Po środowym spotkaniu włocławscy koszykarze z szatni wrócili z powrotem na parkiet. Rozpoczęło się rozciąganie, masowanie, regeneracja. Dla obu zespołów wycieńczonych długim sezonem to teraz najważniejsza sprawa. Prawie 48 godzin, by zebrać siły i mieć więcej energii od rywala w tym decydującym starciu. Więcej opowie o tym wiecznie młody weteran naszej ligi, Szymon Szewczyk.


Marcin Rutkowski: Zagraliście już 14 spotkań w play-offach. Czuć to w nogach?

Szymon Szewczyk: Jak najbardziej. Wiesz, łatwo nie jest, ale to są play-offy! Grasz o złoto, nie ma kalkulowania. Nawet, jeżeli czujemy to w nogach, to zobacz. Co mecz ktoś odpali, co mecz cała drużyna walczy. Czasami się udaje, czasami nie. To wszystko zależy tak naprawdę od nas. To my walczymy, żeby go zakończyć z tym kruszcem, którego wszyscy pragną. Ten sezon był różny, można powiedzieć up and down. Czy ktokolwiek stawiał na samym początku, że będziemy w finale? Czy ktokolwiek myślał po tym, jak prowadziliśmy 2-1, że będzie 2-3? A w tym momencie jest 3-3. Nie wydaje mi się. Tylko my – ta grupa tutaj (wskazuje na rozciągających się obok kolegów z drużyny), plus Ci kibice najwierniejsi, nasze rodziny, które nas wspierają. To tak naprawdę to oni wierzyli i po to to wszystko jest. Żeby na samym końcu usiąść sobie któregoś dnia i powiedzieć „tak, zrobiliśmy to”. Właśnie po to to jest. A zmęczenie w nogach? Nieważne. W sobotę to nie będzie już istotne.

Wracając do zmęczenia. W piątek ostatnie starcie. Czy te dwa dni wystarczą na regenerację?

Jak sam widzisz, jesteśmy chwilę po meczu, a każdy przychodzi z powrotem z szatni, każdy stara się gdzieś o siebie zadbać. Zregenerować się jak najbardziej i tyle. Tutaj nie ma kalkulacji. Tak samo oni, tak samo my. Każdy jest zmęczony, każdy jest wycieńczony. Ta seria jest naprawdę bardzo długa. Ale bardzo dobrze. To są play-offy. To jest właśnie walka o złoto i to mi się podoba.

I chyba również wszystkim fanom koszykówki. Każdy mecz jest inny, walka do samego końca. No, może poza tym ostatnim, gdzie zbudowaliście na koniec wysoką przewagę.

Zagraliśmy rewelacyjne zawody. Każdy z nas gdzieś walczył. Ja miałem 0 (punktów, 8zb, 4as). Nie interesuje mnie to. Najważniejsza jest dla mnie wygrana, a nie indywidualne jakieś popisy. Szkoda, że nie wpadło. Oczywiście chciałbym, żeby chociaż jakieś oczko… ale moją rolą była właśnie walka na tych tablicach, zastawianie, blokowanie. Kończyło się to czasami faulem, ale przynajmniej było zaangażowanie. Nie było łatwych punktów i z tego jestem ja zadowolony, jeśli chodzi o moją postawę.

Tych fauli uzbierał pan komplet i usiadł na ławce na trzy minuty przed końcem meczu. Nie pojawiła się wtedy taka niepewność „czy to już koniec sezonu? Czy jeszcze zagram w piątek?”

Nie, nie, nie. Wierzyłem. Powiem Ci szczerze, że wierzyłem od samego momentu, jak dziś się obudziłem. Widziałem po chłopakach, jak są skoncentrowani, jak naprawdę chcą walczyć. To było widać, że to spotkanie od samego początku było meczem walki. Zobacz. Kilka razy Toruń się zbliżał, rzucał z takich w miarę otwartych pozycji. Zbierali nam w ataku, ale to nas nie podłamało. To nas jeszcze mocniej scaliło. Bardzo dobrze graliśmy piłką, potrafiliśmy się nią dzielić. Wymuszaliśmy też rzuty z nieprzygotowanych pozycji. Najważniejsza była ta walka na tablicach, która nie wiem jak tam wypadłą statystycznie, ale według mnie zrobiliśmy kawał dobrej roboty.

W ataku punktowo wyróżnił się Chase Simon. 31pkt, 7/10 za trzy.

W pierwszej połowie robił co chciał, miał już wtedy 19 punktów. Naprawdę był rewelacyjnie dysponowany. Jeżeli mamy takiego zawodnika, który jest w danym dniu gorący, bo tak to można nazwać, to trzeba to wykorzystywać na maxa.

Co możecie zrobić Wy oraz gracze z Torunia przed decydującym starciem? Tylko regeneracja i przygotowanie mentalne?

No co zrobić… taktycznie… my się znamy jak łyse konie. To będzie po prostu suma błędów oraz zaangażowania na parkiecie. Tylko to. Wygra po prostu ten, komu się będzie bardziej chciało.

Na sam koniec długiej przerwy miała miejsce poważna awaria prądu w mieście, co wpłynęło na słabe oświetlenie hali i oczekiwanie co dalej. Jak taka sytuacja wpływa na zawodników? Jak wykorzystują ją trenerzy?

Na regenerację. Szkoda, że to tak się odbyło, bo 4tyś ludzi zostało w tej hali, w której chyba lekko z 50 stopni było gdzieś tam w górnych sektorach. Myśmy poszli do szatni, trochę pogadaliśmy, trochę odpoczęliśmy. Ta głowa też się uspokoiła i zobacz. Wyszliśmy z pełną mobilizacją na drugą połowę i walczyliśmy do samego końca i to przyniosło upragniony efekt. Zwycięstwo. Bo tylko to się dziś liczyło.

Stan rywalizacji: 3-3
Mecz nr 7: 14.06, godzina 20:00, Toruń
Transmisja: Polsat Sport od 19:30

Włocławek, Marcin Rutkowski

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o