Mike Budenholzer stracił posadę osoby odpowiadającego bezpośrednio za budowę składu i swoje obowiązki przekazał Travisowi Schlenkowi. Panowie wspólnie stanęli na czele nowego projektu, który ma zapewnić Atlancie Hawks walkę w czołówce wschodu, ale jeszcze nie teraz. Przed drużyną kilka lat przebudowy opartej m.in. o Dennisa Schrodera.

Atlanta Hawks

Przyszło 8, odeszło 8 zawodników

Zostali: Kent Bazemore, DeAndre’ Bembry, Malcolm Delaney, Ersan Ilyasova, Mike Muscala, Taurean Prince, Dennis Schröder

Przyszli: Luke Babbitt (Heat), Marco Belinelli (Hornets), Nicolás Brussino (Mavericks), John Collins (debiutant), Quinn Cook (Pelicans), Dewayne Dedmon (Spurs), Tyler Dorsey (debiutant), Miles Plumlee (Hornets)

Odeszli: José Calderón (Cavaliers), Mike Dunleavy, Tim Hardaway Jr. (Knicks), Dwight Howard (Hornets), Kris Humphries, Ryan Kelly, Paul Millsap (Nuggets), Thabo Sefolosha (Jazz)

Sezon 2016/2017:

43 wygrane i 39 porażek, 5. miejsce we wschodniej konferencji.

Porażka 2-4 w pierwszej rundzie play-offów z Washington Wizards.

Kluczowe zmiany

Dla całej koncepcji budowy drużyny, kluczowe było zatrudnienie na stanowisku generalnego menadżera Travis Schlenka. Ten wcześniej współpracował z GM-em mistrzów NBA – Bobem Myersem. Panowie w Oakland stworzyli bardzo mocny duet, więc Schlenk siłą rzeczy stał się pożądaną postacią. Trafił na listę wielu ekip, ale Atlantę Hawks potraktował jako wyzwanie; jako swoich Warriors. Latem tego roku starał się przede wszystkim przygotować grunt pod to, jak organizacja będzie działał dalej. Od Myersa bez wątpienia wiele się nauczył, ale nie mógł przejąć instynktu, który dla Wojowników okazał się kluczowy.

Zatem największe wyzwania dopiero przed nim. Liga skutecznie przetestuje, czy jest w stanie zaprowadzić Hawks tam, gdzie nie mógł nikt inny przez ostatnich kilka lat. Zespół utknął na granicy pierwszej/drugiej rundy play-offów. Z rotacją przygotowaną na kolejny sezon, do play-offów mogą nawet nie awansować, ale w założeniu Schlenka – zrobienie teraz kroku w tył pozwoli drużynie zrobić dwa w przód, gdy sytuacja zacznie się rozwijać. Zatem przed kibicami z Atlanty nieznośny okres. Bez wątpienia trudno będzie zaprosić kibiców na mecz, jeśli Hawks nie będą liczyć się w walce o miejsca gwarantujące awans do play-offów.

Zespół został niemal w stu procentach oparty na niemieckim rozgrywającym – Dennisie Schroderze. W poprzednim sezonie zawodnik rozegrał dla Jastrzębi 79 meczów i średnio notował na swoje konto 17,9 punktu, 6,3 asysty i 3,1 zbiórki trafiając 45,1 FG% oraz 34 3PT%. Ma za sobą całkiem niezły EuroBasket. Wielokrotnie musiał prowadzić reprezentację Niemiec na własnych barkach. Schroder bez wątpienia dojrzewa do roli generała, ale nadal ma wiele momentów, w których stara się za bardzo; w których przestaje ufać swoim kolegom i forsuje grę. Mike Budenholzer ma jeszcze czas, by nauczyć go balansu pomiędzy wycofywaniem się z gry, a jej całkowitym przejmowaniem. Hawks teraz muszą traktować Niemca jako swojego lidera.

[ot-video][/ot-video]

Schroder i co dalej?

