Eurobasket 2017: W niedzielę Serbowie zagrają o złoto!

Eurobasket 2017: W niedzielę Serbowie zagrają o złoto!
Wrzesień 15 23:11 2017 Print This Article

A jednak! Po niezwykle emocjonującym pojedynku Serbowie wygrali z reprezentacją Rosji przy okazji rewanżując się im za porażkę podczas zmagań grupowych. Tym samym poznaliśmy finalistów tegorocznego Eurobasketu, w którym zmierzą się Słowenia oraz właśnie Serbia. Wielki finał oraz mecz o brąz w niedzielę. Transmisje w TVP Sport o 18:30 i 20:30.

Ten mecz nie był pierwszym starciem obydwóch drużyn w trakcie tego turnieju. Rosja i Serbia miały okazję spotkać się już podczas zmagań grupy D, które zakończyło się jak dotąd jedyną porażką ekipy Aleksandara Djordevicia. Dla kibiców prawdziwą gratką była nie tylko możliwość rewanżu ze strony Serbów, ale przed wszystkim pojedynek pomiędzy fenomenalnymi Bogdanem Bogdanoviciem oraz Aleksiejem Shvedem. Po ostatnim gwizdku fani nie mogli czuć się zawiedzeni!

Początek meczu to wzajemne badanie i analizowanie przeciwnika. Rosjanie zaczęli spotkanie dosyć nieskutecznie, co poskutkowało runem 5-0 ze strony Serbów. Sborna po kilku niecelnych akcjach zaczynali łapać rytm. Rzut Aleksieja Shveda sprawił, że na tablicy wyników widniał wynik 15-16. Rosjanie mieli jednak ogromny problem z zatrzymaniem Serbów 1-1. Brakowało również pomocy, którą Bogdanović i spółka błyskawicznie zamieniali na punkty. Spore zamieszanie narobiło też pojawienie się Bojana Marjanovicia. Środkowy swoimi warunkami fizycznymi zupełnie zdominował rywali, którzy przeciwko niemu postawili prawie 20 centymetrów niższego Ivleva. Rosjanin mimo szczerych chęci nie potrafił zatrzymać serbskiego wielkoluda. Ostatnie dwie minuty pierwszej kwarty to wzajemna wymiana ciosów. 20-25 dla Serbii.

Problemy Rosjan z Marjanoviciem nie umknęły trenerowi Djordjeviciowi, który postawił na środkowego od pierwszych minut drugiej kwarty. Środkowy ponownie skupiał uwagę obrońców, a gdy Rosjanie zaczynali go podwajać z łatwością rozrzucał piłki do niepilnowanych kolegów. Rosja cały czas próbowała kąsać. Mimo problemów w obronie cyklicznie niwelowała przewagę Serbów. Ci czując ich oddech na plecach zaczynali przyspieszać. Narzucić własne tempo próbował jak to ma w zwyczaju Shved, jednak jego bezmyślne rzuty. Brakowało również pomocy ze strony rezerwowych, którzy do przerwy nie zdobyli ani jednego punktu. Tymczasem Serbowie nabierali tempa. Kolejne skuteczne interwencje na bronionej połówce oraz wybitna bezwzględność w ataku umożliwiła im oddalenia się od Rosjan na 16 punktów. Warto podkreślić, że podopieczni Sergeya Bazarevicha po 5 minutach drugiej ćwiartki mieli na koncie zaledwie jeden trafiony rzut z siedmiu prób ( 17%).

Trzecia kwarta zaczęła się od kontynuowania wojennego marszu przez Serbów. Przełom nastąpił na 4.5 minuty przed końcem ćwiartki kiedy za trzy trafił Fridzon. Jego akcja były pierwszymi punktami Rosjan zdobytymi przez gracza ławki rezerwowych. Pobudka ławkowiczów dała Sbornej niewiarygodny impuls do walki. Rzut za trzy Woroncewicza stopił przewagę Serbów do zaledwie 5 punktów. Niestety dwa proste faule zaliczył Mozgov który musiał opuścić parkiet. Zastąpił go ku uciesze Serbów Ivlev. Na boisku znowu zapanowały rządy Marjanovicia. Minutę przed końcem kwarty urazu doznał świetnie grający Jović. Zawodnik opuścił parkiet trzymając się za kolano.

Mimo 9- punktowej przewagi Serbowie musieli liczyć się z coraz lepiej grającą Rosją. Sborna zaczęła czwartą kwartę od punktów Shveda i wchodzącego z ławki Zubkova. Serbowie na początku skutecznie odpierali atak rywala, jednak w połowie kwarty linia obrony zdawała się załamywać. Wszystko za sprawą bardzo dobrze grającego Shveda i Zubkova. Panowie bez żadnych kompleksów raz po raz dziurawili siatkę rywala, aż na 4 minuty przed końcem  kwarty dzieliły ich od Serbów tylko 2 punkty. Do gry wszedł jednak nowy nabytek Sacramento Kings Bogdan Bogdanović, który nie zamierzał łatwo oddać skóry. Obrońca rzucił za trzy. Następnie na boisko wszedł Marjanović. Serbowie wyraźnie zdenerwowani przebiegiem końcówki meczu postanowili wrócić na właściwe tory. 30 sekund do końca i za trzy rzuca w swoim stylu Aleksiei Shved. Proste błędy Rosjan i rozsądna gra Serbów ostatecznie sprawiły, że to właśnie drużyna Djordjevicia zagra ze Słowenią o złoto. Drugi mecz półfinałowy pokazał też jak ważna dla Rosji jest postawa ławki rezerwowych czyt. Frizdona, Kurbanova oraz Zubkova. Dopiero kiedy ta trójka obudziła się z długo trwającego letargu Sborna zaczęła grać znakomicie. Serbowie ponownie udowodnili swoją wartość oraz pokazali, że dobra zespołowa koszykówka jest dużo lepsza od niepewnego opartego na jednym zawodniku systemie.

Walka o medale już w najbliższą niedzielę. Jako pierwsi zagrają Hiszpanie i Rosjanie, którzy będą chcieli wrócić do domu chociaż z brązem. Początek meczu o godzinie 18.30.

Finałowe starcie pomiędzy Słowenią i Serbią o godzinie 20.30. Obydwa mecze będzie można zobaczyć na TVP SPORT.


Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz