Czy Toronto Raptors są drużyną zdolną włączyć się do walki o mistrzostwo? Obok Cleveland Cavaliers, urósł im poważny rywal w postaci Boston Celtics. Nie możemy zapominać o głodnych rywalizacji w czołówce Washington Wizards. Masai Ujiri walczy pomimo faktu, iż Toronto nadal nie jest super atrakcyjnym rynkiem dla wolnych agentów.


Toronto Raptors

Przyszło 8, odeszło 4 zawodników

Zostali: Bruno Caboclo, DeMar DeRozan, Serge Ibaka, Kyle Lowry, Lucas Nogueira, Jakob Pöltl, Norman Powell, Pascal Siakam, Jonas Valanciunas, Fred VanVleet, Delon Wright

Przyszli: OG Anunoby (debiutant), Lorenzo Brown, K.J. McDaniels (Nets) Alfonzo McKinnie (debiutant), Kennedy Meeks (debiutant), C.J. Miles (Pacers), Malcolm Miller (debiutant), Kyle Wiltjer (Rockets)

Odeszli: DeMarre Carroll (Nets), Cory Joseph (Pacers), Patrick Patterson (Thunder), P.J. Tucker (Rockets)

Sezon 2016/2017:

51 zwycięstw i 31 porażek, 3 miejsce we wschodniej konferencji.

W półfinałach konferencji przegrali 0-4 z Cleveland Cavaliers.

Kluczowe zmiany

Nie mając wielkich możliwości w kontekście operowania na rynku, generalny menadżer Toronto Raptors – Masai Ujiri postanowił, że utrzyma trzon i zaufa wartości, jaką jest kontynuacja gry w tym samym składzie. W Kanadzie mocno liczą na to, że grupa, która gra ze sobą już od paru sezonów, w końcu zaskoczy i wejdzie szczebel wyżej, stając się poważnym zagrożeniem zarówno dla Cavs, jak i Boston Celtics. To jednak myślenie stricte życzeniowe. Sezon pokaże, czy podopiecznych Dwane’a Caseya stać na poprawę.

Mimo wszystko GM-owi drużyny udało się pozyskać nowego startera. W pierwszym meczu pre-season – weteran C.J. Miles wyszedł jako opcja numer jeden na pozycję niskiego skrzydłowego. Miles ma za sobą kilka sezonów z Indianą Pacers. Latem trafił na rynek wolnych agentów i Raptors przyjęli go z otwartymi rękami. W 76 meczach poprzedniego sezonu notował średnio 10,7 punktu trafiając 43,4 FG% oraz 41,3 3PT%. Dobry strzelec, całkiem niezły obrońca – na pewno się przyda, by rozciągać grę dla Kyle’a Lowry’ego i DeMara DeRozana.

[ot-video][/ot-video]

Do drużyny dołączył równieeż K.J McDaniels. To typowy walczak, nie pomoże zbyt wiele w ataku, ale zawsze wprowadzi do gry dodatkową energię. W drafcie natomiast, Raptors  postawili na Ogugue Anunoby. Niski skrzydłowy przez ostatnie dwa lata grał dla Uniwersytetu Indiany. Bardzo interesujący zawodnik, który przy odpowiednim rozwoju i unikaniu problemów zdrowotnych – może za parę lat być naprawdę wartościową postacią zespołu.

Kto się rozwinie?

Jest co najmniej trzech graczy, na których rozwój Raptors powinni liczyć. Pierwszą postacią jest Norman Powell. Za nim dwa sezony w NBA. W poprzednich rozgrywkach notował średnio 8,4 punktu, 2,2 zbiórki i 1,1 asysty trafiając 44,9 FG% i 32,4 3PT%. Jest dobrą opcją defensywną, bo przyzwyczaił trenera, że gra twardo i nigdy nie odpuszcza. W ataku funkcjonuje off-ball jako gracz ścinający, ale potrafi także spenetrować na koźle. Ma w sobie wiele potencjału i łącząc go z doświadczeniem, powinien zapewnić Raptors wiele dobrych rzeczy. To samo można powiedzieć o Pascalu Siakamie, dla którego będzie to drugi sezon na ligowych parkietach.

