Podczas castingów do programów telewizyjnych, szczególnie tych muzycznych często głosowanie trzech osób decyduje o twoim losie – 3 x TAK oznacza przejście do kolejnej rundy. 3 x NIE – odpadnięcie i szybki powrót do domu. Po wczorajszym meczu Stelmetu sezon mistrza Polski w Europie można podsumować jako 3 x SZ.

Po pierwsze Sześć zwycięstw dało awans do najlepszej szesnastki Ligi Mistrzów choć zarówno w poprzedniej jak i w obecnej edycji zdarzały się grupy w których więcej triumfów nie dawało awansu dalej. Po drugie Szczęście, które dopisało Zielonogórzanom wczoraj gdy Bonn pokonało Avellino ale również wcześniej gdy wyniki „układały się” dobrze dla Koszarka i spółki. Po trzecie Szok rozumiany w dwóch kontekstach. Nagłej zmiany jaką dokonał Andrej Urlep w drużynie oraz tego jak fani koszykówki z innych krańców Europy mogli być zdziwieni ostatnimi wynikami Stelmetu.

Wczorajsza porażka z CEZ Nymburg aż czternastoma punktami przerwała passę czterech z rzędu zwycięstw zielonogórzan w Lidze Mistrzów. Seria zapoczątkowana wygraną nad Besiktasem trwała w najlepsze cały styczeń i pozwoliła na awans do kolejnej rundy. To co jeszcze w starym roku wydawało się niemożliwe, wczoraj wieczorem stało się faktem. Podopieczni Andreja Urlepa zagrają w najlepszej szesnastce Champions League, to na pewno dobry wynik dla mistrza Polski a wielki sukces dla trenera, który w krótkim czasie wykorzystał w pełni potencjał drużyny i dobry układ terminarza (mecz z Nymburgiem był dopiero drugim wyjazdem Stelmetu pod jego wodzą). Dość zaskakujący ruch z zatrudnieniem doświadczonego szkoleniowca okazał się świetnym wyborem, który procentuje dobrymi wynikami w Europie, a to jest teraz najważniejsze dla klubu.

Patrząc chłodnym okiem na rozgrywki grupowe w wykonaniu zespołu z Zielonej Góry na pewno trzeba je podzielić na dwie fazy w czasie których zespół był prowadzony przez różnych szkoleniowców. Artur Gronek zanotował bilans 2-7, ostatnim meczem rozegranym pod jego wodzą w LM była wyjazdowa porażka w bardzo słabym stylu z Bonn, która wydawało się iż zamyka drogę do walki o czołową szesnastkę. Jednak Albert Einstein powiedział kiedyś „gdy wszyscy wiedzą że coś jest niemożliwe przychodzi ktoś kto o tym nie wie i on to robi” i takim kimś, kto nie wiedział był Urlep. Wrócił z rodzinnej Słowenii i zaczął po prostu trenować zespół tak, by grał on jak najlepiej i osiągał dobre wyniki. Metoda sprawdziła się, gdyż bilans Stelmetu pod jego wodzą w Europie to 4-1 i awans do kolejnej rundy. Będąc jednak obiektywnym ciężko doszukiwać się logiki w tym awansie.

Wyniki w grupie D ułożyły się tak, że nawet sześć wygranych pozwoliło awansować dalej. Dla porównania w grupie C (tam gdzie grała Rosa) Estudiantes i Venezia zanotowały OSIEM wygranych i mimo tego nie awansowały dalej. W zajęciu czwartego miejsca nie przeszkodziły nawet dwie porażki z ostatnim w grupie Arisem. Jak by tego było mało o awansie zadecydowała pierwsza od dwóch lat wyjazdowa wygrana odniesiona nad Avellino. Logiki w awansie Koszarka i spółki do kolejnej rundy jest bardzo mało, jednak nie ma się tym co przejmować – w końcu liczy się końcowy efekt a polskie środowisko koszykarskie dość ma już pięknych mających podstawę logiczną porażek. Niech teraz nadejdzie czas „nielogicznych” wygranych, a te będą bardzo potrzebne w kolejnej rundzie gdzie zapowiada się niesamowita walka. Czwarte miejsce w grupie oznacza, że mistrzowie Polski nie będą rozstawieni w losowaniu i pierwsze spotkanie zagrają u siebie a rewanż na wyjeździe. Wiadomo też, że ich rywalem będzie jeden ze zwycięzców grup (oprócz Besiktasu, z którym już grali)a więc Iberostar Tenerife (z Mateuszem Ponitką), Strasbourg (z Dee Boostem oraz Loganem) lub AS Monaco (z bilansem 13-1). Losowanie odbędzie się 14 lutego. Każdy z wymienionych rywali będzie bardzo trudną przeszkodą do przeskoczenia, jednak z drugiej strony każda z tych rywalizacji będzie miała swój smaczek i powinna przynieść mnóstwo emocji.

