Zapowiedź sezonu NBA 2017/2018: Minnesota Timberwolves – jeden cel

Zapowiedź sezonu NBA 2017/2018: Minnesota Timberwolves – jeden cel
Październik 10 18:30 2017 Print This Article

Tom Thibodeau w drugim sezonie na stanowisku pierwszego trenera Minnesoty Timberwolves – zebrał grupę, która daje mu ogromne możliwości. Jeżeli Leśne Wilki nie przerwą tej czarnej serii bez play-offów, to rozgrywki będą dla nich dużą porażką. Tak czy inaczej kibice drużyny mogą być naprawdę podekscytowani wizją na zbliżające się miesiące rywalizacji.

Minnesota Timberwolves

Przyszło 9, odeszło 9 zawodników

Zostali: Cole Aldrich, Nemanja Bjelica, Gorgui Dieng, Tyus Jones, Karl-Anthony Towns, Andrew Wiggins

Przyszli: Anthony Brown, Jimmy Butler (Bulls), Jamal Crawford (Clippers), Marcus Georges-Hunt (Magic), Taj Gibson (Thunder), Justin Patton (debiutant), Jeff Teague (Pacers), Melo Trimble (debiutant)

Zaproszeni na camp zespołu: Amile Jefferson

Odeszli: Omri Casspi (Warriors), Kris Dunn (Bulls), Jordan Hill, Zach LaVine (Bulls), Shabazz Muhammad, Adreian Payne (Magic), Nikola Pekovic, Ricky Rubio (Jazz), Brandon Rush

Sezon 2016/2017

31 zwycięstw i 51 porażek. 13 miejsce w zachodniej konferencji.

Kluczowe zmiany

Trochę ich było. Minnesota Timberwolves postanowiła nie czekać. Do grupy młodych utalentowanych graczy dołączyli weterani. Rzadko zdarza się sytuacja, w której zespół dwóch graczy świeżego pokolenia oddaje za All-Stara. T-Wolves postanowili pójść w inną stronę, już teraz przygotowując drużynę, która włączy się do walki o przewagę parkietu. Zach LaVine zerwał więzadło i trudno powiedzieć, jak będzie wyglądał po powrocie i czy przypadkiem uraz nie wpłynie na jego styl i produktywność. Kris Dunn po prostu nie spodobał się Thibsowi. Dostawał małe minuty i nie robił różnicy. To nie oznacza, że jest bustem.

Jimmy Butler wkracza w najlepszy moment kariery. Ciągle nie ma rzutu za trzy, ale ma całkiem kompleksowy pakiet w obronie i w ataku. W przypadku Jimmaya wiele sprowadza się do odpowiedniego rozłożenia energii. Poza tym czeka go nie lada wyzwanie związane z Andrew Wigginsem. Panowie muszą się podzielić obowiązkami po atakowanej stronie. Obaj mają tendencje do przetrzymywania piłki i grania izolacji. Jeśli wypracują wobec swojej gry próg tolerancji, to z pewnością nie będą Thibsowi przeszkadzać. Jednak z drugiej strony obaj są na tyle ambitni, że mogą rozpocząć wewnętrzną rywalizację, a wtedy sprawy toczą się różnie.

Na jedynce natomiast Ricky’ego Rubio zastąpił Jeff Teague. Zawodnik ma za sobą nieudany epizod w Indianie Pacers. Na sezon 2017/2018 związał się z T-Wolves i będzie odpowiedzialny za inicjowanie gry. To jedynka grająca na dobrym poziomie od początku kariery. Podejmuje dobre decyzje, wprowadza do egzekucji wiele spokoju i jest bardzo sprytny. Thibodeau powinien być zadowolony z posiadania na rozegraniu zawodnika o tak wysokim IQ. Czasami wręcz jego ciało nie daje rady z tym, co dyktuje Teague’owi jego głowa. Warunki fizyczne mimo wszystko odrobinę go ograniczają.

Wsparcie weteranów

Kolejnym ważnym krokiem było ściągnięcie Taja Gibsona. Sprawiło co prawda, że pod koszem zrobił się mały log-jam, ale trudno przejść obojętnie obok przewagi, jaką gwarantuje doświadczony Gibson. Był jednym z ulubionych graczy Thibodeau w Chicago, dlatego nie powinniśmy się dziwić naciskom trenera na ściągniecie zawodnika. Natomiast Jamal Crawford ciągle jest jednym z najlepszych rezerwowych ligi. Dysponowanie takim potencjałem z ławki powinno pomóc Wolves w okresach przejściowych, gdy nic nie będzie działało i potrzebne będzie instant-offense gracza, który się nie starzeje. W poprzednim sezonie Jamal notował dla Los Angeles Clippers średnio 12,3 punktu trafiając 41,3 FG% i 36% za trzy.

