Wyniki NBA: Celtics po raz piętnasty, Szóstki straszą mistrzów

Wyniki NBA: Celtics po raz piętnasty, Szóstki straszą mistrzów
Listopad 19 09:05 2017 Print This Article

Boston Celtics wciąż są nie do zatrzymania. Celtowie po bardzo słabej pierwszej kwarcie zdołali odnieść 15. zwycięstwo w tym sezonie. Swoją serię, choć przegranych utrzymują Los Angeles Clippers, którzy przegrali z Hornets ponosząc tym samym ósmą porażkę z rzędu. Po bardzo dobrym początku sezonu problemy z utrzymaniem formy mają również zawodnicy Orlando Magic. Magicy zostali zmiażdżeni przez bardzo dobrze dysponowanych tego wieczoru Utah Jazz. Strachu najedli się natomiast kibice Golden State Warriors. Ich ulubieńcy mierzyli się wczoraj z bardzo ambitną młodzieżą 76ers, która do przerwy całkowicie zdominowała spotkanie. Mimo sporej przewagi przeciwnika, Warriors udało się jednak odrobić straty i wrócić do domu z wygraną. Do słodkiej zemsty doszło w Portland, gdzie miejscowi Blazers pokonali Sacramento Kings. Wygrane odniosły również ekipy Mavericks i Rockets. 

CHARLOTTE HORNETS- LOS ANGELES CLIPPERS 102:87

Statystyki

– Hornets przed rozpoczęciem czwartej kwarty wygrywali z Clippers 73:71. Podczas ostatnich 12 minut zdołali jednak zatrzymać przyjezdnych na fatalnej skuteczności z gry (6/20 FG), które przesądziły o końcowym wyniku spotkania. W trakcie końcowej ćwiartki Clippers zdobyli tylko 16 punktów, popełnili również 5 strat. Słabość Lob City pozwoliła Hornets przerwać serię sześciu porażek z rzędu

– Naprawdę potrzebowaliśmy tego zwycięstwa- powiedział po meczu Kemba Walker. Rozgrywający ponownie był najlepszy wśród Szerszeni notując w całym meczu 26 punktów (6/9 3PT) oraz 6 asyst. Kemba w trakcie dwóch ostatnich gier trafił 11/17 prób zza łuku.

– Drugą wyróżniającą się postacią wśród Hornets był Jeremy Lamb, zdobywca 17 punktów. Zawodnik opuścił jednak boisko z powodu naciągnięcia ścięgna udowego.

– Clippers po raz kolejny dali prawdziwy pokaz nieskuteczności. Podopieczni Doca Diversa trafiali 39.8 FG% oraz 27.6 3PT% (8/29). Znowu zawiódł Blake Griffin, który chybił 11 z 17 oddanych prób. Tym samym Clippers ponieśli 8. porażkę z rzędu i zajmują dopiero 13. lokatę w tabeli Konferencji Zachodniej.

ORLANDO MAGIC- UTAH JAZZ 85:125

Statystyki

– Utah ostatnio zmagają się z urazami kluczowych zawodników. We wczorajszym meczu po jednomeczowej absencji zagrali Ricky Rubio oraz Thabo Sefolosha. Dobra gra w defensywie pomogła Utah kontrolować meczu od samego początku. Jazzmani wygrali wszystkie cztery kwarty odpowiednio 3, 8, 15 i 10 punktami. 40- punktowa przegrana to dla Magic najgorsza w historii organizacji porażka na własnym podwórku. Z kolei Utah mogli cieszyć się z przerwania serii trzech przegranych z rzędu oraz pierwszej wyjazdowej wygranej w tym sezonie.

– Orlando podobnie jak Clippers po bardzo dobrym początku sezonu przegrali szóste spotkanie z rzędu. U Magików znowu kuleje spacing, brakuje odpowiedniego rytmu oraz dobrej gry w defensywie. Są to te same problemy, z którymi zmagali się Magic podczas poprzedniego sezonu. Warto dodać, że podopieczni Franka Vogela trafili tylko 39% oddanych rzutów (Jazz 48%) oraz mieli zaledwie 13 asyst na 31 celnych prób. Dla porównania Jazz zakończyli spotkanie z 31 asystami na koncie.

– Bohaterem Jazzmanów był po raz kolejny Rodney Hood, któremu najwidoczniej w ogóle nie przeszkadza przesunięcie na ławkę rezerwowych. Zawodnik zaaplikował rywalom 31 punktów (12/21 FG, 7/13 3PT) w ciągu 26 minut gry. Obrońca ustanowił nowy życiowy rekord w ilości oddanych rzutów zza łuku. Oprócz Hooda po stronie Jazzmanów świetnie spisał się Derrick Favors. Podkoszowy zanotował bardzo dobre double- double składające się z 25 punktów i 11 zbiórek. Favors trafił 10 z 12 rzutów z gry. W trakcie drugiej połowy nie chybił ani jednej próby (7/7).

– Wśród Magików najlepiej czarował Aaron Gordon, autor 18 punktów i 9 zbiórek.

ATLANTA HAWKS- BOSTON CELTICS 99: 110

Statystyki

– Celtics zaczęli spotkanie od wielkiego kubła zimnej wody. Jastrzębie całkowicie zdominowały pierwszą kwartę, ogrywając przyjezdnych 30-15. Przegrana podziałała na Celtów jak widać bardzo motywująco, ponieważ podopieczni Brada Stevensa wygrali każdą następną kwartę.

– Wyrównanie nastąpiło w połowie trzeciej odsłony. W jej trakcie brylowali naprzemiennie Jaylen Brown oraz Jayson Tatum, zdobywając odpowiednio 12 i 14 punktów (cały dorobek meczowy). Celtowie prowadzenie stracili jeszcze na początku czwartej kwarty, lecz dzięki runowi 11-3 zdołali wyjść z dołka i doprowadzić do kolejnego zwycięstwa.

– Dla Celtics była to 15. wygrana z rzędu. Bilans 15-2 nie tylko daje Celtom tytuł najlepszej obecnie drużyny w lidze, ale jest również najlepszym startem rozgrywek w historii organizacji biorąc pod uwagę pierwszych 17 spotkań sezonu. Oprócz tego tegoroczni Celtics wciąż przybliżają się do rekordowej dla klubu serii 19. wygranych z rzędu ustanowioną podczas sezonu 2008/09.

– Irving mimo kolejnego występu z maską na twarzy zagrał niemal bezbłędne spotkanie notując 30 punktów i 4 asysty trafiając 10 z 12 rzutów z gry oraz 5/6 za trzy. Oprócz niego świetne zawody rozegrał również wspomniany Jaylen Brown, który na podobnej skuteczności (10/13 FG, 4/6 3PT) zdobył 27 oczek. Dla 21- latka jest to nowy rekord punktowy kariery.

– Po stronie Atlanty znowu brylowali Dennis Schroeder (23 punkty, 9 asyst) oraz Kent Bazemore (19 punktów).

– Obie drużyny zagrają następne spotkania w poniedziałek. Przed Celtics starcie z Mavericks, a Atlanta będzie podejmować San Antonio Spurs.

PHILADELPHIA 76ERS- GOLDEN STATE WARRIORS 116: 124

Statystyki

– Młodzież z Philadelphii zaczęła spotkanie bardzo ambitnie ośmieszając obronę rywala poprzez zdobycie, aż 47 oczek(!). Nigdy wcześniej w historii klubu Wojownicy nie pozwolili rywalom na zdobycie tylu punktów. Ostatni raz tyle oczek podczas jednej kwarty Warriors stracili 14. listopada 1992 roku przeciwko Portland. Blazers zdobyli urządzili sobie wtedy prawdziwy pokaz ofensywy zdobywając w trakcie ostatniej odsłony 48 punktów.

– Do przerwy podopieczni Bretta Browna podwyższyli jeszcze prowadzenie do 22 punktów. Warriors czekało bardzo trudne zadanie. Mistrzowie już nie raz pokazali, że potrafią wyjść z największej opresji. Tak stało się również tym razem.

– Trzecią kwartę można w zasadzie nazwać pogromem lub całkowitą deklasacją rywala przez Warriors. Swój drugi bieg wrzucił Stephen Curry, który trafił tuż po przerwie 4 trójki raz po raz przedzierając się przez szyki obronne rywala. W pogoni za odrabianiem strat ruszyli także Kevin Durant, Draymond Green oraz Klay Thompson. Wszystko to dało zamierzony efekt. Mistrzowie zaaplikowali  gospodarzom 47 punktów, lecz w odróżnieniu od 76ers z pierwszej kwarty zatrzymali przeciwników na zaledwie 15 zdobytych oczkach. Tym samym nie tylko odrobili straty, ale przed rozpoczęciem czwartej kwarty mieli nad Szóstkami 10- punktową przewagę.

– Mistrzowie zwycięstwa już nie oddali dzięki czemu odnieśli kolejne, już 12. zwycięstwo w tym sezonie.

– Musimy grać przez cały mecz- powiedział po meczu Joel Embiid. Mimo przegranej Szóstki pokazały prawdziwą klasę oraz udowodniły, że mają potencjał by w niedalekiej przyszłości zdominować ligowe parkiety. Co ciekawe, czterech z pięciu zawodników pierwszej piątki miało na swoim koncie minimum 20 punktów. Najwięcej zdobył Ben Simmons, którzy do tego dołożył jeszcze 8 zbiórek i 12 asyst.