Siakam ma znakomite warunki fizyczne i może funkcjonować jako shot-blocker oraz rolujący w akcjach pick-and-roll. W debiutanckich rozgrywkach pokazał się z bardzo dobrej strony, zwłaszcza pod kątem etyki pracy. Zdyscyplinowany gracz, mający świadomość tego, jak powinien funkcjonować. Można przypuszczać, że jego średnia minut wzrośnie – niewykluczone, że kosztem Jonasa Valanciunasa, do którego wrócimy za moment. Natomiast dla Bruno Caboclo to może być pożegnanie z najlepszą ligą świata. Brazylijczyk spędził w niej już trzy lata i stoi w miejscu. Ma dopiero 22 lata, więc ciągle istnieje cień szansy.

Warto również zaznaczyć, że Jakob Pöltl ma za sobą naprawdę obiecujący debiutancki sezon. Austriak pokazał się z dobrej strony jako rolujacy w akcjach dwójkowych. Musi popracować nad ciałem, bo to właśnie ono daje mu sporo możliwości. Niewykluczone, że będzie jednym z argumentów w dyskusji  o przyszłości Valanciunasa.

Co z tym Valanciunasem?

Już latem pojawiały się przypuszczenia, że Toronto Raptors będą środkowym handlować. Litwin jest jednym z najlepszych centrów w lidze, ale jego braki w obronie i fakt, że nie rzuca za trzy – mogą odrobinę przeszkadzać, gdy starasz się robić wszystko, by DeMar DeRozan i Kyle Lowry mieli jak najwięcej miejsca do gry. Niewykluczone, że już pierwsza połowa sezonu pozwoli ekipie z Kanady określić, czy warto w Valanciunasa nadal inwestować. Jeśli nie potwierdzi swojej wartości w tegorocznej rotacji, może znaleźć się na transferowej liście Masai Ujiriego. W poprzednim sezonie notował średnio 12 punktów, 9,5 zbiórki trafiając 55,7 FG%.

Prognoza PROBASKET

Kyle Lowry i DeMar DeRozan nadal gwarantują Raptors walkę w czołówce. Dwójka All-Starów wkracza w kolejny sezon, jako jeden z najlepszych duetów w lidze. Potrzebują jednak wsparcia i nie mamy pewności, czy Ujiri na pewno o nie zadbał. To niekoniecznie jego wina, po prostu Toronto nie jest wabikiem dla wolnych agentów. Dlatego by wzmocnić szansę zespołu Caseya, menadżer drużyny może uruchomić się przy okazji zimowego trade-deadline. Valanciunas będzie dla niego ciekawą kartą przetargową. Na pewno więcej Raps potrzebują od Serge’a Ibaki. Jego doświadczenie i możliwość funkcjonowania jako stretch-four będą kluczem do wielu zwycięstw.

Awansują do finału konferencji?

View Results

Loading ... Loading ...

Zapowiedź sezonu NBA 2017/2018: Dallas Mavericks – pora na zmianę warty?


1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
mack Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
mack
Gość
mack

Toronto to dla mnie taki typ drużyny, która świetnie wygląda na papierze ale wszyscy doskonale wiedzą że jak przyjdzie bić im się w play-off z drużyną pokroju Cavs czy Celts to pękną jak bańka mydlana. Strasznie się na nich zawiodłem w zeszłym sezonie w jak żenującym stylu przegrali bez walki z Kawalerią. Coś mi się wydaje że DeRozan czy Lowry są dobrzy tylko żeby grac w regular season bo na walkę o wszystko w play-off są za słabi mentalnie i nie wytrzymują napięcia.