Uraz pleców spowodował, że na ławce zwycięski pojedynek przeciwko Chicago Bulls rozpoczął Marcin Gortat. Na szczęście absencja Polaka nie miała większego wpływu na grę Wizards, którzy bez większych problemów uporali się ze swoim dzisiejszym rywalem. 


CHICAGO BULLS – WASHINGTON WIZARDS 96:117

Nieobecność Gortat w pierwszej piątce nie wybiła z rytmu gospodarzy, którzy od samego początku narzucili swoje tempo gry. Bardzo dobra defensywa oraz zespołowa gra w ataku sprawiła, że w pierwszej kwarcie Wizards prowadzili już różnicą 11 punktów. Jednakże ich rywale nie zamierzali się tak łatwo poddawać. Bulls rozpoczęli drugą kwartę od serialu punktowego 9-0. Dobra gra Byków nie trwała jednak długi i po kilku minutach inicjatywę ponownie przejęli gospodarze. Świetnie w ich szeregach na tym etapie meczu prezentowało się obwodowe trio: John Wall – Bradley Beal – Garrett Temple, którzy mieli znaczący wpływ na prowadzenie Wizards 63:52, po pierwszych 24 minutach rywalizacji.

Drugą połowę ekipa Czarodziei rozpoczęła już z Marcinem Gortatem na boisku. Z Polakiem w składzie gospodarze nie mieli większych problemów ze systematycznym powiększaniem swojej przewagi. Tym bardziej, że w znakomitej dyspozycji był lider Wizards – John Wall. Rozgrywający gospodarzy swoją bardzo dobrą grą całkowicie przyćmił największą gwiazdę rywali, Derricka Rose’a. Wall po za znakomitą dyspozycją rzutową (11/19 z gry), świetnie łączył zdobywanie punktów z kreowanie czystych pozycji swoim parterom (12 asyst). Ostatecznie będący w rewelacyjnej dyspozycji John Wall poprowadził Washington Wizards do wygranej 117:96 nad Chicago Bulls.

Lider drużyny ze stolicy Stanów Zjednoczonych zapisał na swoim koncie imponujące triple-double w postaci 29 punktów, 12 asyst i 10 zbiórek. Po za nim na wyróżnienie w szeregach Wizards z pewnością zasłużyli także Bradley Beal autor 20 punktów oraz Garrett Temple i Otto Porter, którzy zdobyli odpowiednio 15 i 14 punktów.

Marcin Gortat mimo bólu spędził na parkiecie łącznie aż 19 minut. W tym czasie zapisując na swoim koncie dziewięć punktów (4/9 z gry), sześć zbiórek i przechwyt.

W zespole z Wietrznego Miasta najlepiej zaprezentował się Doug McDermott, który zdobył 20 punktów. Jimmy Butler zakończył mecz z dorobkiem 17 punktów. Natomiast Derrick Rose z 16 „oczkami”.

[ot-video][/ot-video]

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o