– Po stronie mistrzów najlepiej spisał się bohater trzeciej kwarty Stephen Curry, który uzbierał 35 punktów, 5 asyst i 5 zbiórek. 27 oczek dołożył również Kevin Durant.

MEMPHIS GRIZZLIES- HOUSTON ROCKETS 83: 105

Statystyki

– Swój drugi mecz od czasu powrotu rozegrał Chris Paul. Rozgrywający bardzo dobrze odnajduje się w grze z Jamesem Hardenem, który nie kryje radości z obecności zawodnika- Nareszcie wszyscy jesteśmy zdrowi- powiedział- Dzięki temu jesteśmy bardziej wszechstronni i przede wszystkim aktywni.

– Paul wykorzystał nieobecność Mike’a Conleya zdobywając 17 punktów i 6 asyst. Razem z Hardenem trafili łącznie 10/19 rzutów zza łuku. Dla porównania cała reszta zespołu Rakiet zanotowała tylko 8/24 3PT.

– Rockets w zasadzie przez cały czas kontrolowali przebieg spotkania. Memphis tylko raz wyszli na 1- punktowe prowadzenie i nastąpiło to podczas pierwszej kwarty. Problemy ze skutecznością miał Marc Gasol, który chybił 11 z 17 rzutów z gry. Problem z oddawaniem celnych rzutów udzielił się całej drużynie. Grizzlies trafili tylko 36 FG% oraz 26 3PT%.

–  Rakiety zdołały ograniczyć Niedźwiadki do zaledwie 33 punktów w drugiej połowie. Co ciekawe, Rockets notują bilans 11-1 kiedy wygrywają po trzeciej kwarcie.

DALLAS MAVERICKS- MILWAUKEE BUCKS 111: 79

Statystyki

– Zawodnicy Bucks złapali małą zadyszkę. Drużyna Kozłów podobnie jak ich lider Giannis Antetokounmpo (7/20 FG) mieli problem ze skutecznością. Podopieczni Jasona Kidda trafili tylko 38 % rzutów z gry. Przy próbach zza łuku było podobnie (6/25- 24 %). Jednym zawodnikiem, który przez całe spotkanie gwarantował stałą dyspozycję był Khris Middleton. Obrońca rzucił rywalom 23 punkty trafiając 9 z 12 rzutów z gry.

– Dzisiejsza słabość Bucks została perfekcyjnie wykorzystana przez zawodników Mavericks. Podopieczni Ricka Carlisle wygrali każdą kwartę. W drugiej połowie pozwolili rywalom na zdobycie jedynie 35 punktów, podczas gdy sami mieli ich na koncie 55. Goście zdobyli łącznie przez całe spotkanie tylko 79 punktów, co jest jak dotąd ich najgorszym rezultatem sezonu.

– Mavericks odnieśli tym samym trzecią wygraną w sezonie. Autorami tego sukcesu byli J.J. Barea (20 punktów, 7 asyst) oraz Wesley Matthews (22 punkty, 8 asyst)

PORTLAND TRAIL BLAZERS- SACRAMENTO KINGS 102: 90

Statystyki

– Portland zrewanżowali się Królom za piątkową przegraną. Zawodnicy Blazers znacząco poprawili skuteczność z gry (54% zamiast 38% w piątek ), popełnili natomiast więcej strat- 18.

– Dużo lepszy występ niż w piątek odnotował Jusuf Nurkić. Bośniacki środkowy zanotował 14 punktów, 7 zbiórek i 4 bloki hamując nieco poczynania przeciwnika w pomalowanym.

– Przełomowa dla przebiegu spotkania okazała się trzecia kwarta, w trakcie której gospodarze wyszli nawet na 20- punktowe prowadzenie. Spora w tym zasługa Damiana Lillarda, który miał znaczący wpływ na run swojej drużyny (11-3) zdobywając 9 punktów. Ogólnie przez cały spotkanie rozgrywający zanotował 22 oczka i 6 asyst.

– Sacramento odnieśli 9. przegraną z rzędu w Portland. Trzeba jednak pamiętać, że podczas dzisiejszego meczu nieobecni byli Buddy Hield (skręcona kostka) oraz Vince Carter (kamica nerkowa).

  Tagi:

Dodaj komentarz

12 komentarzy do "Wyniki NBA: Celtics po raz piętnasty, Szóstki straszą mistrzów"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Olo
Gość

Znów sędziowie o mały włos nie skrzywdzili GSW. Na szczęście w trzeciej kwarcie goście dali koncert i nawet arbitrzy co chwile gwiżdżący faule dla Sixers nie zmienili tego co nieuchronne.

