywali, dlatego ich przyjazd do Wałbrzycha wiązał się dla reprezentacji Polski z konkretnym wyzwaniem. W pierwszym meczu, zamkniętym dla widzów goście postawili na agresywną obronę obwodu tudzież obronę strefową. Polacy mieli spory problem ze znalezieniem sposobu na rozbicie tej drugi, m.in. dlatego przegrali drugą kwartę 21:13 i do szatni schodzili z 6-punktową stratą.

Mike Taylor postawił w pierwszej piątce na Łukasza Koszarka, Mateusza Ponitkę, Adama Waczyńskiego, Macieja Lampe i Olka Czyża. Pierwsze zaskoczenie – A.J. Slaughter może spędzić lato z kadrą jako pierwszy rezerwowy. Niewykluczone, że sytuacja ulegnie zmianie po kolejnych sparingach reprezentacji. W pierwszej połowie z bardzo dobrej strony pokazał się Tomasz Gielo notując 6 punktów, 3 asysty i 3 zbiórki. Tomek najwyraźniej w gronie swoich reprezentacyjnych kolegów czuje się znacznie pewniej niż podczas ligi letniej.

W niektórych ustawieniach brakuje nam wzrostu, co odbije się na pilnowaniu własnej tablicy (9:5 w ofensywnych zbiórkach dla Holandii). Dwumecz z Holendrami to dla trenera Taylora przede wszystkim szansa na rozeznanie się w poszczególnych ustawieniach – co dają w obronie, na co je stać w ataku. Na razie skład jest na tyle szeroki, że możemy grać szybciej na obwodzie lub wyżej w środku. Jednym z głównych założeń jest utrzymywanie piłki w ciągłym ruchu – podanie, chwyt, kozioł, wjazd pod kosz lub rozrzucenie. W ataku gra ma być dynamiczna.

Koszykarską regułą jest to, że zgranie drużyny w obronie wymaga znacznie więcej czasu. Kluczem jest komunikacja i w tym elemencie Polacy powinni być lepsi z meczu na mecz. W międzyczasie gospodarze wracali do gry. Po dwóch trójkach z rzędu i dobrej pracy bez piłki Adama Waczyńskiego, na tablicy wyników był remis 49:49. W kolejnych akcjach dużo gry organizowano na Maćka Lampe, który próbował kończyć z półdystansu lub spod obręczy. Po jednym pudle Maćka, Ponitka złapał piłkę na obręczy i dobił w swoim stylu.

Mimo to czwartą kwartę rozpoczynaliśmy z 4-punktową stratą. Trener Taylor postawił na rezerwowe ustawienie, napędzane szybką grą w kontrze A.J. Slaughtera. Zadania naszego czarnoskórego mogą w dużej mierze dotyczyć organizowania up-tempo. Niewykluczone, że do takiej gry Polacy także dostosują odpowiednie ustawienie, by Slaughter miał opcje z lewej i prawej strony. Tomek Gielo i Michał Sokołowski wydają się dobrze tu pasować.

Napędzanie gry po zbiórkach i przerwanych akcjach Holendrów pozwoliło nam zdominować grę w samej końcówce. Na 3:45 przed końcem Polska prowadziła 75:69. Sokołowski najpierw skończył wsadem w kontrze, a w kolejnym posiadaniu dołożył trójkę z prawego rogu. Gospodarze nie oddali prowadzenia do samego końca – rywalowi pozwalając na niewiele, a samemu mocno rozpędzając się w ataku. Jutro o 17:00 drugi mecz z Holandią na Polsat Sport HD i Polsat Sport News.

[ot-video][/ot-video]

[ot-video][/ot-video]

[ot-video][/ot-video]

[ot-video][/ot-video]


Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o