Dla Dwighta Howarda to kolejna szansa. W Atlancie bardzo na niego liczyli, ale ostatecznie zorientowali się, że znacznie lepiej będzie im bez środkowego. Teraz w Charlotte Hornets gracz wraca do Steve’a Clifforda, z którym pracował w Orlando. Panowie chcą odbudować wielkiego Dwighta.

Charlotte Hornets

Przyszło 9, odeszło 6 zawodników

Zostali: Nicolas Batum, Frank Kaminsky, Michael Kidd-Gilchrist, Jeremy Lamb, Johnny O’Bryant, Kemba Walker, Marvin Williams, Cody Zeller, Treveon Graham(niegwarantowany)

Przyszli: Dwayne Bacon (debiutant), Michael Carter-Williams (Bulls), Isaiah Hicks (debiutant), Dwight Howard (Hawks), Mangok Mathiang (debiutant), Malik Monk (debiutant), Marcus Paige (debiutant), Julyan Stone, T.J. Williams (debiutant)

Odeszli: Marco Belinelli (Hawks), Miles Plumlee (Hawks), Brian Roberts, Ramon Sessions (Knicks), Briante Weber (Lakers), Christian Wood

Kluczowe zmiany:

Dołączenie do drużyny Dwighta Howarda było najczęściej komentowaną kwestią w kontekście sezonu 2017/2018 Charlotte Hornets. Cody Zeller ucieszył się, że center dołączy do składu, bo to oznacza, że nie będzie musiał z nim rywalizować aż cztery razy w sezonie. Howard ma za sobą średni sezon w Atlancie. Lepsze okresy przeplatał z gorszymi i ostatecznie nie był w stanie przekonać do siebie ani trenera Mike’a Budenholzera, ani nowego generalnego menadżera ekipy – Travisa Schlenka. Został więc wytransferowany do Północnej Karoliny.

Trudno powiedzieć, co będzie dalej i czy Howard będzie w stanie wrócić do dyspozycji choćby przypominającej tą z Florydy. Na jego niekorzyść działa fakt, że czasy się zmieniły. Rola klasycznej piątki w dużej mierze sprowadza się do pracy w obronie. Rzekomo Howard trenował latem trójki, ale to nie przejdzie, nie ma prawa. W ataku Hornets jest co najmniej kilka opcji o większym potencjale. Dla Kemby Walkera to kolejny sezon utrwalania swojej pozycji wśród najlepszych guardów w lidze. To gracz mający w tym momencie największy wpływ na wyniki drużyny.

Do zespołu dołączy także sporo debiutantów i to zapewne kierunek, w jaki drużyna chce się zwrócić. Mają wystarczająco mocną rotację, by powalczyć o awans do play-offów wschodniej konferencji, ale prawdopodobnie zatrzymają się na pierwszej rundzie – po prostu brakuje im talentów z najwyższej półki. W składzie został Nicolas Batum, ale Francuz ma za sobą sezon, w którym nie potrafił ustabilizować formy. Z kolei Michael Kid-Gilchrist przede wszystkim musi zadbać o swoje zdrowie. Jest jednym z najlepszych obrońców na obwodzie w NBA, ale co z tego, skoro jego ciało nie daje sobie rady z intensywnością.

Debiutant

Malik Monk to postać, której kibice w Charlotte będą przyglądać się z bliska. Nie wiadomo jeszcze jak Clifford rozwiąże kwestie jego minut na pozycji numer dwa, która powinna należeć do MKG. Jednak Kid-Gilchrist nie zdążył potwierdzić, iż jest zawodnikiem, którego miejsce w składzie powinno być absolutnie nietykalne, dlatego można się spodziewać, że Monk rzuci mu poważne wyzwanie w rywalizacji o minuty. 19-latek został wybrany przez Szerszenie z 11 numerem w pierwszej rundzie tegorocznego draftu.

Wychowanek Kentucky ma doskonałe warunki fizyczne i może grać na kilku różnych pozycjach w przeróżnych ustawieniach. Jest niemalże stworzony do nowoczesnej koszykówki. Bardzo perspektywiczna postać, której coach Clifford nie powinien zaniedbywać, nawet jeśli odbędzie się to kosztem minut MKG. Monk bez wątpienia ma szerszy ofensywny arsenał od starszego kolegi, ale nie dorównuje mu zawziętością i energią po bronionej stronie parkietu. Ciekawy dylemat dla zespołu.

[ot-video][/ot-video]

Prognoza PROBASKET

Zagadką pozostaje kwestia gry Cody’ego Zellera i Franka Kaminsky’ego. Jako że Zeller nie ma rzutu za trzy, będzie zapewne pierwszym zmiennikiem za Howarda. W potencjał Kaminsky’ego mogą Hornets wierzyć bardziej ze względu na jego skuteczność za trzy. W ustawieniach z Howardem będzie skutecznie wysokiemu wyciągał rywali ze środka. Zeller się rozwija, ale chyba nie w tempie, jakiego zespół oczekiwał, gdy wybierał go w drafcie. Ma 24 lata, więc nadal wystarczająco dużo czasu, by stworzyć wokół siebie coś interesującego. Kaminsky w poprzednich rozgrywkach notował około 12 punktów i 5 zbiórek. To także 24-letni gracz, ale z uwagi na jego dopasowanie do Dwighta, może być dla Clifforda wygodniejszą opcją.

Przed Hornets bardzo ważny sezon. Jeśli nie uda im się nawiązać walki i potwierdzić, że projekt Clifforda ma sens i warto go rozwijać, to staną przed trudną decyzją. Nie chcę mówić, że pierwszy trener znalazł się na gorącym krześle, ale kto wie jak Michael Jordan zareaguje, jeżeli kolejny rok skończy się dla Hornets rozczarowaniem. Wiele rzeczy musi zadziałać, by drużyna stała się kolektywem. Dołączenie do drużyny Howarda niczego nie ułatwia.

Jak to się skończy?

View Results

Loading ... Loading ...

NBA: Skandal w NCAA, NBA zamieszane?


Dodaj komentarz

6 komentarzy do "Zapowiedź sezonu NBA 2017/18: Charlotte Hornets – ziemia obiecana Howarda?"

avatar
   
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Dżejkob
Gość

To nie jest słaba drużyna jak na wschód to wręcz potęga, może się okazać wielką niespodzianką i zająć czołowe miejsce na wschodzie…mogą spokojnie powalczyć o trzecie miejsce. Mają i wysoki i niskich na dobrym poziomie, sprawną obronę i Howarda, bo brakowało im zbiórki ,a on nie jest taki słaby jak go malują. Tylko Cavs i Celtowie mają mocniejsze drużyny,które są dla nich po za zasięgiem. Uważam że Toronto , Waszyngton czy Kozły prezentują podobny poziom,a reszta jest słabsza.

Cikos
Gość

Na papierze wygladaja ok.Jezeli Howard nie rozwali szatni,to moze byc ok.Trzeba pamietac,ze to jest wschod….

Adrian
Gość

Na zachodzie nie mieliby szans na PO, ale na wschodzie wszystko może się zdarzyć poza 1 i 2 miejscem zarezerwowanym dla Cavs i Celtics

legoat
Gość

Dla Celtics i Cavs. W tej kolejności.

cormac
Gość

błagam przestańcie robić z MKG jakiegoś nie wiadomo jakiego grajka, gość przez 3 lata nic nie pokazał, ciągle się tylko słyszy o potencjale, kontuzje? no to się nie nadaje do NBA, oby Monk zaskoczył

Dzejkob
Gość

Zgadzam sie to strasznie przeceniony gracz,a nic nie pokazał przez te lata