GSW is the best team
Gość

I gdzie jesteście Ci wszyscy którzy pisaliście że Steph jest słaby ? W 3 kwarcie pokazał że ma jaja , zresztą jak całe GSW bo mało kto podniósł by się po takiej klęsce w 1 połowie.Swoją drogą Warriors wygrali 3 kwartę 47-15.Odkąd oglądam NBA nie pamiętam żeby ktoś pokonał rywala w kwarcie więcej niż 30 punktami.

Pawel
Gość
A co znaczą mecze z regularnego ? nic. Fakty są takie, że Curry zawsze w playoff grał gorzej niż w zasadniczym. Zwłaszcza w finałach się spalał. 3 finały i w żadnym nie był blisko MVP finałów. Zawsze było tych 2 zawodników lepszych od niego w tych trzech finałach jakich zagrał. 2015 – James i Iquadala. 2016 – James, Irving. 2017 – Durant i James. A Irving dość podobny poziom. Po drugie nawet w zasadniczym najwyższy poziom jaki pokazał Curry miał w rozgrywkach 2015/2016. W żadnym innym sezonie nie był blisko tego poziomu i sądzę, że już nie powtórzy tak dobrej… Czytaj więcej »
znafca
Gość

No, faktycznie świetny wyznacznik tego czy Steph ma jaja – 3 kwarta meczu na początku sezonu z 76. Starch się bać co pokarze w finałach. A nie czekaj już pokazał, że lider z niego na poziomie finałów raczej przeciętny.

GSW is the best team
Gość

W ostatnich finałach poza meczem nr 4 grał bardzo dobrze (zresztą w tamtym meczu sędziowie pomogli Cavs) , w meczu numer 5 wiedząc że nie ma dnia na dystansie nie sypał bezmyślnie tylko wchodził pod kosz jak inteligentny zawodnik.A nawet jeśli dominatorem w finałach nie jest to i tak trzyma pierścień w ręce a Lebron wali głową o ścianę.Warriors 4ever !

znafca
Gość

Nie wiem po co przywołujesz Lebrona jak rozmowa o Currym ale jak już to zrobiłeś to nadal Lebron trzyma więcej pierścieni niż Curry. Ja tylko chcę zauważyć, że lider z niego w najważniejszym momencie (a takim są finały) jest słaby. Dotychczasowe finały pokazały, że nie potrafi udźwignąć tego ciężaru. Nie przeczę, to świetny zawodnik z niesamowitą lekkością rzutu ale jako lider nie do końca się sprawdził.

GSW is the best team
Gość

Coś w tym jest a co do liczby tytułów to się zrównają w czerwcu.

kibic
Gość

na szczęście dla gsw curry nie “lideruje” drużyną jak lebron cavsami, tylko woli zdobywać mistrzostwa oddając co wielkie durantowi, nie postawi się tez trenerowi kerrowi bo to trener zespołu, i za rok lebron będzie jeszcze większym mistrzem porażek w finałach bo umówmy się lider to wielki ale ekipa lebrona to ekipa podstarzałych kontuzjogennych świetnych graczy a ekipa stepha, tak bo to ekipa stepha i każdy w Oakland to powie, będzie znów najlepsza bo mają taka ekipe wybitnych graczy że sam shaq by się zdziwił gdyby cofnął się trochę latkami do tyłu i przyszłoby mu stanąć naprzeciwko dzisiejszych warriors

Pawel
Gość
James co prawda przegrał 5 finałów (2007, 2011, 2014, 2015, 2017), a Curry tylko 1 (2016), ale też wygrywał 3 finały (2012, 2013, 2016) i zawsze był wybrany wtedy MVP finałów, a Curry wygrał 2 (2015, 2017) zawsze jako 2 opcja drużyny. Bryantowi długo wypominało się, że jego 3 mistrzostwa przy Shaqu, gdzie był tylko 2 opcją nie znaczą wiele i dopóki jako zdecydowany lider nie zdobędzie mistrzostwa jego legacy nie będzie bardzo wysokie. Więc Currego obowiązuje jakaś taryfa ulgowa ? Sprowadzenie Duranta powiedziało wszystko zarówno o Currym jak i Durancie. To tak jakby Karl Malone lub Charles Barkley czy… Czytaj więcej »
GSW is the best team
Gość

Jestem mile zaskoczony dyspozycją Davida Westa.Stary jak świat , zaraz odejdzie na emeryturę a jednak nie schodzi poniżej pewnego poziomu.Jeden z najlepszych podkoszowych w historii.

Kamil
Gość

Fajnie gdyby Boston 9 grudnia powalczył ze Spurs o rekord ligii w liczbie kolejnych zwycięstw. Tyle ze po drodze jest jeszcze kilka nieobliczalnych ekip do ogrania.

GSW is the best team
Gość

Też bym się cieszył ale niedługo mecz z rewelacyjnym Detroit , obawiam się że na nich się właśnie potkną.

wpDiscuz