Shawn Kemp – The Reignman

by Wojciech Zwaduch | 18 sierpnia 2017 21:21

Gracz bezkompromisowy i nietuzinkowy. Fenomenalny atleta, król przestworzy, legenda Supersonics. Shawn Kemp to prawdziwy symbol NBA lat 90-tych, to postać, która swoją efektowną grą zachęciła do uprawiania i oglądania koszykówki całe rzesze zafascynowanych nim nastolatków na całym świecie. Ladies and Gentlemen – THE REIGNMAN.

Od dawna zbierałem się do napisania tego tekst, lecz chciałem to zrobić jak należy, chciałem przedstawić obraz tego wspaniałego zawodnika w sposób jaki na to zasługuje. Mam na myśli szacunek, podziw i kompletny brak obiektywizmu. Nieważne jak bardzo pogmatwane jest jego życie osobiste, Kemp-koszykarz zawsze będzie dla mnie wielki, kropka. Bodźcem rozpoczynającym proces twórczy była informacja mówiąca, że komisarza Adam Silver rozważa możliwość powrotu drużyny z Seattle do NBA. Szansa jest realna i biorąc pod uwagę trwającą ekspansję ligi oraz marketingowe zakusy osób nią zarządzających, być może w najbliższej przyszłości będziemy świadkami reaktywacji legendarnej ekipy ze stanu Waszyngton. Czyżby Sonics naprawdę mieli ponownie zawitać na koszykarskiej mapie świata? Byłaby to znakomita wiadomość dla wszystkich, którzy pamiętają czasy dominacji Ponaddźwiękowców oraz efektowne wsady Kempa po precyzyjnych zagraniach Gary’ego Paytona.

[1]

Początek kariery Kempa był niezwykle wyboisty, jednak przeciwności losu działały na niego motywująco. Shawn nigdy nie był typem mięczaka, od zawsze cechowały go twardy charakter oraz ogromna wola do pracy nad sobą jako koszykarz i jako człowiek. Znakomite występy w Concord High School w Elkhart zapewniły mu miano jednego z najlepszych młodych talentów w kraju. Sporym zaskoczeniem było nie przyznanie mu nagrody Indiana Mr. Basketball (zdobył ją niejaki Woody Austin – Woody who?) po ostatnim roku występów w szkole średniej. Uważa się, że głównym powodem była deklaracja, że zamierza dołączyć do składu uniwersytetu Kentucky co zostało odebrane jako policzek wymierzony mieszkańcom stanu Indiana. Na szczęście lokalne animozje nie wpłynęły na obiektywizm ekspertów krajowych i w 1988 roku Kemp został wybrany do składu drużyny zachodu na mecz McDonald’s High School All-American. Utalentowany młodzieniec zdobył najwięcej punktów w swoim zespole (18), jednak nie ustrzegło to jego ekipy przed porażką 99-105. Znakomita postawa skocznego nastolatka nie mogła umknąć uwadze licznie zgromadzonych skautów, a jego przyszłość rysowała się w różowych barwach.

[2]

Niestety, wychowankowi Concord High School nigdy nie było dane wystąpić w koszulce uniwersytetu Kentucky. Podczas testu SAT (Scholastic Aptitude Test) nie uzyskał wymaganego minimum i zgodnie z zasadami obowiązującymi w NCAA nie został dopuszczony do gry w ekipie prowadzonej przez Eddiego Suttona. Najgorsze miało jednak nadejść. W listopadzie 1988 roku Kemp został wyrzucony z drużyny uniwersyteckiej z powodu oskarżeń o kradzież i sprzedaż dwóch złotych łańcuszków należących do Seana Suttona, który był jego kolegą z zespołu i synem trenera Wildcats. Niesforny silny skrzydłowy przeniósł się do Trinity Valley Community College w Teksasie. Shawn nie rozegrał jednak w barwach mało znanej uczelni choćby jednego spotkania i w 1989 roku, po zaledwie semestrze spędzonym w TVCC zdecydował, że spróbuje swoich sił wśród zawodowców. Ku ogólnemu zaskoczeniu 19-latek, jako piąty gracz w historii, trafił do NBA prosto ze szkoły średniej. W tamtym czasie uważano taki ruch za niezwykle ryzykowny, a ostatnim zawodnikiem, któremu to się udało był wybitny środkowy Moses Malone. Wielu ekspertów twierdziło, że NBA to dla niego zbyt wysokie progi, jednak już wkrótce Kemp pokazał im jak bardzo się mylili. Pomimo łatki zawodnika krnąbrnego, zaufaniem obdarzyła go drużyna Sonics przeznaczając na niego 17-ty wybór w drafcie i rozpoczynając tym samym piękny rozdział w historii swojej organizacji.

