206 punktów zdobyły Arka Gdynia oraz Anwil Włocławek w piątym półfinałowym spotkaniu Energa Basket Ligi. Zacięta walka na boisku, głośny doping na trybunach. Po prostu koszykówka na najwyższym poziomie. Zwycięsko z tego boju wyszli podopieczni trenera Igora Milicicia, którzy zdobyli 109pkt. Wygrywając półfinały awansowali do Finału, gdzie czekał już na nich zespół z Torunia.


Ostatni mecz półfinałów był niezwykle zacięty i zaskakujący. Lepiej zaczęli go gospodarze, którzy szybko objęli prowadzenie 11-0. Jednak jeszcze przed końcem pierwszej kwarty Anwil wyrównał. W kolejnych minutach wydarzenia na boisku przebiegały pod lekkie dyktando włocławian, ale na tym poziomie nawet 10pkt przewagi nic nie znaczy. Seria 12-0 w trzeciej kwarcie w wykonaniu podopiecznych trenera Frasunkiewicza pozwoliła odzyskać prowadzenie Arce. Niestety dla ich kibiców nie na długo. Anwil zniwelował stratę i po fenomenalnym początku czwartej kwarty, gdzie trzema trójkami z rzędu (w tym akcją 3+1) popisał się Almeida, na tablicy pojawił się wynik 73:88. To było już zbyt wiele dla gospodarzy.

Zaraz po meczu rozpoczęła się feta na trybunach ponad 1500 kibiców ze stolicy Kujaw oraz zawodników, którzy prowadzeni przez Szymona Szewczyka weszli pomiędzy swoich fanów.
Rozpoczęły się również wywiady. Do rozmowy zaprosiliśmy Jarosława Zyskowskiego, który kolejny raz będzie walczył w barwach Anwilu o najważniejszy medal.

 

Marcin Rutkowski: Sezon zasadniczy, Puchar Polski, początek play-off. Razem 0-5 z Arką Gdynia. A jednak to Wy na koniec jesteście lepsi.

Jarosław Zyskowski: Pokazaliśmy charakter, determinację i to, jaki potencjał tkwi w tej drużynie. Wrócić z 0-2 i wygrać serię… no co tutaj mogę dodać więcej. Po raz kolejny, jak rok temu, wytrzymaliśmy presję. Cieszymy się, że ponownie zagramy w finale.

Zatrzymaliście Jamesa Florence’a na 0pkt. Mieliście specjalne założenie obronne na ten mecz?

Nasze założenie to było kryć go wysoko i nie dawać mu sytuacji trzypunktowych czy możliwości wymuszania fauli, które lubi robić z tego ósmego metra. Naprawdę czapki z głów dla chłopaków, którzy go kryli. Zero punktów. Super!

Ale początek nie był super, 0-11.

Co z tego! Początek nie ma znaczenia. Ważne, jak się kończy, a nie jak się zaczyna.

Na rozpoczęcie czwartej kwarty Ivan Almeida zdobył 10pkt z rzędu. To był ten moment, który przełamał mecz?

Myślę, że na pewno. Pokazał, że jest liderem tego zespołu i zagrał podobnie jak rok temu, gdzie był MVP rundy zasadniczej.

Co dało Wam wygraną w tym piątym spotkaniu?

Obrona. Wróciliśmy obroną. Ok, trafiliśmy parę trójek, ale Mistrzostwo i ogólnie w play-offach wygrywa się obroną. Między innymi przykład Florence’a, którego zatrzymaliśmy bez zdobyczy punktowej.

Patrząc na białe trybuny w Gdyni pytanie o kibiców samo się nasuwa na język.

Szósty zawodnik. Najlepsi kibice w Polsce. To chyba po prostu widać, to wszyscy wiedzą.

W Finale spotkacie się z Twardymi Piernikami z Torunia.

Czyli derby kujawsko-pomorskie. A jak będzie? Na pewno ciekawie. Będzie ogień na trybunach jak i na boisku. Na pewno nasi kibice znów wypełnią halę gości, więc będziemy się czuć, jak byśmy grali u siebie.

 

Pierwszy mecz finałowy zostanie rozegrany w czwartek w Toruniu o godzinie 17:30. Transmisja w Polsacie Sport Extra.
Gdynia, Marcin Rutkowski

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o