Iberostar Tenerife a więc obecny klub Mateusza Ponitki wygrał grupę B z bilansem 12-2, takim samym jak niemiecki Ludwisburg, który wyprzedził lepszym bilansem spotkań bezpośrednich. Hiszpanie okazali się najlepszą defensywą fazy grupowej tracąc 921pkt w czternastu spotkaniach. Najlepiej punktującym i zbierającym zawodnikiem drużyny jest center Mike Tobey, który w Lidze Mistrzów notuje średnio po 13,9pkt i 6,6 zb.na mecz. Liderem wśród asyst jest rozgrywający Rodrigo San Miguel ze średnią 4,3 asysty na mecz. Jedną z wiodącym postaci zespołu jest Mateusz Ponitka, który w europie notuje średnie: 10,9pkt 3,7 zb. 2.1 as.na mecz.

 Strasbourg rywalizował w grupie C z Rosą Radom, którą pokonał dwukrotnie łącznie różnicą 28 punktów. O pierwszym miejscu dla francuzów zadecydował bilans bezpośrednich pojedynków z Banvitem, gdyż obie drużyny zanotowały bilans 9-5. Najlepiej punktującymi zawodnikami drużyny są były zawodnik Stelmetu – Dee Bost (14,5pkt na mecz), który dołączył do zespoły już w trakcie rozgrywek oraz były reprezentant Polski David Logan (13,3pkt na mecz). Na tablicach najskuteczniej walczy Louis Labeyrie z 7,1 zbiórki na mecz. Najwyższą średnią asyst ma również Dee Bost a wynosi ona 5,2 asysty na spotkanie.

Ostatnim z potencjalnych rywali mistrza Polski w 1/8 Ligi Mistrzów jest drużyna AS Monaco, która ukończyła fazę grupową z najlepszym bilansem 13-1. Smaku porażki doznała dopiero w ostatniej kolejce ulegając na wyjeździe tureckiemu Pinarowi Karsyiaka. Jest to zdecydowanie najlepsza do tej pory drużyna rozgrywek. Zajmuje ona pierwsze miejsce w Rankingu Sił  publikowanym przez oficjalną stronę rozgrywek, zanotowała najwięcej wygranych, oraz ma najlepszy bilans punktowy +239. Ich najlepiej punktującym zawodnikiem jest center Elmedin Kikanović notujący 15,5pkt na mecz. To on również razem z silnym skrzydłowym Christopherem Evansem jest najlepiej zbierającym graczem drużyny z 4,7 zbiórki na mecz. Najwięcej asysty natomiast rozdaje DJ Cooper – średnio 6,4 na mecz.

Każdy z trzech rywali wydaje się bardzo mocny i będzie trudną przeszkodą do przejścia. Jednak Tenerife oraz AS Monaco są o co najmniej krok przed Strasbourgiem. To właśnie ta ostatnia drużyna wydaje się być „najbardziej w zasięgu” Stelmetu i to chyba za wylosowanie jej powinni trzymać kciuki kibice Stelmetu. Byłby to sentymentalny powrót Dee Boosta do Zielonej Góry a Logana do Polski oraz największa szansa na awans dalej. Jaki będzie los przekonamy się już za niecały tydzień, natomiast mecze tej fazy zostaną rozegrane 6/7 oraz 13/14 marca.

Autor: Kamil Kopciński

[ot-video][/ot-video]

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
   
Powiadom o