[3]

Pierwszy sezon na zawodowych parkietach nie zwiastował, że gracz pochodzący ze stanu Indiana będzie aż tak wielką gwiazdą. Kemp był najmłodszym graczem w całej lidze i zdecydowanie potrzebował czasu, aby przystosować się do twardych warunków panujących w NBA. Ogromnym wsparciem okazał się Xavier McDaniel, który wziął atletycznego młodziana pod swoje skrzydła stając się jego mentorem, ale również oddanym przyjacielem. Shawn z meczu na mecz zdobywał bezcenne doświadczenie, z każda minutą spędzoną na boisku stawał się lepszym zawodnikiem. Ciężko pracował na treningach i uważnie słuchał rad sztabu szkoleniowego. Rozgrywki zakończył notując średnio 6.5 punktu, 4.3 zbiórki oraz 0.9 bloku. Sezon 1990/1991 ukazał ogromny potencjał drzemiący w dynamicznym skrzydłowym. Kemp dominował na tablicach siejąc postrach wśród obrońców. Absolwent Concord High School stał się liderem Sonics w składzie których występowali tacy zawodnicy jak obiecujący pierwszoroczniak Gary Payton, świetny obrońca Nate McMillan, czy niezastąpiony Ricky Pierce. Shawn zanotował znaczący postęp jeśli chodzi o osiągnięcia statystyczne (15 punktów, 8.4 zbiórki, 1.5 bloku) i nie był już zagubionym nastolatkiem szukającym swojego miejsca w NBA. Kemp stał się koszykarzem pełną gębą, dzięki swojej efektownej grze zyskał swój sławetny przydomek i był gotowy na nadchodzące wyzwania.

[4]

Kolejne sezony umacniały jego pozycję jako jednej z największych gwiazd NBA lat 90-tych. Kemp systematycznie poprawiał swoje statystyki, Sonics grali znakomity basket i byli znaczącą siłą w wymagającej konferencji zachodniej. Problemem był jednak brak sukcesów w rozgrywkach posezonowych. W sezonie 1991/1992 na ich drodze stanęli Utah Jazz, w kolejnym ekipa z Seattle po zaciętej 7-meczowej serii została wyeliminowana w finale konferencji przez Charles’a Barkleya i jego Phoenix Suns. Playoffs w 1994 roku to niespodziewana porażka faworyzowanych Sonics z niedocenianymi Nuggets, których fundament stanowił twardy jak skała Dikembe Mutombo. Kiedy wydawało się, że limit pecha został wyczerpany, w kolejnych rozgrywkach posezonowych Ponaddźwiękowcy nie sprostali Los Angeles Lakers i odpadli już w pierwszej rundzie. Przełomem okazał się sezon 1995/1996. Drużyna z Seattle prowadzona przez widowiskowy duet Kemp-Payton odniosła 64 zwycięstwa, pewnie przebrnęła przez playoffs i po raz pierwszy od 1979 roku stawiła się w finale NBA. Zadanie zdobycia mistrzostwa było z gatunku niemożliwych, gdyż naprzeciwko Sonics stanęła niezwykle mocna ekipa Chicago Bulls na czele z Jordanem, Pippenem i Rodmanem. The Reignman i spółka walczyli dzielnie, jednak po sześciu pasjonujących meczach musieli uznać wyższość Byków. Kemp dwoił się i troił notując średnio 23.3 punktu, 10 zbiórek oraz 2 bloki, lecz nie wystarczyło to, aby rozstrzygnąć serię na korzyść drużyny z Seattle.

[5]

Przed rozpoczęciem rozgrywek 1996/1997 Shawn zagroził zarządowi Ponaddźwiękowców, że nie wystąpi więcej w koszulce Sonics jeśli jego wynagrodzenie znacząco nie wzrośnie. Kemp był sfrustrowany wysokością kontraktu podpisanego w 1994 roku, ale również tym, że chociażby zadaniowiec Jim McIlvaine zarabiał o wiele lepiej od niego. Na przeszkodzie stanęły jednak zapiski zawarte w CBA (Collective Bargaining Agreement) zezwalające na renegocjację obowiązującej umowy dopiero w październiku 1997 roku. Silny skrzydłowy pozostał w składzie drużyny ze stanu Waszyngton, lecz niestety był to dla niego ostatni sezon w roli lidera Ponaddźwiękowców. Jego ekipa została wyeliminowana w drugiej rundzie playoffs przez Houston Rockets i decydenci Sonics zdecydowali, że najlepszym rozwiązaniem dla przyszłości organizacji będzie transfer swojej niezadowolonej gwiazdy. Na mocy trójstronnej wymiany Kemp trafił do Cleveland, Supersonics otrzymali solidnego w tamtym czasie Vina Bakera, a szeregi Milwaukee zasilili rozgrywający Terrell Brandon i podkoszowy walczak Tyrone Hill.

Nie będę owijał w bawełnę – Shawn Kemp to dla mnie ktoś więcej niż gwiazda NBA (jestem pewien, że również dla wielu z was – I SEE YOU Cikos, Gregor, 90’s Rulez, tłoknr1). To legenda, gracz, który zawsze wzbudzał mój nieskrywany zachwyt. Nie chcę pamiętać czasów gry w Cavs (skądinąd całkiem niezłych pod względem statystycznym), Portland czy Magic. Chcę mięć w pamięci jego potężne dunki, wrodzony atletyzm oraz nadludzki dynamizm. Historie z nadwagą, narkotykami, problemy finansowe oraz niezliczona liczba potomków rzekomo spłodzonych przez lidera Sonics nie są w stanie zmienić tego jak postrzegam zawodnika urodzonego w stanie Indiana. Fenomen, game changer, artysta gry nad obręczą, best dunker ever, mój idol – The Reignman.



Endnotes:
  1. [Image]: http://probasket.pl/wp-content/uploads/2017/07/KEMP-7.jpg
  2. [Image]: http://probasket.pl/wp-content/uploads/2017/07/aa-1.jpg
  3. [Image]: http://probasket.pl/wp-content/uploads/2017/07/KEMP-5.jpg
  4. [Image]: http://probasket.pl/wp-content/uploads/2017/07/4-1.jpg
  5. [Image]: http://probasket.pl/wp-content/uploads/2017/07/5.jpg

Source URL: http://probasket.pl/shawn-kemp-the-reignman/