Gwiazda

Karl-Anthony Towns został nazwany przez generalnych menadżerów graczem, wokół którego najchętniej zaczęliby budowę rotacji. To ogromne wyróżnienie dla potencjału wychowanka Kentucky. Towns w swojej grze ma cały pakiet – ciągle potrzebuje nabrać ogłady i zbierać doświadczenie, ale trudno podważyć jego talent oraz nienaganną etykę pracy. Od samego początku był skupiony na rozwijaniu swojej gry i dostosowywaniu jej do potrzeb ligi. Przed nim dopiero trzeci sezon na parkietach NBA, ale już teraz jest bardzo dojrzałym graczem, który dla wielu swoich kolegów stanowi wzór profesjonalizmu. Rozgrywki 2016/2017 skończył notując na swoje konto średnio 25,1 punktu, 12,3 zbiórki, 2,7 asysty i 1,3 bloku trafiając 54,2 FG% oraz 36,7 3PT%.

Prognoza PROBASKET

Trzeba także docenić talent, jakim Thibs dysponuje z ławki. W drużynie pozostał ostatecznie Shabazz Muhammad, który miał znakomitą drugą połowę ostatniego sezonu i dobre wejście w okres przedsezonowy. Jest bardzo praktycznym rozwiązaniem z ławki, zwłaszcza w ustawieniach z Crawfordem. Mogą stanowić podwójne ofensywne uderzenie. Jest jeszcze ciągle rozwijający swoją grę Gorgui Dieng, który będzie  rywalizował o minuty z Tajem Gibsonem. Cały czas poszerza zasięg swojego rzutu, a w obronie dobrze wykorzystuje warunki fizyczne, by zatrzymywać rywali w pomalowanym. Wolves mają wszystko czego trzeba, by spróbować walki o przewagę parkietu w pierwszej rundzie play-offów. Teraz trzeba to zgrabnie połączyć i wygrywać mecze.

Na jakim etapie się zatrzymają?

View Results

Loading ... Loading ...

Zapowiedź sezonu NBA 2017/2018: Houston Rockets – nowe połączenie


Michał Kajzerek
Michał Kajzerek

Zobacz więcej tekstów

Dodaj komentarz

10 komentarzy do "Zapowiedź sezonu NBA 2017/2018: Minnesota Timberwolves – jeden cel"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Fat
Gość

Karl-Anthony Towns – Rośnie (choć to może nie najtrafniejsze określenie) kolejny Hall Of Famer. Za naście lat będzie porównywany do Garneta, Webbera, Duncana i Dirka. O ile nie wysypie się po drodze ze zdrowiem. Wilki będą miały mega Powera z ławki. Pierwszy rzucę kamieniem i mówię FINAŁ Konferencji.

Sztern
Gość

Shabazz Muhammad wciąż w Minesocie proszę Pany

Dzejkob
Gość

Kibicuję im by zagrali w finale konferencji,będzie trudno ale nie całkiem nie możliwe,talentu mają wg.mniej tylko od GSW,natomiast praca,zgranie i umiejętności dzielenia się piłką to już inna kwestia.Naprzód Wilki gryźć wszystkich jak leci!🙂

cormac
Gość

wcale się nie zdziwię jak w ogóle nie będzie PO….GSW, SAS, HOU, OKC wydają się poza zasięgiem a są jeszcze POR, MEM, LAC czy NOP… nie lubię takich zbieranin do tego mam żal do Tibbsa za nadmierne eksploatowanie DiRołza za czasów Bulls dlatego liczę że się wyłożą

GSW is the best team
Gość

A ja się z tym nie zgodzę.Tylko GSW są poza ich zasięgiem.Z Houston OKC i Spurs mogą śmiało walczyć.Memphis jest w trakcie przebudowy.Portland i Pelicans są mocni tylko na papierze.A Cllippers bez Paula nic wielkiego nie pokażą.

Drexler22
Gość

A Ty jesteś kibicem GSW od czasu dołączenia Duranta do ekipy? Pewnie wcześniej the best były drużyny Bulls,
Lakers,Spurs lub Cavs:)

GSW is the best team
Gość

Dla twojej świadomości od czasów wybrania Currego bo akurat wtedy zainteresowałem się koszykówka.

Drexler22
Gość

GSW miało fajną drużyne na początku lat 90′ Mullin, Hardaway itd
wtedy też byli w czołówce zachodu ale w pley-off już nie było tak super. A co do wilków to na luzie będą w pley-off tylko głupote zrobili z Rubio.

Dżejkob
Gość

Zgadzam się zdecydowanie!!!najlepszy center w lidze..dobrzy obrońcy, nie zła ławka, mogą ograć każdego oprócz wiadomo kogo..

Cikos
Gość

Niestety,obawiam sie,ze najslabszym ogniwem tej ekipy moze byc trener.Obym sie mylil…

wpDiscuz