Zawodnicy przychodzą do klubów i odchodzą. Jedni zostawiają po sobie wielkie wspomnienia, a po innych pamięć szybko zanika. Jedni traktują karierę jako sprawę czysto biznesową i nie “bawią” się w lojalność wobec jednego zespołu. Inni honor wobec klubu stawiają wyżej niż zarobki i skupiają się na wypracowaniu własnej marki, legendy. 


Kobe Bryant głęboko wrył się w historię Los Angeles Lakers. Odchodząc na emeryturę zostawił po sobie olbrzymi wyłom, który ciężko będzie zapełnić.  Jeziorowcy biorąc pod uwagę osiągnięcia na parkietach uniwersyteckich wybrali z drugim numerem draftu Brandona Ingrama mając nadzieję, że z czasem będzie w stanie przejąć pałeczkę po Bryancie.

W szatni drużynowej każdy zawodnik ma swoja szafkę. Poniekąd są to miejsca, które magazynują historię po sportowcach. Przechowują ducha koszykarza lub pozwalają mu ulecieć, zależnie od dokonań dla organizacji.

Po przegranym meczu Los Angeles Lakers z Denver Nuggets 97:102 trener Luke Walton wszedł do szatni Jeziorowców, rozejrzał się po pomieszczeniu i spostrzegł coś intrygującego. Przy szafce ,którą do niedawna zajmowała największa gwiazda zespołu krzątał się nowy nabytek drużyny- Brandon Ingram. Podszedł do niego i zapytał:

-Wiesz, kto zajmował to miejsce przed tobą?

-Wiem. To, że władze klubu dały mi tę szafkę to zwykły przypadek. To jest znak z nieba. Mam olbrzymie buty do wypełnienia. Dajcie mi kilka lat.

Ingram nie grał zbyt dobrze w swoim debiucie w Staples Center, jak sam zauważył cały czas walczy z tremą. W swoim pierwszym meczu zdobył sześć punktów przy skuteczności 2/8 w ciągu 17 minut.

Wciąż poszukuje swojej drogi, dostosowując do NBA po rozegraniu jednego sezonu w Duke. Powiedział, że chce, nauczyć rytmu meczowego, kiedy i jak rzucać, jak kreować grę, a także musi poznać tajniki gry w obronie.

Luke Walton powiedział: Wciąż jest młody, może się wiele nauczyć. Jest chwilami gwałtowny, podpala się niepotrzebnie. Myślę, że jeżeli nauczy się panować nad emocjami, udoskonali swój warsztat koszykarski, to będzie w stanie osiągnąć bardzo dużo.

Podczas swojego pierwszego wywiadu Ingram zauważył: Los Angeles Lakers wchodzą w nową erę. Rozpoczynamy nową podróż.

Szkoleniowiec zespołu mówi, że jest pod wrażeniem wszechstronności zawodnika. Jednak zaznacza, że nie będzie faworyzował zawodnika i nie wstawi go od razu do pierwszego składu. Będzie bacznie przyglądał się rozwojowi młodego koszykarza. Nagrodą za wylany pot na treningach będą dodatkowe minuty w spotkaniach. Być może z czasem Brandon Ingram stanie się ikoną klubu ze słonecznej Kalifornii. Legendy Bryanta nigdy nie przyćmi. Ciężka praca pozwoli na to, że stanie się jego godnym następcą i złote czasy powrócą do Staples Center.

[ot-video][/ot-video]

 

 

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o