W składzie pozostał także Kent Bazemore. Rzucający obrońca do tej pory opierał się głównie na przebłyskach gry. Ma dużo ofensywnego talentu, ale za wiele w jego wypadku zależy po prostu od dyspozycji dnia. W poprzednich rozgrywkach notował średnio 11 punktów na 40,9 FG% i 34,6 3PT%. Ma 28 lat, więc teoretycznie powinien być w najlepszym momencie kariery. Jego kontrakt jest ważny do 2019. Ma w miarę bezpieczną przyszłość i czas, by podbić swoją wartość zanim trafi na rynek wolnych agentów. Na pewno zdaje sobie sprawę, że to decydujący moment. Z taką rotacją Hawks, ma szansę wywalczyć mocną pozycję, a dokładnie tego potrzebuje.

Pod koszem Hawks znalazł się z kolei Dewayne Dedmon, który ma za sobą dobry sezon dla San Antonio Spurs. To całkiem niezła opcja defensywna w pilnowaniu obręczy, prawdopodobnie Budenholzer będzie go przysłaniał w ataku, wykorzystując głównie do stawiania zasłon Schroderowi. Zawodnik wybrał Hawks, bo liczy na duże minuty. Kolejne rozgrywki powinny skutecznie przetestować jego wartość. Do zespołu dołączył również włoski strzelec – Marco Belinelli. To już weteran, który dostarcza określony zestaw umiejętności. Na pewno pomoże, ale czy zrobi różnicę?

Prognoza PROBASKET

Tylko pięciu graczy z tego składu ma 5 lat lub więcej doświadczenia z NBA. Zespół świadomie wybrał przebudowę rezygnując z Dwighta Howarda i Paula Millsapa. Hawks zatem będą w kolejnych rozgrywkach bardzo nieatrakcyjni w kontekście oglądania ich koszykówki. Na pewno zaskoczą kilku rywali, gdy Schroder i Budenholzer złapią rytm, ale to będzie dla Jastrzębi przewidywalny sezon. Kibice z bliska będą przyglądać się rozwojowi pierwszoroczniaka – Johna Collinsa. Występujący na pozycji silnego skrzydłowego wychowanek Wake Forest ma wprowadzić do gry swojej drużyny sporo dynamiki i siły. Budenholzer zapewne będzie przygotowywał go do gry w pierwszej piątce. Według niektórych – czarny koń do walki o miano najlepszego pierwszoroczniaka sezonu.

Jaki to będzie sezon Hawks?

View Results

Loading ... Loading ...

Zapowiedź sezonu NBA 2017/18: New Orleans Pelicans – eksperymentalne połączenie


Dodaj komentarz

8 komentarzy do "Zapowiedź sezonu NBA 2017/18: Atlanta Hawks – zupełnie nowy projekt"

avatar
   
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Adrian
Gość

To bedzie najsłabsza drużyna w lidze.

Cikos
Gość

A ja smiem twierdzic,ze na wschodzie moga spokojnie powalczyc o PO. Maja bardzo ciekawy sklad.

jam
Gość

Jakoś osobiście uważam, że taka np Indiana będzie niżej niż Atlanta.

cormac
Gość

na wschodzie to praktycznie wszyscy mają szansę na PO bo poza C’s i Cavs pozostał tam zwykły chłam, podejrzewam że do PO powchodzą ekipy z bilansem typu 36-46 co na zachodzie byłoby nie do pomyślenia…a na Hawks bez Howarda i Millsapa to będzie przychodzić po 10 tys ludzi

Cikos
Gość

No,jest jeszcze Milwaukee….

Gregor
Gość

I moje Detroit

JordanS
Gość

Panie Autorze czy musi Pan używać takich sformułowań jak “duże minuty”? Nie ma dużych czy małych minut i nie ma sensu tak małpować. Naprawdę lepiej napisać, że ktoś liczy na więcej minut a nie jakieś tam duże minuty.

Fat
Gość

Ale żeby zaraz opierać skład na Schroederze?? Rozgrywający na poziomie NBA i 6 asyst, “całkiem niezły eurobasket”? No way… Nie wygląda to dobrze. Kilku zawodników na poziomie co najwyżej “uzupełnienia S5”. I tyle.