Jrue Holiday nie był w stanie przynieść pomocy New Orleans Pelicans w 9 pierwszych meczach sezonu. Towarzyszył swoje żonie Lauren podczas operacji wycięcia guza z mózgu, co nastąpiło niedługo po narodzinach ich córki. Wsparcie dla zawodnika i jego rodziny płynęło z wielu stron, w tym także od tych największych.  


Przed wczorajszym meczem New Orleans Pelicans z Cleveland Cavaliers kilka słów odnośnie Jrue Holidaya powiedział stacji ESPN nie kto inny, jak LeBron James. – Kiedy o tym usłyszeliśmy ja, moja żona, rodzina, byliśmy w Los Angeles podczas przerwy między sezonami; automatycznie zaczęliśmy się za nią [Lauren] modlić. To jest braterstwo, nie ważne, czy jesteście w jednej drużynie czy nie, to jest braterstwo. Nasza liga jest braterstwem. Za każdym razem, gdy czyjaś rodzina przechodzi przez sytuację taką jak ta, masz nadzieję, że Bóg ma tego zawodnika w swojej opiece. Dlatego nie mogłem się doczekać zobaczenia go [Jrue] dzisiaj na parkiecie.

Zawodnik Pels ucieszył się, że dostał wsparcie od takiej postaci: – Świadomość, że liga i ktoś takiego kalibru, z takim wpływem na grę, udziela wsparcia mojej rodzinie jest wspaniałe. Jrue docenił zresztą nie tylko LeBrona: – Otrzymywałem wsparcie chyba podczas każdego meczu – czy to od sędziów, czy od innych graczy, dostawałem je przy okazji każdego spotkania. Trzeba przyznać, że w NBA naprawdę można poczuć braterstwo.

Sytuacja zawodnika i jego rodziny przed sezonem i w trakcie jego początku nie wyglądała najlepiej, jednak na szczęście wszystko jest już na dobrych torach, a rozgrywający wrócił do regularnego wybiegania na parkiet w każdym spotkaniu.

Na podstawie slamonline.com



5
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
TkkCikos Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
tkk
Gość
tkk

Liga nie powinna być braterstwem tylko współzawodnictwem i rywalizacją. Mam nadzieje, że odnosi się to tylko i wyłącznie do wsparcia Jrue i jego żony w ekstremalnie trudnym momencie życia. Pomijając aspekt zdrowia i życia to nie chciałbym oglądać braterstwa tylko walkę i rywalizacje na parkiecie 🙂 niech się bratają po karierach

p.s. Historia Jrue i jego żony jest nie do ogarnięcia, mam nadzieje że już po sprawie i wszystko będzie ok

Cikos
Gość
Cikos

Rozumiem co masz na mysli i zgadzam sie z Toba.Przeciez logiczne i normalne jest wspieranie kogos w tak trudnej sytuacji i wiadomo,ze tak jest,ale na parkiecie ma byc bitwa!!!
Niestety,roznego rodzaju powiazania pozaboiskowe coraz mocniej wplywaja na gre i nie podoba mi sie to!!!

tkk
Gość
tkk

Cikos, sam gdzieś ostatnio to samo napisałeś i ja się z tym zgadzam w 100%. Powiedziałby, że nie może się doczekać aż skopie mu dupsko i byłby fun, a tak to powinni się wszyscy poprzytulać. Nie ma już świętych wojen w baskecie. Są przyjacielskie starcia. Niech jeszcze zdejmą spodenki i zostaną w getrach.
p.s. to też jest wina ligi, zaczęło się od zmiany nazwy bullets…

Cikos
Gość
Cikos

A juz szlag mnie trafia jak kryje sie dwoch “braci” i ani jeden,ani drugi nie przykladaja sie do obrony i pozwalaja sobie nawzajem rzucic troche pkt.bez wysilku.

Tkk
Gość
Tkk

W westbrooku nadzieja, on chce zniszczyć każdego przeciwnika za każdym razem. Dlatego stałem się jego wielkim fanem. Nie ma kumpli